Prawosławny monaster Św. Cyryla i Metodego

http://monasterujkowice.pl/books.php?b=1&c=14
Monaster w Ujkowicach » Wydawnictwa » Historia monasteru
okładka książkiHistoria monasteru

Historia monasteru

Format: A5
Ilość stron: 30

XIV. "Żniwo wielkie, robotników mało"

Początkowo ojcowie Nikodem i Atanazy żyli w Ujkowicach sami. Ta dwójka "ruskich mnichów" tak wrosła się w krajobraz Ujkowic i Przemyśla, że dziś gdy jest ich dziesięciu wśród ludzi spotykających ich na ulicy, w sklepie, w urzędzie, często słyszą: "To ci dwaj z Ujkowic". Nawet prawosławni podjęli tę frazę i w kalendarzu prawosławnym długo pisano: "Przełożony Archimandryta Nikodem i brać zakonna, ihumen Atanazy". A może to znak od Boga? W tradycji Cyrylo-Metodiańskiej posyłano uczniów po dwóch na wzór swoich Mistrzów - Cyryla i Metodego. Do Ujkowic Bóg przysłał "tych dwóch" aby kontynuowali tradycję Cyrylo-Metodiańską, aby byli jej wierni, aby nie spodziewali się laurowych wieńców od ludzi.

Bóg potwierdził to rozumowanie pismem Jego Błażeństwa Bazylego z okazji przyjęcia do Prawosławia. Metropolita Bazyli pisał do ojców Nikodema i Atanazego: "Święty Cyryl przed śmiercią mówi do swego brata Metodego - Oto bracie byliśmy parą wołów w zaprzęgu Chrystusa jedną bruzdę orząc. - Dziś - pisze Metropolita - Cerkiew Prawosławna w Polsce daje wam, ojcowie, ten pług abyście orali bruzdę Cyrylo-Metodiańską, którą zasypały wiatry historii..." "Skoro św. Cyryl miał świadomość, że razem z bratem są tylko wołami w zaprzęgu Chrystusa, to czy my - mówią ojcowie - możemy być lepsi od naszych Ojców, Cyryla i Metodego? Przysłowie ludowe głosi: "Oj, niestety, nie pasuje wół do karety". My jak woły w zaprzęgu Chrystusa, jak sami Cyryl i Metody, nie będziemy odbiegać od tego wzorca. Wołom zakłada się jarzmo i pędzi do roboty. Na parady używa się innych zwierząt. Może i dlatego niektórzy uważają Monaster w Ujkowicach za miejsce ciężkiej pracy. Jeden z mnichów nawet powiedział: "Są monastery, i są pegeery", mając na myśli Monaster w Ujkowicach jako pegeer."

Święty Paweł zachęca wiernych do wstępowania w jego ślady, mówiąc: "Kto nie chce pracować, niech też nie je". To hasło ojcowie od samego początku wprowadzają w życie, sami zarabiając na chleb powszedni, sami uprawiają gospodarstwo rolne aby mieć z niego środki do życia. Monaster nie ma stałych wiernych, parafii, która utrzymywała by mnichów. Cała Diecezja Przemyska liczy tyle wiernych, ile przeciętna parafia prawosławna w Białymstoku. Ojcowie Nikodem i Atanazy świadomi byli ogromu prac i trudności, jakie ich czekają. Kilka lat samotności nauczyło ich ufać tylko Bogu a wszystkie problemy duchowe i materialne przedstawiać Przeczystej Bogarodzicy, Którą obrali sobie za Ihumenię nowo powstającego Monasteru i jak twierdzą, nigdy się nie zawiedli. Często ludzie zadają pytanie: "Kto wam dopomaga, skąd macie pieniądze?" Ojcowie odpowiadają: "Od naszej Ihumenii, Ona troszczy się o nas i zdobywa środki na budowę i utrzymanie mnichów. Gdy przekonała się, że Jej ufamy, wtedy posłała nowych kandydatów, aby nam pomagali."

Pierwszym mnichem jest brat Antoni, z rodzinnych stron ojca Atanazego. Przyjechał do pomocy przy budowie i został. Dziś jest już mantijnym mnichem.

Chłopiec z Ujkowic, który 5 lipca 1986 roku pokazał drogę do właściciela gospodarstwa zakupionego później pod Monaster, to późniejszy brat Mikołaj, który był przed wstąpieniem do Monasteru kilkukrotnym złotym medalistą w podnoszeniu ciężarów. Dziś przyjął na siebie ciężar życia mniszego wraz z całą rodziną z Ujkowic, która przeszła na Prawosławie i znosi różne upokorzenia od sąsiadów-katolików.

Wraz z pielgrzymami z białostocczyzny i Podlasia przybywa do Monasterów wielu chłopców, którym podoba się życie monastyczne surowe i pełne pracy według tego, co widział święty Pachomiusz u Anioła i który do niego powiedział: "Niech ręce twoje będą zajęte pracą a umysł i serce Bogiem". Nie przestraszyła więc fizyczna praca brata Mojżesza z Białegostoku i brata Sofroniusza z Hajnówki. Dołączył wkrótce do ich grona brat Gorazd z Hajnówki a w ostatnim czasie Piotr z Warszawy, urodzony w Drohiczynie i pierwszy Łemko ze Żdyni koło Gorlic, Bogdan. Wszyscy bracia codziennie zdają egzamin, jak woły ciągnąc pług Cyrylo-Metodiański, wypełniając testament Błażennijszego Metropolity Bazylego.

Do wstąpienia do Monasteru przygotowują się nowi kandydaci. Jak twierdzą ojcowie nie opuścili jednej Służby Bożej bez modlitw o powołania do stanu mniszego. "Wierzymy - mówią ojcowie - że Bóg pośle wielu robotników na żniwo swoje ale trzeba Go o to prosić z wiarą według zasady: Jak się modlicie, tak otrzymacie."

© Monaster Św. Cyryla i Metodego w Ujkowicach - monasterujkowice.pl - Wszystkie prawa zastrzeżone.