Prawosławny monaster Św. Cyryla i Metodego

http://monasterujkowice.pl/books.php?b=1&c=3
Monaster w Ujkowicach » Wydawnictwa » Historia monasteru
okładka książkiHistoria monasteru

Historia monasteru

Format: A5
Ilość stron: 30

III. Skąd wzięli się mnisi w Ujkowicach?

Obecny Archimandryta Nikodem (Makara) urodził się 1 kwietnia 1952 roku w Żurawicy, 5 kilometrów na północ od Przemyśla. Jest więc synem ziemi przemyskiej. Tak jak ta ziemia wielokrotnie doświadczana, tak i jego rodzina nosi na sobie skutki wiatrów historii zasypujących bruzdę Cyrylo-Metodiańską. Przodkowie ojca Nikodema ze strony ojca to rodzina Makarów z Kramarzówki koło Pruchnika, a ze strony matki to rodzina Hnatowskich z Żurawicy. W przeszłości byli prawosławnymi Rusinami, a w czasach przedwojennych jedni należeli do Cerkwi Greko-katolickiej, inni zaś do Kościoła łacińskiego. Rodzina Hnatowskich mieszkała w Żurawicy Ruskiej, ponieważ istniała też Żurawica Lacka, a jedną i drugą nabył książę Sapieha. Naprzeciw siebie stały dwie świątynie jak w wielu innych miejscowościach na tej ziemi. Nikita Hnatowśkyj ożeniony z Polką Franciszką ze Stysiałów, pochodzącą z Tuligłów, miał czworo dzieci: dwóch synów - Michaiła i Lwa, których z godnie z ówczesnym prawem ochrzczono w cerkwi św. Paraskewii w Żurawicy. Dwie córki natomiast ochrzczono w Kościele łacińskim. Tak chciało ówczesne prawo wyznaniowe na tej ziemi. Zdarzało się więc, że jedna matka rodziła Polaka lub Rusina. Ta nieszczęsna praktyka była przyczyną wielu cierpień w gronie tej samej rodziny między mężem a żoną, między braćmi i siostrami. Apogeum osiągnęła w czasie II wojny światowej i w czasie wysiedlania w Akcji Wisła. To cierpienie nie ominęło również rodziny Hnatowskich.

Po Akcji Wisła przestała istnieć Greko-katolicka parafia w Żurawicy a cerkiew św. Paraskewii z trzema kopułami i złoconymi krzyżami zrujnowano dla uczczenia tysiąclecia łacińskiego chrztu Polski w 1966 roku. Gruz z cerkwi wysypano na drogi po których młody Ryszard (chrzestne imię ojca Nikodema) chodził jak po dywanie do łacińskiego kościoła, nie wiedząc, że te ruiny wysypane w błoto bezbożną ręką, doprowadzą go do powrotu ku źródłom Prawosławia, z którego w historii obficie czerpali jego przodkowie. Jako dziecko zapamiętał ruiny cerkwi, której drzwi zabito deskami a klamki owinięto drutem kolczastym. Wiele razy wspominał dzień, gdy przez dziurkę od klucza zajrzał do wnętrza cerkwi i spotkał się oko w oko z Pantokratorem z namiestnej ikony w ikonostasie. Wspomina ten dzień jako zwrotny w jego życiu. Zjawiło się pytanie: Dlaczego ten sam Jezus Chrystus w jednej świątyni odbiera cześć a w drugiej przez tych samych ludzi jest znieważany? Wtedy nie umiał znaleźć odpowiedzi na to pytanie.

Od dziecka, jak wspomina, zawsze chciał być mnichem. W wieku dziewięciu lat napisał pierwszy list do klasztoru na Jasnej Górze w Częstochowie w sprawie przyjęcia go do zakonu. Odpisano mu wtedy, że musi ukończyć szkołę i dopiero wtedy starać się o przyjęcie. Zrobił to, mając siedemnaście lat, po ukończeniu szkoły budowlanej w Jarosławiu o specjalności cieśla budowlany. Maturę zdawał już jako mnich w liceum w Częstochowie. Tu właśnie w roku 1975 poznał przyszłego ojca Atanazego, z którym przyszło mu się związać na całe życie dla przyszłej pracy nad budową Monasteru w Ujkowicach. Od roku 1974 do 1978 studiował filozofię i teologię w Wyższym Seminarium Duchownym Ojców Paulinów na Skałce w Krakowie. W 1978 roku wyjechał na studia do Leuven w Belgii z pośrednictwa Biura Misyjnego, aby przygotować się do przyszłej pracy misyjnej w Ameryce Południowej. Ojciec Atanazy (Dębowski) urodził się 8 kwietnia 1955 roku w Opocznie w rodzinie Wacława i Julianny z domu Świderskiej. Rodzina Dębowskich podobno kiedyś żyła na wschodzie Polski ale czy miała jakiekolwiek powiązania z Prawosławiem - nie wiadomo. Opoczno przed I wojną światową należało do tak zwanej Guberni Piotrkowskiej, a dziadek ojca Atanazego, Stanisław Dębowski, jako najstarszy z rodziny, służył w carskiej armii. Często mały Adaś (chrzestne imię ojca Atanazego) słyszał z ust dziadka o wierze prawosławnych Rosjan, o podwójnych świętach za carskich czasów i patrzył na portret cara Mikołaja II, który wisiał nad łóżkiem dziadka i pozostał w rodzinie do dziś. Szacunek do wiary prawosławnej ojciec Atanazy wyniósł z domu rodzinnego, choć praktycznie nie zna jej. Przypadkowe zdjęcia duchownych prawosławnych, a najczęściej mnichów, wzbudzały w nim nieznane dreszcze, które zawsze pozostawiały w duszy młodego chłopca nieznane pragnienie za czymś tajemniczym i nieznanym. Naukę kontynuował Adam w Technikum Budowlanym w Tomaszowie Mazowieckim, które ukończył świadectwem maturalnym i dyplomem z architektury w maju 1975 roku. Od dziecka, jak pamięta, zawsze chciał być mnichem, a przez kolegów nazywany często "pustelnikiem", ponieważ bardzo lubił przebywać w lesie w samotności. Od czwartej klasy szkoły podstawowej utrzymywał listowny kontakt również z Paulinami z Częstochowy. Dnia 26 sierpnia 1975 roku został przyjęty do nowicjatu ojców Paulinów w Częstochowie. Tu poznał Ryszarda Makarę - ojca Nikodema.

Od tego momentu spotkały się ich drogi przed ikoną Częstochowskiej Bogarodzicy, która wezwała ich z różnych części Polski w to miejsce aby przygotować ich do nowych zadań, wtedy przed nimi zakrytych. W czasie studiów seminaryjnych w Krakowie na Skałce obaj zorientowali się, że ich rodzice zawierali związek małżeński w tym samym dniu i w tym samym roku, choć 320 kilometrów dzieliło ich domy od siebie - dnia 1 kwietnia 1951 roku.

Wspólne przygotowania się do kolokwiów czy egzaminów przeplatane były wspomnieniami z dzieciństwa. Najciekawsze były wspomnienia Ryszarda Makary opowiadającego o swojej rodzinnej wiosce, o cerkwi, o Bieszczadach usianych cerkiewkami, o ikonach, o całym zaginionym świecie, który nosił w swoim sercu. Z tych rozmów zrodziło się pragnienie poznania Cerkwi, jej Liturgii, ikon, duchowości. W Krakowie nie było to trudne. Na ulicy Szpitalnej istnieje parafia prawosławna. Do niej w niedziele po liturgii w kaplicy seminaryjnej można było, za zgodą przełożonych, iść do cerkwi na Liturgię. Serdeczne przyjęcie mnichów paulińskich przez proboszcza prawosławnej parafii, księdza Eugeniusza Lachodzkiego, otworzyło przed nimi nowy świat, nową rzeczywistość do której rwały się ich serca od wczesnej młodości. Tu odkryli to, co pragnęli poznać od dawna, z czym się utożsamiać i czemu służyć. W praktyce powstał chór seminaryjny braci paulińskiej, który wyćwiczył Liturgię prawosławną i często brał czynny udział w nabożeństwach ekumenicznych w prawosławnej cerkwi przy ulicy Szpitalnej w Krakowie.

Odkrycie Prawosławia przez młodych paulinów doprowadziło ich do miejsca w którym trzeba było się opowiedzieć, czy pozostać mają katolickimi paulinami czy stać się prawosławnymi mnichami. Przejście na prawosławie w owym czasie i przy tej świadomości, nie było możliwe. Pragnienie zaś bycia wschodnim mnichem było silniejsze niż presja otoczenia, wychowanie religijne i rodzinne. Powstał problem - jak je zrealizować? Bóg sam dał rozwiązanie w krótkim czasie.

© Monaster Św. Cyryla i Metodego w Ujkowicach - monasterujkowice.pl - Wszystkie prawa zastrzeżone.