Prawosławny monaster św. Cyryla i Metodego

http://monasterujkowice.pl/books.php?b=13
Monaster w Ujkowicach » Wydawnictwa » Schymonachinia Makaria
okładka książkiSchymonachinia Makaria

Schymonachinia Makaria

Współczesny Materikon

Tłumacz: O. Ihumen Atanazy Dębowski
Język: polski
Format: A5
Dostępna w sprzedaży wysyłkowej - zamów

Wspczesny Materikon - Schymonachinia Makaria

Pami 5/18 czerwca (1926-1993)

Drodzy Czytelnicy, Dobrodzieje i Przyjaciele Prawosawnego Monasteru w Ujkowicach!

Ju podczas naszego pobytu w USA w latach 1982-84 oraz 85-86 zapoznalimy si z yciem dwch mnichw: ojca Gleba Podmoszaskiego i jego wsptowarzysza ojca Serafina Rose. Zapragnli oni suy Bogu nie tylko w sposb taki, jaki zaoferowa im amerykaski wiat, hierarchowie, duchowiestwo diecezjalne i mnisze, czy lud Prawosawny w Ameryce. Oni zapragnli nada Prawosawiu nowy blask i uczyni go ywym rdem, do ktrego przyjd ludzie suchajcy Prawdy, szczeglnie ci, ktrzy nie urodzili si jako prawosawni, a brak rosyjskiego pochodzenia, znajomoci jzyka cerkiewno-sowiaskiego czy rosyjskiego, praktycznie zamyka im dostp do tej krynicy Ortodoksyjnego chrzecijastwa Apostolskiego. Oni zrozumieli, e „Prawosawie to nie jest rosyjska sekta, wypracowana przez Rosjan dla Rosjan i kontynuowana tylko dla Rosjan, ale e jest to Powszechny Koci, ktry od Chrystusa otrzyma polecenie: “Idcie na cay wiat i gocie Ewangeli wszystkim narodom...” Jeeli wszystkim, to rwnie Amerykanom rnych kultur i jzykw”– rozumowali o. Gleb i Serafin. wiat protestantyzmu doprowadzi t ga chrzecijastwa do wielkiej laicyzacji i bezbonictwa. wiat katolicyzmu Watykaskiego poda w lad za protestantami rnych orientacji – okraszajc obecnie swoje praktyki ekumenicznymi naboestwami z buddyzmem, hinduizmem – krtko mwic – obraca si w stron bawochwalstwa. Jak ratowa dusze szlachetne szukajce Boga, sensu ycia, mioci, prawdy, sprawiedliwoci?

Dwaj przyjaciele zakadaj monaster w Kalifornii z bogosawiestwem witego Jana (Maksymowicza) biskupa Szanghaju i San Francisco. Ten wielki wity – pozna si na dwch oddanych Boej sprawie ludziach. Bogosawi im na ycie misze, na wydawnictwo i propagowanie wartoci Prawosawia wrd nieprawosawnych.

Wrd wielu prac, pisanych przez owych Boych zapalecw jest pozycja godna szczeglnej uwagi. Jest to “Ruskij Poomnik” – pismo ukazujce si nieregularnie, ktre jednak podbio wiat prawosawny sw duchow treci. Prezentuje wartoci zawsze wiee i aktualne w naszej Cerkwi: wito ycia, wito stanu mniszego, godno i znaczenie monasterw i zbawiajcych si w nich ludzi. Nic tak dzi nie przekonuje, jak osobisty przykad, jak yciorys witego yjcego w naszych czasach.

Jesieni 18 listopada 1998 r. dane mi byo spotka si osobicie z Ojcem Archimandryt Germanem, w zaoonym przez niego Monasterze w. Paisjusza Wieliczkowskiego w Kalifornii. Owocem naszej rozmowy bya pisemna zgoda Ojca Archimandryty Germana na wydawanie wszystkich pism wydawanych przez Valaam Society of America przez Monaster w. Cyryla i Metodego w Ujkowicach.

W ramach pierwszego pisma – dedykowanego wszystkim naszym Dobrodziejom – pragniemy zapozna Was z yciem wspczesnej nam witej Matki Makarii – Wielkiej Schymnicy. Dla jasnoci tekstu sowa Matuszki Makarii piszemy kursyw nie zmieniajc sensu i prostoty jej wypowiedzi.

Niech sowa autora znajcego osobicie Matuszk Makari przemwi do nas tak jak zostay po raz pierwszy przedstawione w “Ruskim Poomniku” Nr. 8 z 1993 r. ss. 94-120.

ojciec Ihumen Atanazy ( Dbowski)

Wstp

Do Schymonachini Makarii po raz pierwszy przyjechaem w niedziel Przebaczenia (przed Wielkim Postem) w 1985 roku. Od tego pamitnego dla mnie spotkania przez nastpnych osiem lat znajdowaem si pod przemonym wpywem jej zadziwiajcego jasnowidzenia i nie dajcej si opisa siy jej modlitwy. U Boga i u Bogurodzicy moga ona wymodli wszystko, o co by nie poprosia. Wtedy trudno mi byo uwierzy, ale ja nie tylko patrzyem, ale i rozmawiaem ze wit osob przeywajc zadziwiajco cikie, skadajce si na jej dol – dowiadczenia. Patrzyem na tak wielk podwinic, o jakich czytaem przedtem w yciorysach witych.

W naszych racjonalnych czasach ywoty witych, yjcych w dawnych czasach przez wielu z nas przyjmowane jest jako p-legenda. Mimo to, ywe opowiadania o wspczesnych nam witych, ktrzy niedawno ukoczyli bieg ycia ziemskiego, lub jeszcze yj wrd nas – z jednej strony s znakiem autentycznej prawosawnej wiary, a z drugiej duchowo umacniaj wierzcych ludzi. Oni s wietlistymi przykadami pobudzajcymi nas do wysiku, bo dzieo zbawienia duszy, chocia wymaga wiele trudu, jest realne i dzi. Duchowy podwig (dwiganie ciaru trudw ycia ascetycznego) Schymonachini Makarii moe posuy nam w tym wzgldzie jako cenny przykad do naladowania, na tyle, na ile bdzie ona dla nas wietlist postaci na naszym duchowym nieboskonie...

Nie raz staraem si rozpyta o yciow drog Matuszki tych ludzi, ktrzy wiele lat nie tylko j znali, ale i korzystali z jej gocinnoci, podtrzymywani byli przez ni duchowo i materialnie. Nikt z nich, a al, nie potrafi powiedzie nic rzeczowego o yciu tej wielkiej podwinicy. Mylaem czsto, e nie wolno dopuci do tego, aby ten wielki przykad do naladowania jak suy Chrystusowi, przepad w mrokach zapomnienia. Jak uczyni go dziedzictwem Cerkwi nie tylko w Rosji, lecz i za granicami naszej Ojczyzny? A moe by tak pokusi si o napisanie hagiografii, ziemskiego ycia tej przez Boga wybranej podwinicy?

Zaczem prosi Krlow Niebios, aby Ona pobogosawia Matuszce na opowiadanie swego ycia, poniewa wiedziaem, e podwinica uczyni wszystko, ale tylko z bogosawiestwem Bogurodzicy. Sdzc po skutkach, modlitwa moja bya przez Ni wysuchana, a Matuszka sama zacza nagle mi opowiada poszczeglne epizody ze swego ycia, a ja pocztkowo notowaem je w pamici, a nastpnie zaczem dosownie zapisywa wszystko, co tu przedstawiam, w obecnoci Matuszki.

Z przyczyn dla mnie nie wyjanionych dane mi byo to szczcie, e przez wiele miesicy mogem by nie tylko wiadkiem jej rozmw i opowiada, ale sta si te duchowo bliskim jej czowiekiem, z ktrym ona moga swobodnie mwi o najskrytszych tajemnicach swego duchowego ycia. Tak oto przez osiem lat nazbierao si wiele zapiskw, z ktrych zoono t oto hagiografi.

suga Boy Gennadij, czerwiec 1993

1. Narodziny i chrzciny

Schymonachinia Makaria narodzia si 29-go maja 1926 r. (wg kalendarza gregoriaskiego 11-go czerwca) w dzie oddania wita Paschy, gdy Cerkiew wspomina dziewice Teodozje i czci pami ikony Bogurodzicy zwanej “Ucieczk grzesznych”. Rodzice dziewczynki 50-letni Micha Artemowicz i Teodozja Nikiforowna Artemowa, yli we wsi Karpowo, we Wjazemskim powiecie, w Smoleskiej Guberni.

Na drugi dzie po narodzeniu, w wito Wniebowstpienia Chrystusa, dziewczynk razem z bratem bliniakiem postanowiono ochrzci. W sam dzie urodzenia, przyszej matce chrzestnej, Eudoksji, yjcej we wsi Bugakowo, gdzie wczeniej znajdowa si eski dom mniszy pw. “Ucieczki Grzesznych”, byo objawione nastpujce polecenie: mianowicie naleao nowonarodzon dziewczynk ochrzci tylko w cerkwi Wielkiego Mczennika Jerzego, znajdujcej si we wsi Kuyszi i i tam pieszo, niosc niemowlta na rkach. witynia georgijewska – jak j nazywali okoliczni mieszkacy – bya jedn z wikszych i pikniejszych w okolicy. Obok niej staa Czasownia (kaplica), a tu w pobliu przepywaa nigdy nie zamarzajca rzeczka. Proboszczem w wityni by w owym czasie hieromnich (mnich wywicony na kapana) Wasylij, czowiek o gbokim yciu duchowym, ktry mia od Boga dar jasnowidzenia i pord mieszkacw okolicznych wsi zasyn jako lekarz duchowych i fizycznych chorb. Zna bardzo dobrze rodzin Artemiewych i nie raz bywa w ich domu.

– Gdy nas przynieli do chrztu – opowiadaa Matuszka – brat by bardzo saby. Kapan powiedzia: Najpierw ochrzcimy chopczyka, potem dziewczynk. Ojciec Wasylij pogania paamara (kocielnego): Dawaj szybciej, szybciej, bo chopczyk moe umrze. I rzeczywicie, jak tylko niemowl Jana ochrzcili – on zmar.

Z kolei ojciec Wasilij ochrzci dziewczynk i nada jej imi – Teodozja, co znaczy – Bogiem dana. Podnoszc niemowl z wody i podajc go matce chrzestnej na biae ptno, powiedzia: – Pikna dziewczynka, bdzie y, ale chodzi nie bdzie.

2. Rodzina

Rodzina Artemiewych bya najwiksz w powiecie; rodzice, czterech synw z onami i dziemi, sze crek, i tylko jedna z nich wysza za m, wszystkich 20 osb. Mieszkali oni w owym czasie wszyscy w maym domku, w jakim zwykle mieszkaa suba i ktrego ani poszerzy ani przebudowa nie byo mona. W mieszkaniu byo bardzo ciasno, ani gdzie posiedzie, ani gdzie si pooy. – Niemowlta pacz, dzieci troch podrose psoc po swojemu. Malekie wikszym spa nie daj, przez to i te wiksze pacz na rwni z maymi. Dwadziecia osb, a yli jakby ich byo dwoje, niczego zbdnego – tylko modlitwa – wspominaa Matuszka Makaria.Gowa tej wielkiej rodziny Micha Artemowicz by w owym czasie starszym pracownikiem na kolei. W modych latach, zaraz po lubie pracowa w cukierni i wypieka baranki. Ojciec jego Artem, w 1890-ych latach otrzyma zezwolenie na prowadzenie budowy cerkwi w ssiedniej wsi Tomkino. Micha take w wolnych od pracy chwilach pomaga na budowie: nosi cegy, miesza zapraw.

Teodozja Nikiforowna pracowaa razem ze swoim mem na kolei. Oprcz tego zajmowaa si szyciem jako krawcowa, szya ubrania, tkaa ptna, dlatego drzwi jej domu nie zamykay si od przychodzcych z zamwieniami ludzi.

3. Dziwny znak

W przeszoci w ruskich rodzinach malekie dzieci spay w drewnianych koyskach, podobnych do koryta, ktre podwieszone byy na sznurach za cztery rogi do koca belki. Koysk t nakrywano z wierzchu przecieradem. Gdy maleka Teodozja jeszcze spaa w koysce, okoo trzeciej godziny po poudniu, na belce przy koysce zapalia si wieca. Skd ona si wzia – nikt nie wiedzia i nie sysza. – Dziewczta, dziewczta, patrzcie, znw wieczka si pali - dziwiy si synowe – pewnie dziewczynka nie jaka tam zwyczajna.

– Z tym twoim dzieckiem pewnie zwizana jaka przyszo – mwiy do Teodozji Nikiforowny – my te mamy dzieci, ale przecie u nich wieczki si nie zapalaj, a przecie dzieci na oko wszystkie takie same.

Poza tym dziewczynka szybko rosa, nie zostajc w tyle za swoimi rwienikami. – Wczenie zaczam chodzi, byam silna, zawsze krzyczaam, jak co byo nie po mojej myli. Gadatliwa byam, psociam, ile popado – wspominaa w swych zwierzeniach Matuszka.

4. Spenienie proroctwa

Pewnego razu przysza do matki po uszyte ubranie stara znachorka – zaklinaczka. Popatrzya na Teodozj i ze zdziwieniem zawoaa: – Taka maleka, a ju chodzi. W tym momencie pogadzia j rk po gowie i po plecach. Pod dziewczynk ugiy si kolanka i upada. – Czemu nie wstajesz, czemu nie chodzisz? – pyta j matka podchodzc do lecej na pododze Teodozji. – Jake ja mam chodzi, skoro kolan nie mog rozprostowa – odpowiedziaa dziewczynka. Od tego czasu zachorowaa na nogi; jeden dzie chodzia, a na drugi wpadaa w niemoc. Byway przypadki, e nie wstawaa po cztery godziny pod rzd. Padaa na podog i ju sama nie moga wsta. Nieszczliwi rodzice wozili dziecko po doktorach, ale leczenie nie dawao adnych rezultatw. Takie chore dziecko stao si ciarem dla wielkiej rodziny.

5. Przez wszystkich odrzucona

Wszystkie obowizki domowe w rodzinie Artemiewych spoczyway na synowych; one pilnoway porzdku, gotoway posiki. Te, ktre gotoway, nigdy nie dosypiay. Trzeba byo ju wstawa o p do czwartej w nocy, aby na czas przygotowa posiek i wszystkich nakarmi: jednych przed pjciem do pracy, innych przed wyruszeniem do szkoy. Posiek przygotowano trzy razy dziennie. Rano dwa wielkie koty, jeden z zup, drugi z kapuniakiem. W czasie niadania, obiadu i kolacji do stou siadao si wedug kolejnoci, pierwszy do stou zawsze siada ojciec i czterech synw i ich ony. Po nich siadaa matka i crki, a dopiero po nich karmiono cay drb, wszystkie dzieci i niemowlta. W domu nie byo godu. Na st stawiao si jedn wiksz misk z zup czy z kapuniakiem i z niej wszyscy czerpali swoimi ykami.

Dla Teodozji za stoem miejsca ju nie starczao; przypominali sobie o niej w ostatniej chwili. Chora i godna dziewczynka peza pod stoem i rada bya, jeli znalaza skrk chleba rzucon przez kogokolwiek. – Oni nie ulitowali si nade mn i karmi nie chcieli, czekajc, abym umara. Tak mnie zamorzyli, e ju tylko pezaam, nie wiem, jak przeyam – wspomina Matuszka. Jeszcze nie miaa dwch lat, gdy godna dotara do sagana, aby wycign sobie z niego co do jedzenia. Przewrcia go na siebie, a tam bya gorca woda. Drugim razem chciaa wycign z sagana kartofla, wsadzia do niego rk, a tam by ukrop i oparzya rk.

6. Nieuleczalna choroba

Domownicy nie raz dogadywali dziewczynce: – Bodaj by ciebie ju Bg zabra. – Po co ty siedzisz jeszcze w tym kciku? – pytaa nawet rodzona matka. – Mateko, moje nki nie chc si teraz wyprostowa – odpowiadaa dziewczynka.

Do trzeciego roku, cho z trudem, ale troch chodzia, a gdy czua, e nie moe wsta, wtedy trzymaa si ciany. Od trzeciego za roku ycia, wedug sw Matuszki, nie zrobia ju ani jednego kroku. Ostatnie wizyty u lekarzy nie day ju adnych rezultatw. Ostatnia nadzieja pozostaa w lekarzach ze stolicy. – Prosiam lekarzy, uleczcie mi nki abym moga chodzi. Dlaczego mnie nie leczycie? Oni mnie za to na rkach nosili i mwili z aoci: Fiejoniuszka, jaka ty pikna dziewczynka, tylko nki nie chodz.

Wyczerpay si, jak si zdawao, wszystkie moliwoci; rodzice przywieli dziewczynk do Ojca Wasylja, ktry w swoim czasie ochrzci dziewczynk i wypowiedzia proroctwo, e dziewczynka chodzi nie bdzie. – Pno przyjechalicie – z wyrzutem powiedzia O. Wasylij. – Gdybycie przywieli dziewczynk do mnie od razu, wtedy jeszcze mona by byo j uleczy. On mwi o duchowym leczeniu, a w tym, co si stao z dziewczynk widzia palec Boy i Boy plan wzgldem Teodozji. Od tego czasu nogi u Teodozji cakowicie przestay si zgina i rozprostowywa i ona ju nigdy w swoim yciu nie stana na nich.

7. Wczesny zatwor

Gdy rodzina Artemiewych kada si spa w swoim ciasnym domku, wszyscy cielili sobie do snu, a miejsce chorej dziewczynki byo pod kiem. Tam ona ju nie tylko spaa, ale i spdzaa wiksz cz dnia. – Ja tylko pod kiem siedziaam – opowiada Matuszka – a wychodzi spod niego nie byo mi wolno. To dzieci mi dokuczaj, to doroli, a czasem matka ze zoci krzyknie: Spezaj z drogi. A mnie przykro, czy mam przesiedzie pod kiem cae ycie?

8. Troskliwy ojciec

Gdy przychodzi z roboty ojciec, wyciga crk spod ka, wynosi j do sadu, gdzie rosy grusze, jabonie i liwy i czstowa j owocami. – Czsto pakaam gorzkimi zami i prosiam, aby mi przynis cukierkw – wspominaa Matuszka – Ojciec odpowiada – nie mam pienikw na cukierki.

– A dziewczynki dostaj?

– A dziewczyny dzieciom i pieluszki kupuj i inne rzeczy..

– Oj, tatusiu kochany, – wpraszaa si dziewczynka – ja obetr zy i nie bd ju paka. Ty wyjmij na chwil dzieci z koyski i po mnie, abym cho troch w niej poleaa, przecie jestem chora.

Polee cho troch w koysce byo wielkim szczciem dla chorego dziecka, ktre w swoim krtkim yciu pozbawionym radoci tak mao zaznao troski i ciepa.

Micha Artemowicz piknie gra na akordeonie i nierzadko w witeczne i niedzielne dni prosili go do grywania na zabawach w Dubrowkach. Jego ona, Teodozja Nikiforowna, oprcz cerkwi nigdzie nie chodzia, a w wolnym od pracy czasie natychmiast uciekaa do domu, by zajmowa si dziemi i wnuczkami.

Bywao i tak, e ojciec chorej Teodozji mwi do swoich domownikw: – Dzisiaj nie id na zabaw gra na harmonii. I zwracajc si do crek i synowych dodawa: – Dziewczta, dzisiaj wy te siedzicie w domu, bd wam czyta Bibli. Ssiedzi te przychodzili posucha sw Pisma witego.

Micha Artemowicz sadza sobie Teodozj na kolana i na gos zaczyna czyta Bibli. – Cho maleka jeszcze byam – z umiechem wspomina Matuszka – jak zaczyna ojciec czyta Ewangeli to ju uszka nadstawiaam.

Gboko zapaday w czyste dziecice serce yciodajne sowa Boskiej Ewangelii.

Nie pojmujc wiele z tego, co czyta ojciec, maleka Teodozja zrozumiaa, e Bg zawsze pomaga ludziom i dlatego bagaa Go o pomoc: – Boe, Boe, uszyj mi buciki – zwracaa si dziewczynka do Wszechmogcego Boga z naiwn prob, poniewa nie miaa adnych bucikw, a nki marzy.

Siedzc pod kiem, dziewczynka, ktra nie skoczya jeszcze dwch lat, z przejciem piewaa: “Zastupnica wsiem-wsiem” (Ordowniczka wszystkich-wszystkich). Podchodzia czasem matka do ka i mwi: “Oj ty, czupirado moje, naley piewa: “Zastupnica Userdne” (Ordowniczko Nieustanna). – Mamusiu, ja jeszcze umiem: “Gospody, Gospody – budy so mnoju” (Boe, Boe, bd ze mn) – odpowiadaa Teodozja. Nie majc jeszcze trzech penych lat, dziewczynka znaa ju na pami “Ojcze nasz” i “Bogurodzico Dziewico, raduj si...”

9. Pierwsza nastawnica

W niedugim czasie rodzina Artemiewych przeprowadzia si do drugiego, zimnego, ale za to przestronnego domu, ktry przezwano kasarni (koszarami). W tym domu byy pokoje na cztery rodziny i jadalnie dla suby. Niedaleko od kasarni rozciga si obz, gdzie przychodziy “wychowywane przez prac” mniszki, przepdzone z monasterw. Rodzina Artemiewych dokarmiaa zamorzone prac i godem siostry, a te z kolei dopomagay im w gospodarstwie.

Jedn z mniszek Micha Artemowicz poprosi, by dogldaa chor crk. – Bywao, e mniszka zaczynaa czyta modlitwy, 17 katyzm Psaterza, Ewangelie i zdawao mi si, e mnie na kolana postawi – wspomina Matuszka.

10. Objawienie Prepodobnego Tichona

W czasie, gdy Teodozja miaa 2 lata i 3 miesice miao miejsce wydarzenie, ktre odcisno znaczny lad w jej yciu. Dziewczynka siedziaa na pododze, na pooonej jakiej szmacie, a matka na awie. Niespodziewanie do pokoju zajrza nieznajomy czowiek, lat okoo 50-55. Jak tylko otworzy drzwi, zaraz zapyta malek Teodozj: – Czy s u was ikony? – A jake – ze zdziwieniem odpowiedziaa dziewczynka – s i tu, i w drugim pokoju. Oto ikona Najwitszej Trjcy, oto Zbawiciela, a to witej Mczennicy Barbary. Nawet mamy pikn lampadk... Nieznajomy czowiek by ubrany w jakie palto, z przodu fartuch, gowa odkryta, z brod.

– Ja stawiam piece – powiedzia.

– Nie, ty nie jeste zdunem, – powiedziaa dziewczynka – a batiuszk. Pom mi. Moje nki nie chc chodzi!

– Masz cierpie, tak chce Bg – wyjani przybyy. Potem podszed do Teodozji, nakry j epitrachilem, odmwi modlitw i zacz co jej szepta do ucha. Wtedy podesza matka, wzia dziewczynk na rce i wyniosa do kuchni.

“Zdun” poszed za nimi. Usiad na awce przy piecu i zacz mwi matce, aby dziewczynki wicej po lekarzach nie wozi i nie oddawa do przytuku, jak radzili im niektrzy znajomi.

Gdy “zdun” siedzia na awce, poy jego jesionki rozsuny si i pod nimi Teodozja ujrzaa wietliste szaty, od ktrych rozlewa si zadziwiajcy, nieziemski aromat. Wychodzc, powiedzia: – Naucz si modlitwy do Prepodobnego Tichona Kauskiego. (Zaoona przez w. Tichona z Kaugi pustelnia leaa od ich wsi w odlegoci stu kilometrw).

11. Moda zatwornica

– Od najwczeniejszych lat mego ycia nie miaam najmniejszej radoci. Siostry stroiy si w pikne kaftaniki, a ja wci w brudzie. Troch zazdrociam siostrom. One obszyte, wystrojone, uoone, a tylko ja – takie nic! Zamorzona te byam, cieniutka, z kotunem na gowie, brudna, nawet w rzece by mnie nie odmoczy – niejednokrotnie z gorycz wspominaa Matuszka o swoim pozbawionym radoci dziecistwie. – Zaczynaam podrasta troszk, byam ju wiksza, ale ludzie poniali mnie, dokuczay mi dzieci. Baam si wszystkich.

Widzc to wszystko ojciec ot tak sobie kiedy powiedzia: – Trzeba j odgrodzi. Przynis do domu deski, a Teodozja pomylaa, e on chce dla niej ju robi trumn. – Zabije, w d wrzuci i pochowa. Byam wystraszona, leaam jak drewniana – wspomina Matuszka. Ojciec mnie pyta: – Kto ciebie przestraszy?

– Ty mnie przestraszye! I opowiedziaa mu o tym, co pomylaa.

Tak oto wybudowano pierwsz cel dla przyszej podwinicy. Ju wtedy nie znaa ona adnej radoci. Nigdy nie bawia si z dziewczynkami, ani z chopcami. Tylko jeden raz, gdy wiejskie dziewczynki zebray si “wodzi korowody” z pieniami i tacami, matka zawoaa do niej: – No czupirado, pjdziemy popatrze.

– Moje nki nie chodz – odpowiedziaa jej dziewczynka.

– Wezm ci na rce.

Matka usiada na awce, posadzia chor Teodozj na kolanach. Dziewczta zaczy plsa w korowodzie i zapieway pie “Zielony tuman”. Usyszawszy pie dziewczynka zelizgna si z kolan matki i najszybciej jak tylko moga podczogaa si do domu i schowaa pod ko, zacigajc nakrycie ka do samej podogi.

12. Pod Boym Otarzem

Spord wszystkich synowych, Teodozji wspczua tylko ona redniego brata, bezdzietna Sofija. Tego imienia dziewczynka wypowiedzie nie moga jeszcze wtedy i nazywaa j po prostu “Sofka”, lub “niania Sofka”. Pewnego razu, gdy Teodozja miaa trzy latka, Sofija przyniosa j do Cerkwi. Po witej Liturgii okazao si, e Teodozja gdzie przepada. Sofija obszukaa wszystkie zakamarki wityni, ale dziewczynki nie znalaza. Nie pozostao nic innego, jak zwrci si do kapana. – Jak uwaasz, batiuszka, ale poszukaj dziewczynki przy otarzu. – Tam mnie znalaz pic pod otarzem, dziki wystajcej nce mnie znalaz. Otarz by przykryty, ja pod obrus si wemknam i usnam, bo spa mi si bardzo chciao – opowiada Matuszka Makaria, i dorzucia: – Bg mi drogi nie zagrodzi a im oczy olepi. Jak wiadomo, wedug cerkiewnych kanonw, otarza, na ktrym w niewidzialny sposb zasiada sam Bg, mog dotyka tylko sami kapani i diakoni.

13. Topielec

Gdy Teodozja jeszcze nie miaa penych czterech lat, postanowia umy sobie w rzece nki. Dziewczynka przypeza na sam krawd drewnianych pomostw, z ktrych kobiety pukay bielizn. Deski byy przegnie, poamay si i Teodozja wpada do wody. Na brzegu zebra si tum gapiw, jedni si modl, inni rozpaczaj i lamentuj w niebogosy. Przybiega matka Teodozji zatrwoona o to, e mog ich pocign do odpowiedzialnoci, bo wszyscy we wsi przecie wiedzieli o zym traktowaniu dziecka przez rodzin. Cioteczna siostra Teodozji wskoczya do wody i dopyna do ciaa utopionej dziewczynki i wycigna j za wosy. Bezwadne ciako nieszczsnej dziewczynki pooya na brzegu na podoonym przez kogo przecieradle i inni zaczli usuwa z niej wod. W kocu zacza okazywa znaki ycia.

14. ycie w domu Antoniego

Na krzyk Artemiewych przybieg nad rzek ich ssiad Antoni Semenowicz. Zawin dziecko w przecierado i przycisn do siebie i zanis do swego domu. Po drodze zawoa do matki: – Nikt z was si ni nie zajmuje i nie troszczy, a ona musi y dugo.

Antoni Semenowicz by kucharzem w Kremlowskim Czudowym Monasterze. Kiedy monaster zosta zamknity, mnichw i posusznikw rozpdzono, wic i kucharz przyjecha do rodzinnej wsi, gdzie y tylko o jeden dom dalej od Artemiewych z on i dwoma synami. W spichlerzu (a by on w wiejskim gospodarstwie jednym z najczyciejszych miejsc, gdzie w skrzyniach trzymano ziarno) Antoniego Semenowicza wisiao wiele piknych ikon i porzdnych lamp, a take stao wielkie od podogi do sufitu Rozpiatje (Krzy z przedstawieniem ukrzyowanego Chrystusa). Na taborecie za leaa ogromna, chyba waca z ptora puda, stara Biblia w skrzanej oprawie z miedzianymi zameczkami po bokach, ktr przywiz z Czudowego Monasteru.

Wujek Anton, lub Antoni Wielki, jak nazwaa go Teodozja wedug imienia witego, ktre nosi, nocami modli si w swoim spichlerzu. Czasami mwi do Teodozji: – No, oblubienico Chrystusowa, czemu si zatroskaa, stawaj ze mn na modlitw. Ja, maleka, staam na kolanach caa przemarznita – opowiadaa Matuszka. Czsto przychodzi do Antoniego miejscowy kapan, suy w. Liturgi w spichlerzu i udziela mi Eucharystii.

W domu Antoniego Semenowicza dziewczynce yo si dobrze, bya syta. Zawsze byy pierogi, kupili dla niej te sukienk, pbuciki. Gospodyni domu, Aksynia, troszczya si o Teodozj i czsto kada j do swego ka, aby dziecko odpoczo. Gdy wszyscy wychodzili z domu, dziewczynk zamykano w spichlerzu z ikonami, gdzie si modlia, a po powrocie zabierali j znw do domu.

15. Pierwsze oznaki jasnowidzenia

Ju we wczesnym dziecistwie pojawiy si u Teodozji pierwsze oznaki daru jasnowidzenia – prozorliwoci. Pewnego razu Antoni Semenowicz usiad na awce, wpad w gboki sen i nie mg si przebudzi. Wszyscy myleli, e umar, a dziewczynka powiedziaa do jego ony: – Ciocia Aksiunta, wy nic mu nie rbcie, pocie go do ka, popi sobie trzy dni i sam si obudzi. I tak si stao, po trzech dniach wujek Antoni obudzi si i po tym wszystkim dosownie otrzyma objawienie, zacz jeszcze bardziej zajmowa si duchowymi sprawami. Swoim domownikom mwi: – Nadchodzi zy czas” (zaczynaa si piciolatka, w czasie ktrej twrcy bezbonej sowieckiej Rosji planowali skoczy w wszelk religi). Mwi dalej: – Trzeba wicej milcze i bardzo duo si modli. Do Michaa Artemowicza prosto powiedzia: – Z twojej crki mona stworzy witego czowieka.

Cho yo si Teodozji w domu Antoniego bardzo dobrze, to jednak bardzo tsknia za matk, wic nosi j do domu. Tak Teodozja przeya kilka lat w dwch domach do czasu, gdy do ssiadki Aksynii przyjechay na stay pobyt jej rodzone siostry. Spokojne ycie w tym domu od tego momentu zostao naruszone.

16. Rodzina Artemiewych przychodzi po rozum do gowy

Czciej od innych liczna rodzina Artemiewych jedzia do cerkwi we wsi Kykyno, aby przystpi do witej Eucharystii. Wioska ta leaa niedaleko, wic zabierali ze sob i Teodozj. – Na kolankach ca sub przestaam – wspomina Matuszka – a ojciec Iwan podejdzie i powie: Oj ty niebo, tobie Matka Boa nki zabraa. W kykyskiej cerkwi bya wielka ikona Bogurodzicy “Wsiech skorbieszczych Radost” (Wszystkich Stapionych Rado). Pewnego dnia Sofija przyniosa Teodozj do wityni i posadzia na awce. Teodozja speza z awki na podog, wdrapaa si do tej ikony, chwycia za jej obramowanie rkoma i zacza gorzko paka, tak, e u wszystkich w wityni, ktrzy to widzieli na wasne oczy mimowolnie wypyny zy. Od otarza (zza ikonostasu) wyszed proboszcz, wzi dziewczynk na rce i zacz j pociesza sowami: – Krlowa Niebieska nikomu nek nie zabiera! Po prostu twoje nki s chore – powiedzia – i tak wicej nie mw, bo Ona moe si pogniewa. Po zakoczeniu witej Liturgii kapan podchodzc do Artemiewych, pouczy ojca i matk, aby nikt i nigdzie nie mwi dziewczynce o jej chorobie. A sama Teodozja prosia, aby pouczy rodzicw, by wicej nie nazywali j “Fiejonk”. Po tym caym zajciu, wszyscy domownicy nazywali Teodozj ju penym imieniem.

17. Dobry batiuszka

Sofija czsto nosia dziewczynk do cerkwi. Sama si wystroia, wic i Teodozj schludnie ubraa, braa j na rce i niosa do wityni. – Ja cerkiew bardzo lubiam, a jak zobacz batiuszk, to czy on chce, czy nie, uczepi si mu do szyi i mocno, jak najmocniej go pocauj – opowiada Matuszka Makaria. – Batiuszka Iwan prawie e z krzyem mnie wita, a prosfor (chlebkw uywanych do Eucharystii) wszystkie kieszenie powypycha. Bra mnie na rce i nis przed otarz. Ludzie szemrali: A c to za dziewczynka, co j a do otarza zanosz. Jak wiadomo, wedug cerkiewnych kanonw, kobietom do otarza (za ikonostas) wchodzi nie wolno. On bardzo lubi ze mn rozmawia, czasami mnie do domu odnosi, to na wygodnym siedzeniu posadzi, aby mi wygodniej byo. Ja baam si: on jakby ogniem paa, taki blask bi od jego oblicza. Chciao mi si piewa, ale tego baam si a do mierci. Take patrze na niego do ostatniego razu baam si.

Sdzc po tym, Ojciec Iwan wiedzia o nadprzyrodzonych darach Teodozji i jej wybraniu przez Boga. Sam zakoczy swj ywot jak sprawiedliwy suga Chrystusa, w sam dzie witego Chrystusowego Zmartwychwstania w swojej wityni, w penych szatach kapaskich.

18. Pouczenie od Krlowej Niebios

– Nie pamitam kiedy modliam si do Matki Boej i bagaam J: Uzdrw mnie od tej choroby, przebacz mi, jeli jestem grzeszna. Pakaam, prosiam Krlow Niebios, a Ona zjawia mi si we nie i mwi: Czemu paczesz, czemu taka przybita? – A co mam czyni, przecie moje nki nie chodz? Modlitwy do Anioa Stra te nijak nie mogam si nauczy na pami, z tego powodu te pakaam. – Dobrze, bd ciebie uczy – powiedziaa Bogurodzica. Tak si uczyam. Widziaam J we nie, a Ona mwi: No, zaczynamy. Ja bd czyta, a ty powtarzaj i ucz si na pami. Dwa razy przeczytaa, a ja ju wszystko zapamitaam. Ona w pamici mi wszystko uoya i zaczam czyta jak z nut. Teraz nigdy nie zapomnisz – powiedziaa mi Krlowa Niebieska.

Dziewczynka miaa wtedy pi lat.

19. Niedosza operacja

W owym czasie lekarze chcieli zrobi dziewczynce operacj cigien na nogach, by te mogy si zgina. W szpitalu przygotowywano Teodozj do operacji, podali narkoz, chirurg wzi do rki skalpel, lecz z przestrachu w jednej chwili odrzuci go ze sowami: – O Boe, przebacz! Gdy lekarz przyszed do siebie, zaczto go wypytywa, co si stao, dlaczego nie rozpoczyna operacji.

– Niebieska stra stoi dookoa i nie dopuszcza. Powiedziano mu stanowczo, e tego dziecka nie wolno dotyka. W szpitalu przeleaa Teodozja od postu przed Boym Narodzeniem a do lata, a nastpnie j wypisano.

20. Uzdrowienie

Teodozja miaa 7 lat, gdy jej nogi do samych kolan pokryy si ranami. Dziewczynka bagaa Przeczyst Bogurodzic i Symeona miego Bogu o pomoc. – Oto okoo Podwyszenia Krzya witego (14 wrzenia) le i prosz Matk Bo: Przylij jakiegokolwiek witego, aby cho poow ran moich zabra.

Bya jasna, ksiycowa noc, zbliaa si pnoc. Patrz, kto w jasnych wietlistych szatach jakby wyj szko z okna i krzykn do mnie: Matuszko Teodozjo, powiedz matce, aby posza do ogrodu, narwaa kapucianych lici i oboya twoje nki. A mielimy tak wielk kapust w tym czasie, – mwia Matuszka – e jednym liciem nk mona byo dwa razy owin. Zrobili jak byo powiedziane, ze trzy dni spaam, a nki si wygoiy. Taka maleka byam, a ju Matuszk mnie nazwano – dodaa.

21. Baganie w nieszczciu do Bogurodzicy

– Zblia si czas i do szkoy, oj, jake ja pakaam, a bolao mnie serce – wspomina Matuszka Makaria. – Wszyscy moi rwienicy poszli do szkoy, a ja nieszczsna, chora. Jak zobaczyam nauczycielk, kaniaam jej si do ng i prosiam: Najmilsza, zabierz mnie na nauk. Potem zwrciam si do Matki Boej: Wodarko, dlaczego tak mnie zostawia, przecie zostan analfabetk. Matko Boa, naucz mnie caej mdroci niebieskiej. Przecie nie chcesz, abym pozostaa ciemna.

22. Sen w letargu

W smym roku ycia Teodozji zdarzyo si co, co zmienio cay przyszy jej los. Pewnego razu, gdy zasna jak zwykle, nastpnego ranka, gdy zaczto j budzi, nie przebudzia si. Domownicy doszli do wniosku, e na koniec Bg wysucha ich modlitw i zabra j do Siebie. Ojciec odwiz dziewczynk do szpitala, gdzie j obejrzeli i zawyrokowali: – Jeli przez 14 dni si nie obudzi, to mona bdzie stwierdzi, e rzeczywicie umara. Tak, wedug niezbadanych wyrokw Boych, Teodozji nie pochowano od razu, nie zrobiono te sekcji zwok, ale umieszczono ciao w kostnicy.

23. W Raju

Dziewczynka nie umara, a pogrya si w letargicznym nie. W tych dniach, gdy jej ciao chodne i bezduszne leao rzdem z trupami, dusza jej przebywaa w pozagrobowym wiecie. Anio Str pokazywa jej rajskie przybytki. – W Raju zawsze ciepo, zawsze wieci soce – opowiadaa Matuszka o tym, co zobaczya w taki cudowny sposb prawie 60 lat temu, a wspomnienia jej o Niebieskim wiecie byy zadziwiajco wiee i wyrane. – Tam i soce nie takie, jak tu, ale ogromne. I kwiaty kwitn jak i tu, lecz s i niebiaskie, s te i takie, jak na ziemi. Trawa jest tam zielona, przepikna, a wszystkie cieki rwne i czyste. Sady s przepikne, a owoce sodkie. One s bardzo, ale to bardzo urocze i dosownie miodem nalane. Ptaszki na drzewach i malekie i wiksze, i pomylaby, e to ludzie piewaj, a to tylko ptaszki.

Gdy za Anio chcia pokaza jej w rajskich przybytkach co nowego, to sadza j sobie na plecy i objania, gdzie teraz polec. Pokaza on Teodozji paac, gdzie przybywa Sam Chrystus i gdzie wieci najwiksze wiato w Raju. Wok tego paacu jest wysokie ogrodzenie. Gdy otwierane byy jego bramy to sycha byo dzwonienie dzwonw. Z Chrystusem za tym ogrodzeniem mogli znajdowa si Jemu najblisi: Bogurodzica, Jan Chrzciciel, wity Biskup Mikoaj ...

Anio Str pokaza Teodozji ogromny, cay ze zota przezroczysty Przybytek. – Tam paac najwikszy postawiony, e nawet trudno sobie przedstawi ile w nim miejsca, – opowiadaa Matuszka – aby wszyscy Sprawiedliwi mogli znale si w nim na subie. W prezbiterium tej wityni stoi presto (najwitszy st – otarz), a na nim srebrzysta Ewangelia. Wedug naszego czasu (rosyjskiego) o jedenastej w nocy zbieraj si w tym chramie wszyscy kapani na czele z Chrystusem i na niebiosach celebruje si przedziwna Tajemnica.

Kapani tam su w takich szatach liturgicznych, w jakich suyli na ziemi. Aniow w tej wityni mnstwo, a wszystkie su z kadzielnicami. A pniej oni tak gono i piknie piewaj, e i opowiedzie tego nie sposb.

Dziewczynka zapytaa:

– A dlaczego w tej wityni nie ma ikon?

– A po co nam ikony – usyszaa w odpowiedzi – skoro wszyscy tu jestemy ywi.

– A kiedy pjdziemy do wityni na Sub? – zwrcia si Teodozja do swego Anioa Stra.

– Jeszcze jest za wczenie, by moga tam pj. Kiedy przyjdziesz tu drugi raz, wtedy tam pjdziesz.

Wok siebie Teodozja widziaa mnstwo Aniow w biaych, rowych, tych szatach. Kiedy oni przelatywali, to przyciskali do siebie swoje skrzyda i chowali je pod szatami i ju niczym nie odrniali si od ludzi.

– A Archanio Micha jest najwaniejszy wrd nich. Ma on najgroniejsze zadania, lecz z wygldu nie jest grony i chodzi w wikszoci w czarownych szatach – cigna swoje opowiadanie Matuszka Makaria. – Jest najpikniejszy z najpikniejszych. Patrzyabym na niego i nigdy bym si nie moga nasyci jego urod. S zawsze we trzech: Archanio Micha, Gabriel i Rafa. Wzrostem Archanioowie s niewiele wysi od innych. Szaty maj dugie, powiewne, jakby na wietrze, poyskliwe. Wosy ich krcone, nie wiedzie jak, a na gowie wstga zawizana z tyu, a koce jej luno zwisaj. Przechadzaj si na dziedzicach gwnego paacu.

Opowiadaa Matuszka i o tych, ktrzy okazali si godnymi za swe sprawiedliwe ycie przebywa w Raju. – Tam wszyscy modzi, radoni, przepikni, a starcw tam nie ma. Matka Boa jeden raz powie, komu jakie szaty trzeba uszy. Na szatach s napisy, wyszyte wielkimi literami: z lewej – niebieski oddzia, a z prawej – imi.

– Tutaj wci cierpimy, a tam na niebiosach spywaj same radoci. Tej piknoci nie moesz porwna do naszego ziemskiego ycia. W Krlestwie Niebieskim s paace, podobne do naszych monasterw, stoj pod rzd, a nabudowano ich tyle, e nie policzysz ich nigdy. Bicie dzwonw tam nigdy nie milknie. yj tam w malekich domkach z dosownie szklanymi oknami, ale okna nie maj ram. Narodu tam takie mnstwo, jak i budowli, jeli popatrzysz, zadziwisz si. A jak tam wietlicie, jak przecudnie. Najpikniejsza wrd wszystkich jest sama Bogurodzica. Jest raz to w niebieskich, to w rowych, lub w ciemno-czerwonych szatach. Przychodzia Bogurodzica do mnie, a z Ni Jan Chrzciciel, Prorok Eliasz, Mikoaj Cudotwrca i wita Katarzyna. A kilka razy przyszed z Ni i Tichon Kauskij. – On wiedzia wtedy, – wyjaniaa Matuszka – e bd nosia imi Tichona i mi to wczeniej przepowiedzia.

W Krlestwie Niebieskim Bogurodzica przebywa krtko. Wicej czasu spdza na ziemi, gdzie pomaga tym, ktrzy bagaj J o pomoc.

Dusz zmarego czowieka bierze trzech Aniow: pierwszy spowiada z grzechw, drugi udziela Eucharystii, trzeci przenosi na niebiosa. Wszyscy, ktrzy przychodz tu z ziemi s pod nadzorem, bo Anioowie Strowie ich pilnuj. Za nowoprzybyym Anio ledzi nieustannie do czterdziestego dnia, aby si gdzie nie zapodzia. A gdy przychodzi czterdziesty dzie, wtedy mu jest sdzone, gdzie bdzie przebywa dusza. – Rzecz ciekawa, – z umiechem opowiadaa Matuszka – gdy sd si odbywa, inni Anioowie zbieraj si w tym czasie z tym, ktry ma piecz nad dusz, nad ktr dokonuje si w Sd. A jak oni serdecznie wstawiaj si za t dusz.

24. W piekach

Widziaa Teodozja i niektre mytarstwa. – Ci, ktrzy nie bd zbawieni, id tam, gdzie “czarni” urzduj – wyjaniaa.

– Boj si – woaa dziewczynka do Anioa Stra. Ale ten j uspakaja:

– Ty nie musisz ba si niczego, bo ja zawsze jestem z tob.

Zapamitaa Matuszka jedno z miejsc mczenia grzesznikw. By to dugi i mroczny tunel bez brzegu i koca, gdzie w komorach – niszach toczyli si i pakali nieszcznicy. Widziaa te “pole mierci” dolin, ktrej brzegw okiem nie dostrzeesz i opowiadaa te, jak siedz tam na lodzie mleczarki, ktre na ziemi doleway wod do mleka, a teraz oddzielaj mleko od wody.

– Byam tam p dnia – opowiadaa Matuszka Makaria – a tu Matka Boa ju mnie szuka: Gdzie podziaa si moja mczennica?

25. Obietnica Krlowej Niebios

W czasie przebywania Teodozji w Raju, bardzo pakaa i prosia Krlow Niebios o uzdrowienie jej nek, albo pozostawienie jej tam. Matka Boa jej odpowiedziaa: – Tu zosta nie moesz, bo przydasz si bardziej na ziemi. – Ale nie pozostawi ci sam – obiecaa Teodozji.

26. Przebudzenie

Przed swym przebudzeniem dziewczynka ujrzaa, jak do jej martwego ciaa podeszli dwaj anioowie, kady z naczyniem w doni i jeden zapyta drugiego:

– Jak wod jej damy, yw czy martw?

– yw – odpowiedzia jej Anio Str.

– A jak jej dasz yw wod?

– Sam j wlej w ni.

I po tym widzeniu ciao dziewczynki zaczo si robi cieplejsze i ona si przebudzia. Zupenie naga dopeza do drzwi i z wielkim trudem wyczogaa si na wolno. Widzcy j ludzie wpadli w przeraenie.

27. Odwiedziny wityni

Z martwych powsta dziewczynk rodzice zawieli do cerkwi, aby moga przystpi do Eucharystii, do tego samego ojca Wasylja, ktry przepowiedzia jej los. W tym dniu batiuszka wyspowiada Teodozj i rozmawia z ni ptorej godziny, a ona pokornie klczaa i pakaa. Oczekujcy w kolejce do spowiedzi ludzie mwili midzy sob: – Maleka, a taka grzesznica, musi j batiuszka tak dugo spowiada. W tym czasie batiuszka Wasylij da pouczenie modej wybrance Boej, jak ma y, jak ma si modli, jak szanowa ojca i matk.

28. W modlitwach do Wodarki Niebieskiej

Od tego czasu Micha Artemowicz coraz czciej mwi o crce: – To dziecko trzeba Boym sprawom powici. Niech ona z Boskich rde czerpie sodycz, a i my napenimy si radoci.

– Kiedy wyrosam, adnych pieni nie znaam, to wszystko byo przede mn zamknite i zabronione – mwia Matuszka. – Ojciec nigdy nie chcia mi pokaza jak si gra na harmonii: Przecie jeste taka kaleka, po co tobie to umie. Jak bdziesz dorosa, bdzie ci cign do harmonii. Wtrowaa mu te matka: Ty niezdolna do niczego, mdl si do Boga, tylko On bdzie ci we wszystkim pomaga.

Ojciec nigdy nie mwi zych sw do matki, tylko zawsze powtarza: Fieniuszka moja, cho no tu, niech ci pocauj. A ja wtedy mwi do ojca: Ty masz jedn Fieniuszk szczliw, a drug nieszczliw, ty by lepiej mnie nieszczsn pocaowa – opowiadaa Matuszka. Nie tylko w dziecistwie, ale i w nastpnych latach nie zaznaa adnych wzgldw, ani pociechy.

Dzieci w rodzinie Artemiewych wychowywane byy w karnoci i kadego dnia dugo klczay na modlitwach.

– Wzywali mnie na modlitw – wspominaa Matuszka – a ja caa brudna, gowa nie rozczesana. Usadawiam si na kolanach do modlitwy, modl si na kolanach. O czwartej rano modliam si, w samej koszulinie i nki goe zmarzy. Modliam si do Matki Boej czy byam goa, rozzuta, z kotunem na gowie, godna, a zawsze si modliam. Ona mnie pocieszaa, a ja mwi: Matko Boa, u nas malekich dzieci wiele, bardzo malekich dzieci, im take zimno, szkoda takich kruszyn.

Ojciec czasem to widzia i mwi:

– Czemu ty si tak trzsiesz?

– Nki przemarzy – odpowiadam ojcu.

On si na matk zoci: Ach ty, taka a taka, dziecku nki przemarzy, chocia by dywanik podcielia.

29. Moda pomocnica

Gdy starsi wychodzili czy te wyjedali z domu, mae dzieci zostawiano pod opiek Teodozji. Take w gospodarstwie ona niemao pomagaa Matce. Zwijaa w kbek nici, wizaa, bya bardzo pojtna, wszystko chwytaa w lot, chocia nikt jej specjalnie nie uczy.

– Byam modziutka, szybka, chudziutka, – wspominaa Matuszka – Samowar do plecw przywizaam i poczogaam si nad rzek czyci go i umy. Bielizn z matk pukaam, a w smym roku ju sama krow doiam. Mwili do mnie: Wemiesz uzd specjaln, dasz krowie troch chleba, zegnie gow, wtedy szybko uzd na gowie zawiesisz i w zagrodzie do erdzi przycigniesz krow, aby gow nie tuka na prawo i lewo. Tak robiam. Krowa staa spokojnie, ani drgna. A ja moda, rce byy silne, doiam dobrze i szybko. Cae wiadro nieraz nadoiam a w wymieniu mleka nie zostawiaam. Przepadaam za maymi kzkami i jagnitami i za nimi pezaam. Mylaam tylko: Boe, jaka ja jestem nieszczliwa, chodziabym ja za tymi zwierztami, nikomu bym ich nie oddaa. Tak bardzo je lubiam, a ile razy je caowaam.

30. Z rwienikami

W rny sposb ukaday si Teodozji stosunki z rwienikami. Twarz Teodozji bya niada, wosy czarne, gste, a oczy przecudnie niebieskie. Tylko nogi nie chciay chodzi, nie zginay si w kolanach.

Dziewczynki przedrzeniay j: – Ciebie z takimi nogami nikt nie zechce. Na to ona odpowiadaa: – Wasi narzeczeni z noami i pakami, a mj narzeczony z kadzidem i z Krzyem – tak ona mwia o Jezusie Chrystusie.

– Byam wylkniona, zabiedzona; oni na nogach, a ja na kolanach bym ich przegonia – wspominaa Matuszka. Ale to nie oznaczao, e boleci nie byo i cierpienia. Kadej minuty czua Teodozja obecno choroby. – Cay czas pakaam; albo nogi w co wsadz, albo poparz si pokrzywami. Ojciec zmajstrowa dziewczynce wzek, w ktrym wozili j teraz do cerkwi. Matka za zacza j bra ze sob na pogrzeby znajomych. Z tej przyczyny dziewczynce dostawa si jaki podarek, taki czy inny, czasem zabawka. Na pogrzebach zawsze byo duo dzieci. Podchodziy one do matki Teodozji i prosiy, aby pokaza im na wzku chor dziewczynk, lecz matka Teodozji przepdzaa je. A Teodozja siedzi sobie w wzeczku i piewa sobie modlitwy i duchowe pieni.

Pewnego razu, gdy miaa dziesi lat, piewaa pogrzebowe wersety, a matka j zapytaa:

– Czemu ty tylko pogrzebowe piewasz?

– Bo Aksiutka (siostra rodzona) umara.

– A skd ty wiesz, przecie nikt nas nie powiadomi.

Tego jeszcze wieczoru istotnie przyniesiono telegram z wiadomoci o mierci siostry.

31. Dar Niebieskiego Ustawu

O wewntrznym yciu Teodozji mao kto wiedzia, czy domyla si jego istnienia. Ju w dziecistwie objawiono jej to, do czego wielcy podwinicy dochodzili po dugim wiczeniu i wytrwaej ascezie. Do 11-go roku ycia nieszczsne dla ludzi dziecko widziao mieszkacw niebios, ktrzy przychodzili do niej we nie i uczyli j jak naley powici wod, czy olej, uczyli j, jakie modlitwy przy tym naley odmawia. – Byam pojtna i szybko si uczyam – wszystko przyjmowaam z prostot – mwia o sobie.

32. Pierwsze uzdrowienia

Wtedy to wanie Krlowa Niebios nakazaa Teodozji przyjmowa ludzi i uzdrawia ich duchowe i fizyczne choroby. Bogurodzica zacza objawia chorym Sw wol, by szli do Teodozji, od ktrej otrzymaj uzdrowienie. Ludzie przychodzili do domu Artemiewych, a widzc jeszcze cakiem ma dziewczynk, mwili ze zdziwieniem, a najczciej z niedowierzaniem: – Maleka i chudziutka kaleko, ty bdziesz nam pomaga?... – Za wasz brak wiary nie jestecie godni, abym was przyja – odpowiadaa im dziewczynka. Oni za, aujc, e tu przyszli, odchodzili. Inni za chodzili leczy si do yjcej nieopodal znachorki i zaklinaczki Anastazji.

W czasie, gdy Teodozja przestaa ju zamieszkiwa w domu Antoniego Semenowicza, przysza kobieta z ssiedniej wioski Nowykowo i zwracajc si do Michaa Artemowicza spytaa: – Gdzie jest babka-znachorka, ktra uzdrawia, bo mam ze sob koguta, ktry olep... – U nas nie ma babki – odpowiedzia ojciec – ale jest dziewczynka. Otrzyman od Teodozji powicon wod kobieta pokropia koguta i ten przejrza; to byo pierwsze uzdrowienie dziki modlitwom dwunastoletniej dziewczynki. Od tego momentu zaczli do Teodozji przychodzi ludzie z bliszych i dalszych wsi i prosili, aby uzdrawiaa ich chore zwierzta. Z upywem czasu zwrcili si do niej z pytaniem: Dlaczego tylko zwierzta leczysz, czemu nie wemiesz si za leczenie nas? Teodozja dawaa im powicon przez siebie wod, modlia si za nich, pouczaa, jak naley si modli do Jezusa Chrystusa i do Matki Boej, a ci, ktrzy wierzyli, otrzymywali uzdrowienie.

33. Srogi czas

Opisywane obecnie ycie Matuszki byoby niepene, jeli nie wspomniaoby si tu o cikich czasach, w ktrych zapona ta moda podwinica niczym wieca zapalona przez Boga, dana na sub ludziom pord mroku ateizmu i bezbonictwa planowanego w Rosji. Suba ta nie ograniczaa si tylko do uzdrawiania fizycznych, ludzkich boleci. Wane byo, aby chory czowiek ocierajc si o Bo Moc w chorobie, powraca z powrotem do wiary w Boga. W owym czasie w caym kraju (Rosji) prowadzone byo przez wrogw Krzya straszliwe przeladowanie Cerkwi. Wykorzenianie religijnych wartoci spord prostego ludu byo jednym z gwnych zada bolszewickiego rzdu. Wyrywanie religii z ycia czowieka i wprowadzanie bezbonictwa szo szerokim frontem. Postpujca wtedy i na si wprowadzana kolektywizacja rozwalia odwieczny porzdek i byt gwnego stra Prawosawia, tj. rolnikw (ros. krestijastwa).

W latach 30-tych zburzono do fundamentw tysice wity, inne zamknito. Cz biskupw, kapanw, a take mnichw i mniszek rozpdzono, zabito albo zesano do cikich obozw. Ludzie zostawali sami bez pasterzy. Powoli dziczeli i wracali do bezbonictwa. Nawracanie takich ludzi do wiary nierzadko odbywao si nie przez duchownych, ale przez takich wanie przez Boga wybranych i Jemu miych ludzi, jak modziutka kaleka, Teodozja.

34. Pocztek wojny

Z czasem dom Artemiewych zaczyna wieci pustkami. Sofija, ktra najbardziej lubia chor Teodozj, wyjechaa do Petersburga. Niezamne siostry wychodziy za m i wyjeday z mami. Wybucha druga wojna wiatowa i zabraa na front wszystkich mczyzn, wszystkich braci i nawet ojca. W krtkim czasie rodzinn wiosk Teodozji zajli Niemcy. Faszyci zabrali Artemiewym krow i czworo malekich dzieci zostao pozbawionych mleka, dobrze, e ciel rodzice przed czasem zdyli zabi na miso. Synowe z dziemi zaczy wyjeda do swoich rodzinnych domw. W niedugim czasie i matka, zebrawszy sprzt domowy, wyjechaa do Kaugi do rodzonego brata. Chora dziewczynka zostaa cakowicie sama w wielkim, opuszczonym domu, w jedynej poatanej sukience i bez ksa chleba. Wasna matka zostawia j na mier... Stao si to w czasie Uspieskiego Postu, trzy dni do wita Zanicia Przeczystej Bogurodzicy w sierpniu 1941 roku.

W czasie zajmowania wsi przez Niemcw okoliczni mieszkacy zdali si na wol Bo; poznosili swoje mae dzieci do Teodozji, kady zostawi, co mg z ywnoci, a sami pouciekali w okoliczne lasy. Tak wok modziutkiej wybranki Chrystusowej zebrao si 36 dzieci. – Zapaliam siedem lamp i dwanacie wiec. Jedno niemowl wziam na rce, stoj na kolanach i bagam Boga – wspomina Matuszka. Wpadaj niemieccy onierze, chcieli wrzuci do pieca granaty i wysadzi cay dom razem z nami.

– Czybycie byli a tacy niemiosierni, e chcecie zgubi wszystkie moje dzieci – przemwia do nich Teodozja.

– Takie brzdce, jak ty, dzieci nie rodz. Jake te dzieci mog by wszystkie twoje? – namiewali si niemieccy onierze.

– Jeli s one w moim domu, to znaczy, e s moje.

Pewien oficer niemiecki dowiedzia si od kogo, e w tym domu yje jasnowidzca dziewczynka i przyszed sam osobicie do Teodozji. Zwrci si do niej przez tumacza z takim pytaniem:

– Powiedz mi dziewczynko, gdzie teraz jest moja gospodyni i jak jej si yje?

– Ona teraz cierpi wielkie niewygody – odpowiedziaa mu Teodozja.

– A jak jej pomc? – znowu zapyta oficer.

– Ona przetrzyma wszystko i potem bdzie jej lepiej.

– Nigdzie nie widzielimy – znw mwi oficer – aby kto tak modli si do Boga, jak ty. Dobra jeste, maleka dziewczynka, ciebie trzeba zabra do Niemiec, bo tam lubi takich, co dugo modl si do Boga.

Oficer co napisa na kartce, da Teodozji i powiedzia: Nikomu nie otwieraj, a t kartk wstaw w okno, a nikt ci nie dotknie. Tak zrobia, a na ulic nie wychodzia.

35. Przeznaczona na mier

Wielu mieszkacw wsi Korpowo, wracajc w rodzinne strony, byo bez dachu nad gow. Do domu, gdzie mieszkaa rodzina Artemiewych wprowadzi si brygadzista z kochozu.

– Dziecko, nie mog ci wzi do siebie, bo sam mam liczn wasn rodzin.

– adnie, to ja wypezn na ulic, niech ludzie zobacz, – odpowiedziaa mu dziewczynka – e wyrzucasz mnie z mojego domu.

– A doczogaj si do samej wiejskiej rady – doradzi jej brygadzista – pro, niech ci dadz mieszkanie.

Chorej dziewczynce nie pozostao nic innego jak pozostawi rodzinny dom i doczoga si do drugiej wioski Zagoowka, gdzie mieci si urzd wiejskiej rady. – Byam bez matki, krzyczaam na cay gos, nie wiedziaam, gdzie si podzia, dokd si czoga, w ktr stron – wspominaa Matuszka. – Przecie drg nie znaam, nie mogam stan na nogi. Tak ju Bg mi przeznaczy.

Na szczcie jaka kobieta spotkaa j na drodze.

– Gdzie ty si tak wleczesz, gdzie ty pezniesz?

– Do wsi Zagoowki – odpowiedziaa ze zami w oczach Teodozja.

– Aha, do Zagoowki musisz si uda ciek przez Mewino.

– Do wsi dopezam, wiata nie widziaam. Pakaam, nogi miaam cae we krwi, sukienka porwaa si w strzpy. Znalazam ten wiejski urzd, bez ktrego nic zrobi nie moesz.

Przewodniczcy rady wiejskiej zapyta:

– A ty gdzie?

– A na cay jasny wiat, ja nie mam nikogo, – odpowiedziaa mu dziewczynka – rodzona matka mnie porzucia, wyjechaa do Kaugi.

Przewodniczcy uali si nad Teodozj, zacz chodzi po przytukach, ale bez rezultatu. Nikt nie chcia wpuci do swego domu nieszczsnej kaleki. Wypado jej teraz y gdzie popado, okrywa si od soty i bota czym popado! – Byam wtedy maleka, leciutka, do stodoy, lub w kopie siana si zakopaam. Gdy ludzi zobaczyam, chowaam si w wodzie po szyj. A zim sama zostaam na niegu i mrozie. Na niegu byo ciko. Goa po ulicy si wlokam – nikt niczym nie nakry – ze zami w oczach wspominaa Matuszka. – Pod som w stodole si wczogaam. Narzuciam na siebie cokolwiek albo w sianie si zagrzebaam. W niegu wykopaam jam, skurczyam si we dwoje, rk pod twarz kadam i tak spaam. Wszystko na mnie zetlao, a ciao zrobio si zaskorupiae, skra zrogowaciaa.

– Jako si wyywiam; brudn wod z kauy piam, mieci zgarnam z wierzchu, zaczerpnam. A jaka ta woda bya mtna! nieg jadam; czyciutkiego nieku chwyciam w rk i do ust... A jak kto chleba da – to chleb zaraz zamarza... W byle co ubrana, jeden achman, tylko piersi przykryte. Wdrapi si gdzie w stg somy, byo cieplutko i dobrze, modl si do Boga....

– Tak yam w wojennym czasie krucha, drobna i chora na ciele, ale wzrastaam duchowo. Bardzo mocno modliam si do Boga – modliam si nieustannie. Kadego dnia gotowa byam umrze, a potem piewaam pogrzebowe naboestwo.

Dwa lata bez jednego miesica przeya tak Teodozja na polu, na drodze, w somie i w niegu.

Jeli Prepodobny Serafin Sarowski, bdc fizycznie i duchowo dojrzaym mnichem, tysic dni i nocy modli si na kolanach na kamieniu, to duchowy egzamin, jaki przypad w udziale dziewczynce, podrostkowi (700 dni na polu z trzaskajcymi rosyjskimi zimami i przenikajcymi na wskro wichurami), wskazuje, e zwyczajny czowiek tego znie by nie mg. To wszystko przewysza moliwoci zwykego czowieka. Ale to przecie aska Boa dopomoga jej przezwyciy wszystkie dowiadczenia.

W tym miejscu wypada jeszcze zapyta, co stao si z religijnoci rodziny Artemiewych, matki, sistr, bratowych, ktre porzuciy tak atwo chore dziecko? Gdzie podziaa si religijno mieszkacw wioski, w ktrej ya Teodozja? Czy nie widzieli znakw Boych? Czy Teodozja ich nie uzdrawiaa? Czy nie chodzili razem do Cerkwi i nie przystpowali do tej samej Eucharystii? Czy przykazanie mioci Boga i bliniego przestao naraz obowizywa? Trudno dzi da odpowied na te pytania. Ale czy one nas nie dotycz i dzi? Czy i nas one nie dotycz i naszej czasem powierzchownej religijnoci? Ceremonie w cerkwi s dla nas wite, ale za progiem wityni nasza wiara zostaje zastpiona praktycznym ateizmem przez cay tydzie praktykowanym, przybierajcym czasem znamiona okruciestwa, bezdusznoci i braku uczu ludzkich. Takiej to “wiary” dowiadczaa Teodozja od najbliszych. Pozosta jej tylko Bg.

36. Objawienie si Krlowej Niebios

W 1943 roku Teodozja znajdowaa si we wsi apniki, niedaleko od Dubrowok, gdy objawia si jej Krlowa Niebios i powiedziaa:

– Wystarczy tobie ycia na polu i ulicy. Teraz trzeba aby ya w domu.

– A kto mnie wemie? – zapytaa dziewczynka.

– Dzisiaj przyjd po ciebie.

I rzeczywicie, Teodozj spotkaa jedna podesza w latach kobieta. – Chod do mnie, ja ciebie nakarmi – powiedziaa – jaka ty wychudzona. Jej chatka staa na skraju wsi. To bya dobra kobieta, a do dziewczynki odnosia si bardzo serdecznie.

37. Matka Natalia

72-letnia matka Natalia sza tego dnia do wsi Dubrowo, gdzie prowadzia cerkiewny chr. Droga bya duga, wic postanowia odpocz chwil u swojej dobrej znajomej w Lerynkach.

– A c to za dziewczynk masz u siebie? – zapytaa gospodyni.

– Znalazam j na drodze – odpowiedziaa.

– Zawoam kapana – powiedziaa matka Natalia – naley j wyspowiada i udzieli Eucharystii.

Matka Natalia przysza do cerkwi i opowiedziaa wszystko proboszczowi wityni i poprosia go o udzielenie Teodozji Eucharystii. Po w. Liturgii wzia jego szaty i kadzido. – Przyszed – opowiadaa Matuszka – a ja brudna, rozczochrana, wszystko na mnie zetlao, nie mam niczego. Matka Natalia rozwizaa swoj du chustk z frdzelkami i okrya mnie ni, a batiuszka udzieli mi Eucharystii. A po tym matka Natalia zabraa mnie do siebie.

W dawniejszych czasach matka Natalia, dalsza krewna Artemiewych, bya mniszk Wjezemskiego eskiego Monasteru. Po jego zamkniciu i rozpdzeniu mniszek, zamieszkaa 50 kilometrw od niego we wsi Temkino. Razem z ni mieszkaa jej siostra Katarzyna. Stara mniszka szya dla okolicznych mieszkacw i z tego utrzymywaa siebie i swoj siostr. Do samej mierci bardzo lubia dzieci. Pewnego razu, gdy rozpocz si czas przeladowa, a j wsadzono do wizienia, objawia si jej Krlowa Niebios i powiedziaa: – Wszystkie mniszki, ktre siedz tu z tob w wizieniu, s zapisane na mier, ale ty bdziesz doglda chorej w swoim domu. Te sowa zapamitaa na cae swoje ycie. W Teodozji matka Natalia rozpoznaa ten “dar Boy”, t chor, o ktrej powiedziaa jej wiele lat temu sama niebieska Wodarka. Przecie ona doskonale znaa rodzin dziewczynki, wiedziaa te o szczeglnym Boym planie wzgldem dziewczynki. By te czas, kiedy prosia ojca dziewczynki: – Oddaj mi swoj chor dziewczynk. Ale ojciec si nie zgodzi.

Po ich przybyciu do domu, matka Natalia zacza rozczesywa dziewczynce wosy. Czesaa i pakaa z aoci, bo tak byy skotunione, tak zlepione brudem, e wycigaa po jednym wosku. Poprosia ludzi o wod po praniu i w takiej wodzie moczya wosy, by brud mg od nich odej. Wymya dziewczynk, odziaa w koszulk i posadzia na piecu (stare wielkie piece suyy do spania w ruskich domach). – Pole sobie – mwia – a ja ubranie bd zszywa. Wygrzej si, ju do tego siedzenia na ulicy.

38. ycie u matki Natalii

Chatka, w ktrej mieszkaa matka Natalia, staa prawie na samym kocu wioski przy drodze. Bya ona bardzo maleka i w zym stanie, z plepymi okienkami, dziuraw podog, uszczelnion som. Wyposaenie biedne, stolik, ko i szeroka awka pod oknami. Ikony i lampki w kciku nad stoem byy jedyn ozdob tej izby.

Matka Natalia postawia dziewczynce malekie ko, wycielia sianem, nakrya przecieradem, a jej samej przyszo spa na piecu.

Uszya te dla dziewczynki czarne i biae ubranie, sukienki, kaftaniki, a na nogi uszya wypchane wat specjalne buciki. Powiedziaa wtedy do dziewczynki: – Teraz ciebie nigdzie nie puszcz, mnie z tob jest lepiej. Bya matuszka w owym czasie ju starsz kobiet, ale wysok i siln. – Wemie mnie na rce i nosi – wspominaa Schymonachinia Makaria.

Matka Natalia prowadzia chr zoony z 17 osb i kadego razu chodzia na w. Liturgi do Dubrowa okoo dziesiciu kilometrw. Chrzyci i ona yli we wsi Temkino i chodzili do cerkwi razem z ni. Czsto te wszyscy zbierali si w chatce matuszki Natalii i bardzo piknie i cudownie piewali starodawne cerkiewne pieni. – Ja na eczko si wdrapi, przycisn si do poduszeczki i le, modl si – opowiadaa Matuszka. Bardzo chciaa piewa razem z nimi, lecz chrzyci jej przyj do siebie nie chcieli, cho gos miaa bardzo wysoki i pikny, a such bardzo wraliwy. Teodozja nie raz prbowaa podpiewywa wraz z nimi, ale kobiety namieway si z niej: – O, ho, ho, przybda niczyja, a gos jaki, o-ha-ha! Popatrzcie, jak sobie podpiewuje!

Miejscowym bolszewickim wadzom takie zebrania chru i piewy nie podobay si i nie po ich myli bya stara mniszka. Bardzo czsto, po kilka razy na miesic, albo j wzywali, albo wywozili na milicj do powiatu, okoo czterech kilometrw od wioski, na przesuchania i na wysuchiwanie “ideologicznych poucze”.

Ojciec Teodozji zosta zabity na wojnie z Niemcami w 1944 r. Podobny los spotka braci, a matka, ktra porzucia Teodozj i ucieka ze wszystkim do brata mieszkajcego w Kaudze, szybko wrcia z Kaugi tylko z tym, co miaa na sobie; brat potrzyma j, oskuba ze wszystkiego i odesa z prnymi rkami.

– Nie mog ci wzi do siebie – mwia jej matka Natalia – u nas ciasno, a chleba skd mamy wzi? Jeli chcesz, moesz zabra teraz swoj crk. – Teraz Teodozji Nikiforownie (matce Matuszki Makarii) na staro przyszo nic innego, jak tylko szuka przytuku. Zmara wkrtce w dzie swego anioa (w dniu imienin) w 1948 roku.

W domu matuszki Natalii prawie wszystkie prace domowe wkrtce byy na barkach Teodozji. Pezaa na kolanach, mya podog, chodzia przy zwierztach, przy kozie i prosiaku, karmia kury. A w wolnym od tych zaj czasie robia na drutach szale.

Spa w domu matuszki Natalii nie byo kiedy. Rano stara mniszka tylko piec rozpalaa, a maa dziewczynka ju wstawaa na modlitw. Modlia si kadego dnia od szstej rano do poudnia. Oprcz tego jeszcze noc wstawaa na pnocne modlitwy.

Take i sama matka Natalia lubia modli si do Boga. Zwyczajnie siedziaa, szya co, przyjdzie chwila, ona wstaje, przerywa robot i odmawia mniszy porzdek modlitewny. Czasem caowaa Teodozj i zapytaa: – Chcesz posucha Psaterza, to bd czyta na gos. Teodozja bardzo lubia czytanie tej ksigi: – Psaterz to najlepsza Ksiga, ona po prostu oywia czowieka. Matka Natalia czytaa, a ja tylko radowaam si, bo caa tre taka mia dla duszy. Tak, stara mniszka piewaa i czytaa, a dziewczynka suchaa, nie wypuszczajc z rk roboty.

Czasami leaa matka Natalia na workach z gorcym piaskiem i podgrzewaa schorowane ciao i opowiadaa dziewczynce jak to jej si yo w Arkadiewskim Monasterze i jaki tam by ustaw.

Mimo tych wszystkich spraw, w domu matuszki Natalii dziewczynce trudno byo y. – Matka Natalia bya czowiekiem surowym i cokolwiek chciao si wzi, trzeba byo za kadym razem prosi, a ja byam obraalska – wspomina Matuszka. – Ona taka krzykliwa bya, rozwrzeszczy si, a ja do niej: Uciekn od ciebie. – Czy naprawd by to zrobia – zocia si matka Natalia.

Karmiy si bardzo skromnie, zamiast chleba, placuszki z lebiody, a zamiast zupy, ciemna polewka. Koza dawaa wszystkiego litr mleka na dzie.

Teodozja znw zacza przyjmowa i uzdrawia chorych. – Jak zaczam przyjmowa nard – mwi im: Przyjdcie dzieci, posuchajcie mnie, strachu Boego naucz was (Ps. 33.12) – mwia Matuszka. A oni do mnie: A po co nam twj strach, gdy nam swojego wystarcza...

Rzeczywicie, koniec 40-tych lat i pocztek 50-ych lat by czasem nie tylko godu, ale i politycznych represji. Kraj leczy powojenne rany, agry napeniay si nowymi winiami, wszdzie krcio si wielu szpicli i donosicieli, ktrzy za kwart zboa gotowi byli spali cerkiew, a za p worka zabi swego kapana. Rodzice kryli si ze sw religijnoci przed dziemi, wychowankami bezbonego systemu. ycie ludzi byo bardzo cikie.

Matka Natalia chronia Teodozj. Ani na minut nie zostawiaa jej samej, a gdy wychodzia z domu, to jak najlepiej moga zamykaa j i ukrywaa. Jeli kto z mczyzn przychodzi do domu, ona szybko wsadzaa j na piec, lub chowaa za zasonk. Zawsze jej powtarzaa: – Gdzie jest mczyzna, tam nie chod, bo mnie za ciebie na wiecie przyjdzie jeszcze gorzko paka.

Teodozja w tym czasie wyrosa na pikn, rozwinit dziewczyn. Miaa grube, pikne i dugie wosy czarnego koloru, a do tego niebieskie, jak kolor nieba oczy. Ubrana bya bardzo skromnie. – Byam jak bezdomna, dwie sukienki i koszula, oto i cae moje ubranie, ktre miecio si w paczce tekturowej, w jakich ludzie zwykli posya paczki przez poczt swoim bliskim.

Kadego miesica wzywali Teodozj do powiatu odlegego o cztery kilometry na komisj. – Czy twoje nogi nie zaczy chodzi? – pytali i miali si przy tym. – Cieszcie si, cieszcie, i wam przydarzy si co moe – odpowiadaa im dziewczynka. – Pomylcie, e i ja mogabym siedzie pord was, tylko Bg nie dopuci. Modlia si wtedy do Chrystusa: – Jeli Ty mnie tak uksztatowa, niech bdzie po Twojemu.

Modo zawsze domaga si swego, lecz Teodozja ustrzega si niebezpieczestw czyhajcych na mode dziewczta. – Nie widziaam zej kompanii, a za stoem zastawionym nigdy nie siedziaam. Trzeba zawsze mocno baga Boga, aby dopomg przey mode lata – mwia o sobie i o modych latach stara ju Matuszka.

39. Postrzyg w stan posusznicy

Gdy Teodozja skoczya 20 lat, hieromnich Wasylij z kapanami diecezjalnymi, ks. Aleksandrem i ks. Wikentiem zebrali si razem w niewielkiej chacie we wsi Dewiatkowo, odsuyli wsplnie w. Eucharysti, w czasie ktrej ojciec Wasylij spowiada i udzieli Ciaa i Krwi Chrystusa Teodozji, a po tym obci jej wosy w Imi Ojca i Syna i witego Ducha na pocztek ycia mniszego w pierwszym jego stopniu – posusznika. Nadano jej przy tym imi Tichona na cze witego Prepodobnego Tichona Medynskiego-Kauskiego. – Nie piam wina od urodzenia, a dali mi po uroczystoci troszk kahoru. Jak ja si tym winem zakrztusiam, kichnam i wszystko si rozpryso – opowiadaa Matuszka pod koniec swego ycia. – Od tamtej chwili ju ani razu nie wziam do ust ani odrobiny wina.

40. Zy ssiad

Wrg rodu ludzkiego nie mg cierpie postnego ycia i podwinictwa Tichony i na wszelkie sposoby stara si mci jej spokj i przeszkadza jej w modlitwie. A posuy si czowiekiem, ktry pocz wypenia wol diaba. Zacz wic niepokoi i przeladowa obie niewiasty niejaki Iwan, optany przez demona, ktrego przezywali “uk”. Przychodzi do nich przed drzwi lub pod okna i krzycza: – Bd was noem wiartowa, jeli nie dacie pienidzy. Ile mu si zachciao, o tyle prosi. Nie pozwala te bra wody z gromadzkiej studni i za kade wiadro kaza paci sobie rubla. Wtedy to byy niemae pienidze. Bywao, e stawa pod oknem i chcia wywoa w posusznicy Tichonie nieczyste myli przez wypowiadanie spronych sw.

Do Tichony przyjedali leczy si mczyni nawet z Moskwy. Dziewczynka-podwinica uzdrawiaa ich od cierpienia. Wypytujc kobiety o ich ycie, dowiadywali si o ich cikiej doli, o zym ssiedzie i jakie on im zadaje mki. – Napiszcie o wszystkim list, a my go przekaemy gospodarzowi naszego Kraju. Objaniali przy tym, e sami pracuj na Kremlu.

Upyno niewiele czasu. Matka Natalia zdoaa otynkowa swj domek. Na drugi dzie po zakoczeniu pracy ssiad Iwan po wieym tynku zamaszycie powypisywa wulgarne sowa i rysunki. Na drugi dzie po jego wyczynie do wioski samochodem przyjechaa wadza ze stolicy w uniformach oznaczajcych stopnie wadzy. Na wie pad blady strach: – Z Kremla przyjechali ze ledztwem.

Matka Natalia pacze, niaka Katarzyna (jak j nazywali we wsi) pacze, a delegacja ze stolicy prosi ich o moliwo rozmowy z Tichon, ktra opowiedziaa im wszystko, jak to star mniszk po kilka razy w miesicu wcz do powiatu na milicj na przesuchania. Po wizycie z Moskwy, ssiad na pewien czas przysiad sobie cicho, a Matki Natalii milicja wicej nie wzywaa, lecz zostawia j w spokoju.

41. Pielgrzymka do witego Sergiusza z Radonea

Latem 1951 roku Tichon wezwano do Troicko-Sergiejowej awry. W awrze Tichona przystpowaa do witych Sakramentw: spowiedzi i Eucharystii. Specjalnie dla niej otwierano sarkofag z relikwiami w. Sergiusza, jako dla znacznego gocia. Podnosili j specjalnie, aby moga ucaowa wite relikwie.

42. Nauka Paschalnego Kanonu

Tichona bardzo pragna nauczy si na pami caego paschalnego Kanonu, ale nie umiaa czyta, Kanonu za ze suchu trudno si nauczy, bo dugi. Posusznica zacza baga Bogurodzic i prosi J o pomoc. Pewnego razu Wodarka Niebios zjawia si Tichonie i rozkazaa powtarza za Ni sowa Kanonu. Tak Tichona zapamitaa dugi kanon na cae swoje ycie.

43. W szpitalu

W swoim yciu Tichona bardzo duo cierpiaa. Najczciej zapadaa na zapalenie puc. W dwudziestym roku ycia wypady jej wszystkie zby. W 1957 r., gdy kopali ziemniaki, wybierajc je z ziemi mocno si spocia. Rozpalono bani (ruska sauna), ona si wykpaa, ale po tym ciko zachorowaa na przezibienie nerek. Pi miesicy leaa Tichona w rejonowym szpitalu, cztery kilometry od wioski. W tym czasie matka Natalia i jej siostra, niania Katarzyna byy bardzo stare i nie mogy niczego jej nosi do szpitala, a nic misnego ona nie braa do ust (zgodnie z mnisz tradycj mnisi nie jedz misa).

Dobrze, e temkiskie kobiety nosiy jej ciepe mleko, na tyle duo, e wystarczao dla wszystkich, lecych na sali. Tichona zabraa ze sob do szpitala ikon i czasosow (modlitewnik), ktry kry tam z rk do rk, od doktorw do pielgniarek i chorych, a wszyscy rcznie przepisywali sobie potrzebne im modlitwy. Ksiga ta w tamtych czasach naleaa do rzadkoci, a zapotrzebowanie na modlitwy do Boga, Przeczystej Wodarki Niebios i witych byo ogromne.

Wtedy te przyznali jej rent za ojca, ktry zgin na wojnie, w wysokoci omiu rubli na miesic.

44. Gorzkie miesice w Sierpuchowie

Tichona bardzo cierpiaa, e nie moga uda si do wityni, i e do Eucharystii przystpowaa tak rzadko. Kiedy przyjechaa do niej kolejny raz znajoma, posugujca przy cerkwi w Sierpuchowie, ktra zacza zaprasza Tichon w goci. W tym czasie matka Natalia i siostra jej Katarzyna byy ju staruszkami, nie mogy wic doglda Tichony. Sama te nie moga prowadzi gospodarstwa. Z powodu bliskoci wityni zgodzia si posusznica pojecha do Sierpuchowa, pozostawiajc starym kobietom swoj rent.

Do stacji Tomkino dowieziono j wozem, dalej dwie godziny jechaa pocigiem, a potem samochodem par godzin do Sierpuchowa. – Zaprosili mnie do wityni dla pocieszenia, a popadam w cierpienie – opowiadaa Matuszka. – Z powodu wityni cierpiaam wikszy gd. Bywao, e gospodyni powiedziaa: Teraz post, moesz wzi tylko wody. To ugotuje garnek kaszy, do pieca wstawi, a chleba kska nie da i wyjdzie na cay dzie. Przez 9 miesicy tylko 3 razy jadam zup... Czsto przychodziy odwiedzi Tichon ze swymi problemami rne kobiety, a ta siedziaa zamknita pod kluczem. Przed zamknitymi drzwiami postay, pod oknami pochodziy, a co ze sob przyniosy jako dar dla Tichony, nawet zostawi nie mog, bo wszystko szczelnie pozamykane. Tak wic siedziaa w domu pracujcej przy cerkwi znajomej caymi dniami sama i godna.

Na Pasch zawieli j do wityni. Gospodyni odziaa j w porwane palto i to bez rkaww. Siedzi wic Tichona w cerkwi przy klyrosie (miejsce gdzie piewa chr, zazwyczaj z prawej strony ikonostasu) podchodzi do niej kapan, a ta woa do niego: – Wybacz mi, przebieracowi, wito mamy takie wielkie, a na mnie wszystko porwane, bo nie mam niczego...

45. Powrt do Temkino

Po 9-ciu miesicach katorgi w Sierpuchowie u cerkiewnej dziaaczki, Tichona cudem wrcia do Tomkino, gdzie Krlowa Niebios wyznaczya jej miejsce. Matka Natalia i niaka Katarzyna cakowicie podupady na zdrowiu. W domu ani nie byo czym pali, ani co je. – Przyjechaam i zaraz drewno zamwiam na opa – wspomina Matuszka. Staruszki pytaj:

– Syneczku, komu przywielicie drewno?

– To dla was babciu.

– A kto to wam kaza przywie!

– A ta chora, co to mieszka u was.

Pienidzy na to daa mi z powodu Chrystusa pewna znajoma Justyna, ktrej syn na wielkiej budowie pracowa, dobrze zarabia. Dajc mi pienidze, powiedziaa: – Co tam, stare, musz do lasu chodzi, jedna niesie sobie jedno polano, druga wizk chrustu. Nie zamro ciebie?

W tym czasie do Tichony znw cisn si chorzy, przynosz jej po trzy ruble, czasem pi. Tichona za te zebrane pienidze moga postawi sobie may domek skadajcy si z dwch rnych czci, jedn przeznaczya dla siebie, a drug dla starych kobiet.

46. mier matki Natalii i jej siostry Katarzyny

Matka Natalia nieraz mwia do Tichony: – Jak zrobisz nam pogrzeb, wtedy staniesz si mniszk. Wczeniej uszya jej dwa podriasniki (czarne mnisze habity), kupia te szeroki, foremny pas, przemienia go na mnisi i to wszystko podarowaa Tichonie mwic: – To ci si przyda, gdy bdziesz mniszk. Oj szybko zaczniesz podriasnik nosi.

Niaka Katarzyna zmara w zakoczenie Paschy w wieku 104 lat, a matka Natalia przesza do nowego ycia tydzie przed Boym Narodzeniem, przeywszy na ziemi od narodzenia 97 lat. Po jej mierci Tichona widziaa matk Natali w bielutkich szatach, podesza do niej i podzikowaa za wszystko.

47. Przepowiednie Krlowej Niebios

Niedugo przed mierci starej mniszki Natalii, Tichona usyszaa jaki stukot do drzwi. – Kto tam? – zapytaa, ale nikt nie odpowiada. Podpeza do drzwi i otworzya, nikogo nie byo, lecz nagle usyszaa eski gos: – Tu y nie moesz, musisz std odej. Zabior ci std. Jeszcze raz, gdy siedziaa Tichona za stoem z matuszk Natali, syszaa ten sam gos: – Przeprowadz ci std.

W niedugim czasie po pogrzebie starej mniszki przyszed do Tichony przedstawiciel wiejskiej rady i powiedzia: – Matuszko, kup sobie dom, bo matka Natalia zapisaa wszystko krewnemu, a ten ssiad mimo wszystko nie da ci tutaj spokojnie mieszka, odgraa si, e ci zabije, chce zabra t chat... Do domu starcw nie chcieli te wzi Matuszki, odmwili podajc tak motywacj: Bdziesz si tutaj modli do Boga i ludziom w gowach przewraca. Na koniec przyszo jej zbiera pienidze, aby kupi sobie na wasno stojcy na drugim kocu wsi niedokoczony domek. W nim przyjdzie jej przey jeszcze ponad dwadziecia lat cikiego ycia, penego boleci, utrapie, ale te modlitwy i szczeglnych ask z nieba.

Ze wsi Popowka przyszy do Matuszki dwie kobiety Maria i Tatiana. Zgosiy si, e bd y z Matuszk po miesicu i bd prowadzi jej gospodarstwo domowe. – Od tego czasu zawsze byam czysta, w kady dzie mnie przebieray w czyst bielizn, a nawet ko moje doczekao si czystej bielizny.

48. Cika choroba

Jeli do tego czasu nard od czasu do czasu garn si do Tichony, to teraz potrzebujcych uzdrowienia i jej modlitewnego wsparcia byy cae tumy, ktre szy przez cay dzie, od rana do wieczora. Coraz czciej pojawiali si ciko chorzy oraz optani przez duchy nieczyste, co byo spowodowane chodzeniem do kodunw (zaklinaczy). Dla wszystkich znajdowaa Tichona czas i duchowe siy. Przychodzili te ludzie li, ktrym Tichona wyrywaa ich nieszczsne ofiary z side diabelskich. Nie mogli pogodzi si z tym, e Tichona wyzwala niewinnych ludzi, na ktrych oni za pomoc przyzywania zych duchw zsyali przerne nieszczcia. Kto w swej diabelskiej przewrotnoci, z nienawici do Tichony, zamawia trzy razy pod rzd pogrzebowe naboestwo, i trzy razy odprawiali jej pogrzeb, tak jakby zmara.

Od momentu ataku kodunw (czarownikw) Tichona zachorowaa na dziwn chorob, jedna noga zacza schn i bardzo bole, a j sam co strasznie kusio, aby polee sobie na ziemi.

Jak wiadomo Bg ma Swj plan wobec kadego czowieka, a tym bardziej wobec takich, jak Matuszka. Jeszcze w dziecistwie Bogurodzica powiedziaa do Teodozji, e w dojrzaym wieku przyjmie stan mniszy, a bdzie j podstrzyga mody Donat. Stara mniszka Eulilia z Kaugi poradzia Tichonie, by przyja postrzyg w stan mniszy. – Tylko wtedy – mwia mniszka – twoja choroba przejdzie.

Matka Boa sprowadzaa do Tichony ludzi rnymi drogami. I tak oto w 1950 roku pewna Natalia, yjca we wsi Trojca-Goleniszowo w pobliu Moskwy, przyjechaa do ssiadujcej z Tomkino wsi Kurdiakowo, aby kupi krow, ale krowa jej si nie spodobaa. Tymczasem Natalia, ktra miaa wtedy 40 lat, dowiedziaa si o kalekiej dziewczynce, podwinicy, i od tej pory ju przez cae swoje ycie, przez prawie 40 lat, odwiedzaa j nieustannie. Ona te przywioza do Tichony lektora Aleksego z Uspieskiej wityni Nowodziewiczego monasteru, ktremu ciko chorowaa ona. Ten z kolei jadc do Tichony zabra ze sob diakona, ojca Innocentego, studiujcego wwczas w Moskiewskim Duchownym Seminarium. Zdecydowawszy si na postrzyg mniszy Tichona powiedziaa do diakona: – Szukaj modego Donata. A mody ihumen Donat akurat uczy si razem z diakonem w seminarium i mia 27 lat od swego narodzenia.

49. Dziwny sen

Trzy dni przed witem moskiewskich hierarchw pewna kobieta imieniem Maria, pochodzca z Wiamy, ktra przez wiele lat odwiedzaa Tichon, miaa dziwny sen. Porodku ogromnej wityni stoi piknie udekorowany “tapczan”, a wok niego ogromy tum ludzi. Przynosz do wityni Tichon, ca ubran na biao i kad j na tym “tapczanie”. Nogi jej nakrywaj czarnym nakryciem. Maria chce cign czarne nakrycie z ng, ale Krlowa Niebios grozi jej palcem i mwi: – Nie wolno.

50. Postryg w stan mniszy

W cigu 3 dni, 18 padziernika 1976 roku, gdy witowano pami hierarchw Kijowskich i Moskiewskich: Piotra, Alekseja, Jony, Filipa i Jermogena, odby si postrzyg. W nowym domu Tichony, o sidmej wieczorem zebrali si: ihumen Donat, diakon Innocenty, lektor Aleksy i Natalia. Postrzyona w swej celi otrzymaa imi Tichona, na cze i pami witego przepodobnego Tichona Medyskiego-Kauskiego. Dziki temu, e Natalia przebieraa Tichon przygotowujc do postrzygu, na cae ycie otrzymaa zaszczytny tytu matki duchowej od samej podwinicy Tichony. Po postrzygu Matuszka jakby narodzia si na nowo, a jej choroba ustpia.

51. Pojawienie si Wodarki Niebios

W krtkim czasie po tym objawia si jej Krlowa Niebios i powiedziaa: – Przyja teraz na siebie stan mniszy, nikogo z rodziny do siebie nie wpuszczaj.

Ogromna odpowiedzialno bya teraz na barkach Matki Tichony. Prawdziwy mnich, to czowiek modlcy si za cay wiat i to jest gwne jego zajcie w caym yciu na ziemi. Serce mnicha cierpi za ludzi i wspczujc ich cierpieniom, modli si za wszystkich o zdrowie ich dusz i cia.

Dziki mnichom na wiecie nigdy nie ustaje modlitwa, a dziki niej istnieje wiat!

Na wiecie trwa te nieustanna walka o dusze ludzi i o wiat, o cay wiat, walka z mocami ciemnoci i za, ktra nie ustaje ani na moment. Jak tylko ustaje modlitwa, a mnisi zajmuj si innymi sprawami, na pozr wanymi, przez wiat zaraz przelewaj si fale rnorakich nieszcz.

52. Przyjcie schymy

Pitnacie miesicy pniej, po pierwszym postrzygu z bogosawiestwem Krlowej Niebios, matka Tichona przyjmuje wyszy stopie ycia mniszego, schym, skada luby czystoci, ubstwa i posuszestwa, postw, modlitwy i wyrzeczenia si ycia wieckiego na cae ycie. Teraz wymaga si od niej jeszcze surowszych regu modlitewnych i zamknicia w zatworze (odosobnienia od ludzi).

W dniu wielkiego chrzecijaskiego witego pustelnika z IV wieku Makarego Egipskiego w domu Matuszki Tichony kolejny ju raz zebrali si ihumen Donat, chr i matka chrzestna Natalia, do ktrej w tym czasie przyjecha w goci kapan Piotr z matuszk. Wszystko potrzebne dla postrzyyn przygotowano ju wczeniej. Dnia 1 lutego 1978 roku Matuszka przyja Schym, w ktr zostaa postrzyona z nowym imieniem Makarii, na cze tego wielkiego egipskiego mnicha.

53. Bogurodzica sama wybiera schymniszk Makari na podwig

Mino troch czasu od przyjcia schymy i znw Krlowa Niebios objawia si Matuszce Makarii i powiedziaa, e wybiera j sobie na podwig. Od zaraz miaa bra na siebie cierpienia i boleci wszystkich ludzi, kto tylko zwraca si do niej z prob o uzdrowienie, miaa umieci w swoim sercu ca bole i cierpienie Rosji i pokornie nie ten, z niczym nie porwnywalny w swojej wadze, ciar, na swoich kruchych barkach.

– Matko Boa, dlaczego tak pokrak (tak siebie nazwaa Matuszka, ze wzgldu na sw chorob) wybraa? – zapytaa schymnica.

– Ca ziemi obeszam i lepszej od ciebie nie znalazam – odpowiedziaa jej Krlowa Niebios. Przyjdzie czas postawi ci w szeregu Wybracw.

– C Ty wymylia, jaka ja wybrana, cay czas siedz tylko na ku!

– Dla mnie jeste najdoskonalsza – powiedziaa Wodarka.

– Co to znaczy, najdoskonalsza, nie wiem – cigna schymnica i pokonia si Krlowej Niebios i dodaa:

– Ja z radoci przyjmuj cierpienia. Cierpie to ju ja umiem.

Po tym wszystkim, do ostatniego dnia swego ycia wszystkim pytajcym j o zdrowie odpowiadaa: – Mnie ju nigdy w yciu dobrze nie bdzie, mnie “dobrze” nie jest przeznaczone.

54. Jurij Gagarin

Do domku Matuszki Makarii przyjedali ludzie ze wszystkich kracw kraju. Byli wrd nich i duchowni, od diakona poczynajc a na metropolicie koczc, wszelka suba cerkiewna i proci ludzi; ludzie z wiar i niewierzcy, starzy i modzi. Matuszka wiedziaa, kto i jak cierpi i w czym pomc kademu z nich. Ona wiedziaa o nich wicej, ni oni sami wiedzieli o sobie.

Pord przyjedajcych do Matuszki bywa te czowiek, ktrego imi obleciao ca nasz planet i ktry by w 60-tych latach najpopularniejszym czowiekiem wiata. Miasto Gatsk, przemianowano wtedy na Gagarin. Leao ono okoo 50 kilometrw od wsi Tomkina. “Gagarinskije” mieszkacy, jak ich nazywaa Matuszka, bywali u niej czsto. Przyjedaa te do niej niejednokrotnie Anna Tymofiejewna Gagarina, matka pierwszego w wiecie kosmonauty. Jurij A. Gagarin by w tym czasie deputowanym do Najwyszej Rady Zwizku Radzieckiego. Pewnego dnia Anna Tymofiejewna Gagarina zapytaa Matuszk:

– Czy mj syn moe do ciebie przyjecha?

– Niech przyjedzie, nie krpuj si nim ani troch – powiedziaa jej Matuszka.

Anna Tymofiejewna opowiadaa synowi o gorzkim losie podwinicy, o jej rencie po ojcu (w wysokoci 8 rubli miesicznie), z ktrej w aden sposb nie mona wyy. – Gagarin przyjeda tu nie raz – opowiadaa schymniszka Makaria – przyjeda do mnie jak do chorego czowieka. Opowiadaa te i o tym, jak by u niej ostatni raz jesieni 1968 roku.

– Przyjechay trzy samochody, dwa z doktorami i trzeci, w ktrym by Gagarin. On zwyczajnie przyszed i powiedzia: Ja posiedz, niech doktorzy z wami porozmawiaj.

Ze mn rozmawia dugo. Powiedzia: – Ja troszk pozaatwiam swoje sprawy i wtedy zajm si wasz pensj. To adna aska, e wam tyle pac. To czowiek prosty, dobry, bardzo dobry. Prosty, jak dziecko. Ja wtedy do niego powiedziaam: – Wicej nie lataj, tobie wicej nie wolno lata. Nie posucha mnie i dosiga go przedwczesna mier (mia wtedy 34 lata). Po jego tragicznej mierci, schymniszka Makaria poprosia jednego z odwiedzajcych j kapanw, aby w jej domu, zaocznie odpiewa pogrzebowe naboestwo za tragicznie zmarego kosmonaut i sama dugo modlia si za jego dusz.

55. Podwig Matuszki

Imi schymniszki Makarii najpierw wielu czytajcych te sowa syszao w licznych wityniach stolicy, w powiatach i rejonach Rosji, w licznych miastach i w wiejskich cerkwiach. Wymieniano je czciej ni inne imiona podczas Liturgii po przeczytaniu Ewangelii, kiedy to z usilnym baganiem modlimy si za zdrowie chorych lub osobno w molebniach. W potoku imion czytanych przez kapanw, nie kady zauway imi Matuszki. Ci za, ktrzy cho raz rozmawiali z Matuszk, jeli nie w mylach, to choby uczynieniem na sobie znaku Krzya, zawsze modlili si za ni.

Moliwe te, e wielu syszao jej imi, gdy toczya si rozmowa o witych yjcych wspczenie na ziemi, lub, gdy opowiadano o cudownych wypadkach uzdrowienia od chorb rnych ludzi przez modlitwy Matuszki i za jej porednictwem. Aby si dowiedzie, gdzie mieszka Matuszka i jak do niej dojecha byo w tym czasie w Rosji rzecz niezbyt trudn.

Jedni jechali do niej samochodami, inni przyjedali pocigiem i autobusami. Przyjedali Rosjanie, Ukraicy, Biaorusini, Tatarzy, ydzi i Cyganie, prawosawni i tacy, ktrzy nie znali adnej religii. Wszyscy jechali do Matuszki z jedn myl, czy otrzymaj uzdrowienie od niemocy duchowej lub fizycznej, niszczcej ich ycie.

Na pukanie przychodzcych otwieray si niskie drzwi i wprowadzano ich do domu. Przechodzc przez ciemn sie i ma poczekalni, wchodzio si do niewielkiego jasnego pokoju. W przylegajcym do drzwi kcie byy zawieszone ikony i obrazki, stao te stare ko z niklowanymi okuciami, a na nim siedziaa troch pochylona na poduszk maleka zwinita w sobie staryca (od starzec – witobliwy mnich, do ktrego przychodz ludzie po porady duchowe, uzdrowienia) W czarnym, zniszczonym podriasniku i w apostoliku (nakrycie gowy mniszek prawosawnych w Rosji), ktry pokrywa nie tylko jej gow, ale i plecy.

Chudziutka, cicha Matuszka bezgonie modlia si, przebierajc palcami czotki (forma prawosawnego mniszego raca), a przyjcie kolejnego przybysza nie od razu przerywa jej czyst dziecic modlitw. Okrge, blade oblicze z wielkimi bkitnymi oczami i czerwonymi ustami dawao poczucie spokoju i dobra.

W jej obliczu i caej postaci zawiera si ten poszukiwany przez ludzi wewntrzny spokj. Wchodzcy od razu czu jak w jego duszy rodzi si wiato, rodzi si napenione ask Bo wewntrzne odczucie innej rzeczywistoci.

Polecano mu usi na stojcym obok ka Matuszki krzele. Nie kady jednak odway si siada w jej obecnoci. Czsto ludzie klczeli, bo tak w Rosji byo przyjte w rozmowie ze starcami. Nie tylko ludzie wieccy zginali przed Matuszk swoje kolana, ale i ludzie stanu duchownego, od prostego mnicha do samego metropolity.

Ludzie przychodzili do niej jeden za drugim, a ona, zmczona przyjmowaniem, na minutk jakby zaniemoga, bezwadnie schylaa gow na poduszk. Widocznie ca noc modlia si nieustannie w jej wiadomych intencjach. Matuszka opadszy z si leaa z gow opart na poduszce, a kolejny przybysz, mylc o tym czy zdy na pocig, czy autobus, zamcza j swymi pytaniami. Z wielkim wysikiem podnosia gow, wysuchiwaa kolejnej proby, udzielaa odpowiednich odpowiedzi i porad, a czasem dorzucaa: – Jak ja wam wspczuj. Gdybym wam nie wspczua, nie przyjmowaabym was, a zamknabym si w zatworze. Daj wam Boe zdrowie. A chorym mwia: Przejdzie, wszystko przejdzie! Matuszka za was si pomodli. Miejcie nadziej w Bogu, a we mnie tylko troszeczk, a wszystkie choroby ustpi.

W ostatnich latach przychodzio do Matuszki Makarii szczeglnie duo ludzi, ktrzy napytali sobie biedy w wyniku kontaktw z uzdrawiaczami wyrosymi jak grzyby po deszczu w czasie pierestrojki. Jedni byli psychicznie rozstrojeni, drudzy fizycznie zrujnowani i wycieczeni. Jake wiele kosztowao Matuszk modlitwy i cierpienia, aby pooy kres ich cierpieniom i ratowa ich nieszczsne dusze! Ile tysicy „uzdrowionych” przewino si przed Matuszk Makari – wie tylko sam Bg.

Czy moliwe byo ludzk moc dokona tak wielkiej pracy i wyprasza przebaczenie dla tak wielkiej iloci ludzkich grzechw? Rzeczywicie, to nie leao w ludzkich siach. Tylko aska Boa, ktr cigaa na siebie schymniszka Makaria przez swoje przepenione modlitw ycie, pene pokory i prawdziwej mioci do bliniego, przez wieloletnie podwigi ascetyczne. To dawao jej si i moc do czynienia takiego wielkiego dziea, uprzednio zamierzonego przez Boga.

56. O pokorze i roztropnoci Matuszki

Opowiemy teraz o pewnych wydarzeniach z ycia schymniszki Makarii. Bez cienia wtpliwoci bya ona czowiekiem sprawiedliwym, nigdy nie oddalajcym si od prawdy Chrystusowej, Ewangelii i Tradycji wiary chrzecijaskiej. Maleka, krucha, przedstawia sob typ onierza Chrystusowego, ktry nie polega na sobie i wielkich tego wiata, ale ktry cae swoje ycie i ca swoj wol odda na sub Bogu i ludziom i jest przykadem i uosobieniem mstwa i stanowczoci.

Zadziwiajc cech jej charakteru, wedug wiadectwa dobrze znajcych Matuszk Makari, bya mdro Boa. Wedug sw w. hierarchy Bazylego Wielkiego, mdro Boa to „poznanie rzeczy Boskich i ludzkich i ich przyczyn.” Duch Boej mdroci pozwala Matuszce, ktra okazaa si godna daru jasnowidzenia, poznawa Boe tajemnice dotyczce przyszoci i dawa wyczerpujce odpowiedzi na nurtujce ludzi pytania.

Jednak najwaniejsz cnot przewyszajc wszystkie inne bya pokora i roztropno Matuszki. Nie lubia, gdy kto w jej obecnoci wypowiada pochwalne sowa kierowane pod jej adresem. Bywao tak, e przychodzcy do Matuszki w swojej duchowej prostocie zwracali si do niej sowami: – wita Matuszko. W tym miejscu zawsze przerywaa i mwia: – Ja ani razu nie mwiam, e jestem wita albo molitwiennica (majca dar nieustannej modlitwy). Zawsze powtarzam, e jestem chora i przybda znikd. Niech Bg sam rozsdzi. Moe by, e wy jestecie dwadziecia razy godniejsi ode mnie.

O sobie i o swoim dziele pokornie mwia: – Jakie tam moje cierpienia i trudy. Siedz sobie na ku, lepa, rce chore, nki nie chodz... Jestem przybda znikd.

Pewnego razu i mnie przyszo prosi Matuszk o przebaczenie za moj pych, ktra zaistniaa w naszych relacjach. Jej pokorna odpowied bya dla mnie prawdziw lekcj: – Ja nie wiem, co to jest pycha, – odpowiedziaa Matuszka – ty mnie nazywaj jak tylko zechcesz, ja i tak si nie obra!

Opowiadali te, jak pewnego dnia do Matuszki przysza pewna kobieta ze zymi mylami i zamiarami, pocaowaa j w rk, rka tak spucha, e nie mona jej byo przeoy przez do szeroki rkaw podriasnika. Pniej zapytaem Matuszk:

– Przecie ty wiesz, z czym do ciebie przychodzi ten czy inny czowiek. Jeli nie w dobrym celu, to nie naley go wpuszcza.

– Nie wolno nie wpuszcza – odpowiedziaa – trzeba wszystkich miowa.

Z wiksz pokor, a raczej z pokor poczon z mdroci odnosia si Matuszka do kobiet pracujcych w jej domu, choakam jak je nazywaa. To byy kobiety, ktre dobrowolnie zgodziy si doglda schorowan mniszk. Rozporzdzay wszystkim, cokolwiek liczni przybysze przynosili Matuszce na znak wdzicznoci za jej pomoc. Nie zwracajc na to uwagi, one rzdziy si w domu Matuszki po grubiasku i tak samo odnosiy si do niej. A dziw, skd u niej byo tyle cierpliwoci, aby znosi tak niesprawiedliwo.

– Zy duch owi je w sieci. A ja siedz na ku, albo czymkolwiek si nakryj, le bez szemrania. Ja musz milcze.

Jeeli ktokolwiek z bliskich jawnie czym przewini wobec niej, ona nigdy go nie rozliczaa z tego. – Ja na nikogo nie miem si gniewa, a jeli oni si rozgniewali, to mwi: Nie jestecie godni ze mn dzisiaj rozmawia. I milcz. Przy tym zawsze pamitaam sowa Chrystusa: Bogosawieni ubodzy w duchu, to s ci pokorni, bo do nich naley Krlestwo Niebieskie. (Mt. 5,3)

O zachowaniu Przykaza Boych i swoich praw mniszych i obowizkw schymniszka Makaria powiedziaa mi pewnego dnia: – Po pierwsze, ja niczego nie naruszam (w przykazaniach Boych), a mieszkacw niebios staram si w niczym nie obrazi. Po drugie, zawsze stawiam siebie niej od wszystkich.

Wspominajc to, co przeya, Matuszka mwia: – Nikogo nie znaam, prcz Boga. On taki jasny, janiejszy od soca. Jego nie mona obraa. W innym miejscu Matuszka powiedziaa: – Ja oprcz Boga i swojego ka niczego nie widziaam. Siedzie sobie na ku i patrze na Boga, mona i sto lat tak y.

Wiadomo, e wielcy chrzecijascy podwinicy wysoko stawiali w hierarchii tych, ktrzy wykazali si wielk pokor poczon z mdroci Bo. Czsto mwili, e pokor kruszy si wszelk bro przeciwnika, szatana i jedynie pokora moe zaprowadzi czowieka do Krlestwa Boego.

57. Dar proroctwa i jasnowidzenia u Matuszki

Chocia przejawia si dar jasnowidzenia u Matuszki ju w dziecistwie, jednake ten dar Boy staraa si tai przed ludmi, pokrywajc go jurodstwem (jurodiwi – szaleni dla Chrystusa, przybieraj posta gupich, by ukry wielkie dary Boe). Czasem zabawiaa si lalk, innym razem co niby szukaa w przernych woreczkach, w ktrych byy czotki, lub chustki rnego rodzaju, lub jakie papiery... I tylko z wielkiej mioci do cierpicych ludzi i jakby z koniecznoci, czasem pozwalaa sobie jakby wykra t tajemnic i objawi j na ludziach, ale tylko czciowo, nigdy w penym wietle.

Opowiem o tym pewn histori. ona kapana Wadymira przyjechaa do Matuszki z chorym synem Wasi. Pewnego dnia Matuszka poprosia, by kolejny raz przyjechaa z mem, a ten by wzi Dary Eucharystyczne, by moga do Nich przystpi. Droga od nich do Temkino nie bya krtka i ksidzu Wadymirowi jecha do Matuszki Makarii nie byo po drodze, a prawdopodobnie ofiary z parafii byy mae i jego rodzina ya w biedzie. Z takimi mylami kapan szed do domu Matuszki. Gdy tylko przestpi prg pokoju, gdzie przebywaa Matuszka, wcisna mu zwinite w rulonik pienidze ze sowami: – We, to na powrotn drog.

A pienidzy byo dokadnie tyle, ile potrzeba byo by dojecha do Temkina.

Zawsze mnie zdumiewaa prozorliwo (jasnowidzenie) schymniszki Makarii w stosunku do tych, ktrzy przyjedali do niej, szukajc uzdrowienia ze swoich chorb.

Kobieta w wieku okoo 40 lat narzekaa na to, e czsto ma zamienie umysu i traci rozeznanie, a w ostatnim czasie mczy j silny niepokj. Matuszka uwanie suchaa i nagle zadaje, pozornie zupenie niezwizane z tym, pytanie: – A dlaczego ty masz taki wielki brzuch? Kobieta w swej niewiadomoci wzrusza ramionami. Mino kilka dni, a chora kobieta znw przyjeda od Temkina po wicon przez Matuszk wod. Poznaem j, nie wytrzymaem i zadaem jej nieskromne pytanie: – A dlaczego, powiedzcie, Matuszka ostatnim razem zapytaa o wasz brzuch? Pomylaem wtedy, e nie byo to zwyczajne pytanie? Kobieta z pocztku nie zrozumiaa, o co chodzi, a potem umiechna si i odpowiedziaa: – W tym momencie „on” unis si, i wszystko wrcio do normy, zostaam uleczona. Zrozumiaem, e kobieta mwi o demonie, ktry mczy j do chwili spotkania z Matuszk Makari, a pniej „unis si”, rozdymajc jej brzuch na wiadectwo dla innych.

Matuszka moga swym duchowym wzrokiem od razu obj caego czowieka, nie tylko widziaa obecny stan jego boleci duchowych i fizycznych, ale przede wszystkim wiedziaa, jak je wyleczy.

58. O starczeskim podwigu Matuszki

Dary jasnowidzenia i nauczania pomagay Matuszce Makarii nie cikie i nadzwyczajne posuszanie, ktre nakazaa jej wypenia Krlowa Niebios, tj. dar i podwig jednoczenie, ktry nazywamy Starczestwem. Starcem, (lub staryc) znajcym drogi Boego przewodnictwa, moe by tylko mnich, ktry tym duchowym darem jest obdarowany i jest doskonay w podwigach ascetycznych. Daru tego nie mona osign samemu, choby nawet przez wytrwa ascez. Dar ten mona tylko darmo otrzyma od Boga, dla spenienia okrelonego zagania w Cerkwi, zgodnego z planem Boym. Swoim przykadem i poprzez skierowanie na odpowiedni szlak duchowy, starzec pomaga swoim duchowym dzieciom toczy walk z dzami i pokusami i dochodzi do wszelkich niebieskich darw.

Mymy nie widzieli tej ogromnej pracy, jak wykonywaa Matuszka Makaria nad naszymi duszami, ale zawsze odczuwalimy na sobie jej nadprzyrodzone dziaanie i jej wstawiennictwo. Dusza otrzymywaa ulg, napeniaa si spokojem i radoci.

Przychodzcy do schymniszki Makarii szukali pocieszenia, rady i bogosawiestwa na takie czy inne dzieo. Otrzymujc pouczenie, przychodzcy prosili jeszcze, by ich bogosawi na obranej drodze. Schylani si wtedy, lub klkali przed siedzc na ku lub lec Matuszk, a ona swoj lekko uniesion rk kilkakrotnie nad gow krelia znak Krzya witego. Przy tym zawsze gowa znajdowaa si w centrum Krzya. Nastpnie doni uderzaa po gowie jeden, dwa, lub trzy razy. Po takim bogosawiestwie w duszy nagle stawao si janiej i przepenia j bogi spokj. Czowiek czu w sobie niebiask rado, jakby wyrosy mu skrzyda. – W duszy czujesz niewypowiedzian niebiask rozkosz, modlitwa serca dokonuje si nieustannie, a nogi same nios ci do domu. Wszystko w tobie piewa a duga droga zdaje si by ju o wiele krtsza... – mwi jeden z duchowych synw Matuszki. Bylimy wewntrznie przekonani, e to Sama Krlowa Niebios w niewidzialny dla cielesnych oczu sposb, bogosawia nas rk Matuszki Makarii.

59. O darze modlitwy

Ludzie znali Matuszk Makari jak wielk modlitewnic (zajmujc si stale usiln i nieustann modlitw). Jeli zwrcia si w czyich intencjach do Boga, do Przeczystej Bogurodzicy, czy do witych Boych ugodnikw (miych Bogu, godnych Boga), bya szybko wysuchana. – Przez cae moje ycie, jak pamitam, zawsze modliam si do Boga – powiedziaa mi kiedy. A w swojej pomiennej modlitwie bya niezmordowana. – Z modlitw nie mam trudnoci, a z modlitw nic nie jest trudne. Mj kochany, mj ty syneczku, tyle modlitw znam, e nie policzysz. I w kadej wolnej minucie modlia si, a modlitwa j umacniaa. – Ja tylko si poo, zamkn oczta i zaraz tworz modlitwy...

Przykadw potwierdzajcych prawdziwo i skuteczno jej modlitw mona przytoczy mnstwo. Moc Boa, jak wiadomo, w saboci si doskonali! Jej usta poruszay si podczas nieustannej modlitwy, schymniszka Makaria zwracaa si do Krlowej Niebieskiej i na naszych oczach dokonywa si wikszy lub mniejszy cud.

Tak np. w 1987 roku wiozem do Matuszki starego protojereja kapana Michaa. Na spotkanie z nim Matuszka czekaa dawno... Jak to si dzieje, rano pada silny deszcz, szaro-oowiane niebo rozwietlay tylko byski piorunw. Ju pogodzilimy si z myl, e trzeba bdzie wysi z samochodu i e zmokniemy od stp do gw, zanim dojdziemy do domu Matuszki po rozmokej od deszczu wiejskiej drodze. Lecz jak tylko samochd skrci z Miskiej drogi na drog do Temkino, nagle wszystko si zmienio. Z tyu, z lewej i prawej strony lay si z nieba potoki wody, a przed nami bya wska smuga wiata, w kierunku ktrej jechalimy. W oddali wida byo jasne soce. Droga nie kurzya si, jak to bywa na takich drogach podczas upaw. Kurz by przybity grubymi kroplami wody padajcymi z rzadka. Droga nie bya rozmoczona i nie trzeba byo zostawia samochodu gdzie w bocie.

Jak tylko weszlimy do domu schymniszki Makarii podszedem do ka Matuszki, klknem na kolana i podzikowaem jej za szczliw drog. Wierzyem, e to ona wybagaa u Bogurodzicy takie cudowne zjawisko, e nie zmoklimy i nie musielimy zostawia unieruchomionego w botnistej mazi samochodu. – Wiedziaam, e przyjedziecie, dlatego modliam si w nocy – cicho odpowiedziaa Matuszka.

Wiadomo, e tajemnice Boe odkrywaj si nam, wedug miary pozyskiwania samego Ducha Przenajwitszego. Matuszka Makaria nie tylko znaa Boe plany i pilnie je wypeniaa, tak jak trzeba, ale moga te wyprosi swoimi witymi modlitwami u Boga i u Przeczystej Bogurodzicy, aby zmienili Oni bieg wydarze.

W 1989 roku w Wielkim Tygodniu mki Chrystusowej, przed Pasch, w Moskwie oczekiwano na trzsienie ziemi. Wiele o tym pisano w gazetach. Upewniem si o prawdziwoci prognoz, pojechaem z popiechem do Matuszki Makarii i bagaam j, by swymi modlitwami wyprosia u Boga zaniechanie tej kary i oddalenie nieszczcia. A strach byo pomyle, co mogo si sta z milionami ludzi, gdy epicentrum wypadao w gsto zaludnionej czci Moskwy, zwanej Carycyno.

– W czwartek i pitek modliam si: Boe, zbaw ich wszystkich, bagaam: Matko Boa, wybaw ich wszystkich – mwia mi po tym Matuszka. A Bogurodzica odpowiedziaa: – Ja sama nie mog powstrzyma karzcej prawicy Boga, tylko razem z moimi pomocnikami, nieboytelami yjcymi w niebie jak i te z ludmi na ziemi, ktrzy oddali mi swe ycie. W Wielki Pitek 28-kwietnia Krlowa Niebios objawia si podwinicy i powiedziaa, e Bg oddali nieszczcie od Moskwy. (Trzeba tu doda, e wielkie trzsienie ziemi nawiedzio wtedy Armeni – przyp. tum.) Moskwa dalej ya swym yciem wielkiej wiatowej metropolii, a o strasznych prognozach szybko zapomniano. O tym, e nieszczcie i zagada stolicy bya wstrzymana przez modlitwy schymniszki Makarii, wiedziao niewielkie grono bliskich jej osb.

Wszyscy znamy Ewangeliczne opowiadanie, kiedy pewnego razu uczniowie przystpili do Jezusa Chrystusa i pytali Go, kto jest najwikszy w Krlestwie Niebieskim, Jezus postawi przed nimi dziecko i powiedzia: Zaprawd powiadam wam, jeli si nie zmienicie i nie staniecie jak to dziecko, nie wejdziecie do Krlestwa Niebieskiego. Kady, kto si ponia i staje jak to dziecko, bdzie najwikszy w Krlestwie Niebieskim (Mt. 18. 2-4). Tak dosownie umniejszaa si schymniszka Makaria, ktra w czystoci swej arliwej wiary bya jak dziecko. Oj, jak ona modlia si do Krlowej Niebios! Czsto prosia: – Matko Boa! Przynie mi swojego Malekiego Syna, bo ja nigdy nie bd miaa swoich dzieci. Matka Boa objawia si jej i przyniosa Swojego Syna w postaci dziecicia. Pooya na ku – opowiadaa Matuszka – On takie ma pikne woski, taki cudowny, ja caowaam Jego rczki i pakaam. W duchowym wiecie wszystko jest moliwe, a wedug swej dziecicej wiary, Matuszka zawsze otrzymywaa wszystko, o co prosia. Tylko te mae i wielkie cuda trzeba byo zobaczy....

Do Matuszki Makarii przez wiele lat przyjeda po porady przewodniczcy pewnego sowchozu. Ten wydajcy mi si bardzo sympatycznym mczyzn czowiek, bardzo duo pomaga Matuszce w gospodarstwie. Pragnc z tego powodu jako podzikowa obiecaem mu podarowa Bibli i Molitwosow (ksiga z Liturgi Godzin). Kupi za tych ksig nigdzie nie byo mona. Dwa razy dzwonilimy do siebie, ale on nie mg z rnych przyczyn tych ksig odebra. Trzecim razem wybierajc si z domu Matuszki, troch zdenerwowany powiedziaem: – Niech teraz sam przyjedzie po te ksigi. A zostawi ich u Matuszki nie mogem, poniewa odradzaa mi to.

Tu przed pjciem na spoczynek, pilimy herbat z samowara i wtedy pod dom zajecha znajomy samochd kierownika sowchozu. Przypadem do Matuszki i zapytaem: – Matuszko, czy ty modlia si o jego przyjazd po te ksigi? Prosiam Matk Bo – odpowiedziaa – przylij mi dzisiaj Sergiusza, on musi by koniecznie. Bogurodzica zjawia si od razu. – Dobrze, dobrze, przyjedzie niebawem. Teraz nie mam czasu. I odleciaa. Pniej, gdy pytaem Sergiusza o to wydarzenie, wyjani mi, e z powodu swych zaj nie mia zamiaru jecha tego dnia do Matuszki, ale sprawy tak si pozmieniay, e nieoczekiwanie wsiad do samochodu i przyjecha.

60. O Krlowej Niebios

Matuszka nikomu, prcz mnie, nie opowiadaa tak wiele i dokadnie o objawieniach samej Bogurodzicy. Dzisiaj, kiedy Matuszki Makarii nie ma ju midzy ywymi, koniecznoci jest opowiedzenie o tym innym ludziom w nadziei, e to posuy dla zbawienia licznych dusz.

– Gdy byam w tym domu – opowiada Matuszka – Ona i tutaj przychodzia. Drzwi nie szukaa, sza tam, gdzie ludzie nie wchodz. Gdy przychodzia ze wschodu przez cian, to ta jakby upada przed Ni, znika, jakby bya odkryta. A gdy by czas Jej odejcia, jakby znw przysuna t cian. Gdzie Ona przyjdzie, kwitn kwiaty. W tym domu przychodzi przez taras, a wszystkie drzwi usunie si Jej otwieraj, tak przychodzi, tak nawiedza mie Jej osoby.

Bdc wiele razy w domu Matuszki od dawna zwrciem uwag na to, e szczeglnie te drzwi, zwrcone na wschd soca, przez ktre dawno nikt nie przechodzi, byy pomalowane na kolor niebieski, kolor Bogurodzicy, cho cay dom pomalowany by zot ochr i czerwon mini a na ich tle byy biae wzorki.

Krlowa Niebios objawiaa si w swojej niebiaskiej chwale Matuszce, ktra po dwch latach ycia na ulicy w bocie i niegu przeprowadzia si do Matuszki Natalii. Wtedy objawia si jej Bogurodzica i siedemdziesit cztery dziewice i dugo z ni rozmawiaa. – We mnie wszystko si trzso – wspominaa Matuszka. – Swoj rczk pooya, byo dobrze. Ja Matki Boej baam si. Przyczyn podobnego lku mona zrozumie czytajc sowa witego starca Sylwana z Atosu: Prepodobny Sergiusz (z Rodonea – przyp. tum.) w czasie objawienia si mu Matki Boej, sta przed Ni dlatego, e mia wiksz ask Przenajwitszego Ducha, a jego ucze Michej upad na twarz, bo nie mg patrze na Bogurodzic. Rwnie Serafin Sarowski mia wielk ask Przenajwitszego Ducha, gdy zjawia mu si Matka Boa, a jego posusznica upada na twarz gdy miaa mniej tej aski. (Archim. Sofronij, „Starzec Sylwan” Pary 1952 str. 181). Tak i schymonachinia Makaria przez ostatnie dwadziecia lat swego ycia miaa tyle aski Boej w sobie, e nie tylko moga widzie Bogurodzic twarz w twarz, ale i moga z Ni rozmawia.

Pewnego razu wiadkiem objawienia Krlowej Niebios posusznicy Tichonie, bya te obecna matka Natalia, ktra mwia jej pniej: – Cae ycie jestem mniszk, a Matka Boa na mnie nawet nie spojrzaa. – Gdy yam w domu matuszki Natalii, Ona objawia si tylko dwa razy – mwia innym razem Matuszka. – Pierwszy raz rozmawiaa ze mn dugo, a drugim razem uczynia znak Krzya nad plecami i gow, jakby soce zawiecio. Matka Boa wtedy nie objawiaa si czsto, bo byam moda. Teraz Ona czciej przychodzi, dlatego, bo jestem ju stara.

Opowiadaa schymonachinia Makaria o tym, jak Bogurodzica objawia si na ziemi: – Schodzi tam, gdzie jest niebiaska drabina. Prawie kadego dnia schodzi z niebios o trzeciej godzinie w dzie, od razu unosi si cudowny aromat. Ona pachnie jak jaka jagoda. Ten zapach kady moe poczu, szczeglnie, gdy wyjdzie w tym czasie na dwr. Objawiaa si te inaczej, szczeglnie wtedy, gdy schymonachinia Makaria o co J usilnie bagaa. Gdy Ona przechodzi, to wszystko jedno czy wiece pon czy nie, wszystko si wieci. Tak przylatuje. Wtedy nie czuje si adnych zapachw.

Na ikonach odzie Krlowej Niebios zawsze ma taki sam kolor omoforionu, ktrym nakrywa gow i ramiona, rni si od koloru tuniki. Zapytaem o to kiedy Matuszk. Odpowiedziaa mi, w co Bogurodzica bya ubrana, gdy bya u niej ostatni raz. Ubrana w dug, bardzo dug szat koloru niebieskiego, oblicze miaa zasonite. Z nastpnych opowiada Matuszki Makarii zrozumiaem, e objawia si ludziom Bogurodzica moe w rny sposb. – Jeeli zechce, objawia si w swojej chwale – mwia Matuszka – Ach, jaka jest wtedy niezwykle strojna. A nie mona jej strojnoci opisa. Jest jak kwiat maku, wesoa, radosna, wystrojona w kwiaty, czsto z wiecem na gowie. Ona przychodzi zawsze w innej odziey...

Drugi raz dowiedziaem si od Matuszki: – Matka Boa czasami przychodzi w biaej odziey, a czasem w czarnej, w czerwonej, kiedy musi wypeni co bardzo wanego. Zbawiciel jej podpowie, a Ona tak si odzieje i zaoy wianek na gow. Od razu J poznasz, ja ju przywykam, wrd tysica ludzi zawsze J poznam. Zewntrzny wygld Bogurodzicy Matuszka opisaa tak: – Ona ma lnice, czarne wosy, jak skrzyda uczka i takie dugie.

W ostatnich latach Krlowa Niebios objawiaa si Matuszce Makarii bardzo smutna. – Teraz Ona czsto zapacze, oj popacze, a zy takie rzsiste, dzi bym mnstwo zebraa...

– Czy czsto, i jak dugo przebywaa u Ciebie Bogurodzica, Matuszko? – zapytaem j ktrego dnia. – Dawno u mnie nie bya – z gorycz odpowiedziaa Matuszka. W tym czasie w jej domu by wielki nieporzdek z powodu dwch „gosposi”, ktre rzdziy si w jej domu i zbezczeciy jej dom swymi czarami, gusami. A tam, gdzie jest nieczysto, Ona nie przychodzi. Dopiero pod koniec, gdy Matuszka wyzwolia si od usug niedobrych „gosposi”, a cay dom powicono, schymniszka Makaria z radoci mi owiadczya: – Matka Boa przychodzi do mnie raz w tygodniu, a czasem czciej. Zwykle zjawia si na krtko, machnie do mnie sw rczk: Matuszko, teraz nie mam czasu – i ju nie wiesz gdzie jest. Innym razem niewiele sw wypowie, trzy, cztery sowa, i uleci.

Zazwyczaj Matka Boa mao mwi. – Jeli przywyknie do kogo, wtedy mwi wicej – ucilia Matuszka. – Gdy tylko si zjawi, zawsze wzdrygam si na Jej widok.

– Dlaczego ty si mnie jeszcze boisz?

– A jake nie ba si Ciebie, Krlowo Niebieska, skoro my ludzie, wszyscy jestemy grzesznikami – wspominaa Matuszka.

W ostatnich latach swego ycia schymonachinia Makaria nie raz przypominaa Bogurodzicy o swoich chorych nogach i prosia j: – Krlowo Niebieska, Matko Boa, podwignij mnie z tego oa. W odpowiedzi usyszaa to, co przedtem: – Czas nie nadszed. Czsto te pytaa: – Dlaczego pozostawia mnie bez ng? Bogurodzica odpowiadaa: – Jeste mi tak potrzebna. Inna by ucieka, ale ty nie uciekniesz.

Matuszka opowiadaa jeszcze tak: – Objam J za szyj i mwi do niej: – Najukochasza!

Ona umiecha si. – Czemu mnie obja?

– We mnie do domu, we mnie do siebie – prosz J.

– Jeszcze nie ukoczya podwigu.

– A potem?

– A potem zobaczymy.

Matuszka opowiadaa, a umiech rozpromienia jej oblicze: – A ja mwi do Niej: Moje nki nie chodz, a ja biedna kaleka, tak czy inaczej pod Twj Pokrow (paszcz opieki) si podczogam. Matka Boa milczy, umiecha si.

Jakby pokonujc siebie, swoje mki, Matuszka alia si Wodarce Niebieskiej: – Za cay wiat wybrana, a tu tyle ciaru za chorych, za pijakw, za wszystkich buntownikw musz tutaj tak bardzo cierpie! W odpowiedzi usyszaa Jej sowa: – Jeszcze pocierp. Jak ty si mczysz! Ale jeszcze nie wypenia swej powinnoci, dlatego nie mog ci zabra do siebie – byo jej objawione przez Bogurodzic po raz drugi.

W czerwcu 1989 r. Matuszka mwia o Bogurodzicy, e zacza czsto si zjawia, prawie kadego dnia. Mwia: – Przejd si teraz po domach, aby wszyscy yli spokojniej. Matuszka mwia, e Krlowa Niebieska odwiedza chorych, cierpicych i bagajcych J o pomoc, czsto odwiedza nasze miasta i wsie. – Po domach przejd si, jednych przygotuj do mierci – przekazywaa Matuszka Jej sowa – a innych pozostawi, tych, co w pokoju y bd.

Przekazywaa schymonachinia Makaria i inne sowa Krlowej Niebios: – Ziemi Ruskiej nikomu sprzedawa nie wolno, Matka Boa stawia zakaz! Nie wolno ziemi sprzedawa, a ziemia choby nawet i nie powicona, ale jest chroniona. Ja mam o ni staranie. Rosj chroni i ziemi nie odda nikomu.

Czy mona przeliczy liczb tych gorcych modlitw, ktre wznosia ze swego serca Matuszka Makaria do Boga i Krlowej Niebios za Ojczyzn, za Rosj. Gdy nastay czasy pierestrojki, czasy trwogi, groce destabilizacj caego kraju, modlia si jeszcze wicej i usilniej. Opowiadaa o tym, jak ubagaa Wodark Niebiesk dreniem duszy

– A Rosja to bdzie? Czy bdzie zachowana Rosja?

– Rosja jeszcze jest wierna Prawosawiu – usyszaa Matuszka w odpowiedzi – Rosja nie zginie.

Relacje midzy Matuszk Makari a Bogurodzic byy jak najbardziej zaye i serdeczne. Czsto rozmawiaa z Bogurodzic, jak to nazywamy w cztery oczy, twarz w twarz. Bagaa J jak rodzon Matk. Te odwiedziny Bogurodzicy i serdeczne rozmowy podtrzymyway Matuszk w jej cikim niesieniu krzya cierpienia. Wiele razy Matuszka otrzymywaa od Bogurodzicy duchowe pocieszenie, a po kadych odwiedzinach Bogurodzicy Matuszka stawaa si radosna i przepeniona Boym pokojem.

61. O objawieniach si witych

Matuszce Makarii byo danych wiele cudownych objawie. Umacniay one Matuszk w nieustannym trudzie modlitwy i cichym niesieniu krzya kalectwa i cierpienia. wici Boy objawiali si, aby podtrzymywa Matuszk na duchu w niesieniu nieprawdopodobnie cikiego krzya. O tych objawieniach opowiadaa Matuszka niejednokrotnie. Nieraz objawiali si jej wici, ktrych imiona nosia. Przychodzi Makary Wielki. By w nakryciu gowy, jak w wiecu, przynosi mi prosfory. Prosfory te byy pocite na kawaki. Zacieli obrus, talerzyk postawi, wsypa troch tych czstek i mwi: – Jedz. – A ja tulc si do ciany ze strachu wziam tylko jedn. A jaki od niej szed zapach, jaki smak, auj, e tylko jedn wziam. Innym razem Matuszka przekazaa mi sowa witego: – Tobie Matuszko nie polepszy si tu na ziemi. Nie bdzie Ci lepiej a do tej pory, kiedy pjdziesz do nieba.

Od mieszkacw niebios schymonachinia Makaria zawsze otrzymywaa wielkie zaufanie i rady, ktre pouczay j jak ma nie swj yciowy krzy. – Cztery lata temu przychodzi do mnie wity Serafin z Sarowa (1982). Usiad na awce przy ku i mwi: Musisz wicej spa. Potrzeba spa sze godzin, inaczej osabniesz. Matuszka na to odpowiada witemu: Jeli bd spa tyle godzin, nie dam rady odmwi wszystkich modlitw, powici wody i oleju.

62. O objawieniach si Boskiego wiata

Stao si to 4 lub 5 lutego 1989 r. i wiadkiem by obecny wtedy u Matuszki Makarii kapan. W tym czasie w domu Matuszki miay miejsce dziwne dziaania biesowskie. Przysparzay one schymonachini wiele goryczy i przeszkadzay jej wypenia dobrowolnie przyjte zobowizania pokuty i modlitwy. Matuszka prosia witych Boych i Bogurodzic o wybawienie od wszelkich szataskich side i przeszkd. wici odpowiadali: – Mdl si tak: Boe uwi sam.

– Modliam si do Boga, nie pamitam ju, chyba kilka godzin. Okoo trzeciej godziny dom mj ogarna wiato. wiato tak tajemnicza, taka wietlista, e w tym cudownym wietle wszystko byo zote. Mona byo ig i najmniejszy okruch dostrzec na pododze, taka jasno. Cay dom napenia si wtedy zapachem jakby kadzida lub oleju w czasie namaszczania. Ten wity stan lekkoci, gdy byo mi tak dobrze, utrzymywa si przez trzy dni. Zapominaam wtedy o wszystkich chorobach. A potem wszystko przemino.

O tym cudownym zjawieniu si Boskiego wiata opowiadaa mi Matuszka z wielkim przejciem i strachem Boym niejeden raz, na przestrzeni czterech dni. Ja za patrzyem w zachwycie na jej bogosawione oblicze, na ktrym lnia nieziemska rado.

Opowiada o tym nieziemskim i Boskim wietle wiadek tego zdarzenia w domu schymonachini Makarii, obecny tam kapan. Spa za garderob, wnet si przebudzi i spojrza na t cz domu, gdzie bya Matuszka, w pomieszczeniach midzy piecem a garderob, jednak ba si wyj. Bya trzecia godzina w nocy, pocztkowo wiato byo niezbyt silne, ale po chwili cay dom zalaa wiato tak silna, zocisto-ognista, olepiajca oczy, e nie byo mo na ni patrze, tak silne byo to wiato.

63. Przeszkody biesowskie

Bg nie daje wielkich ask bez wielkich pokus, tak mwi wielki chrzecijaski asceta Izaak Syryjczyk. Tak byo i w yciu Matuszki Makarii, ktra wiele, wiele razy, szczeglnie w ostatnie dni swego ycia, poddawana bya silnym i wielorakim pokusom i przeladowaniom od diaba, jego sug i wykonawcw jego woli, ktrych w ostatnim stuleciu wykorzysta i dalej wykorzystuje do budowania chaosu, ohydy i plugastwa na ziemi, do rujnowania Cerkwi Chrystusowej i szkodzenia Jego witym.

Dodawali cierpienia i tak ju penemu cierpie yciu Matuszki zodzieje, ktrzy nie raz zachodzili do jej domu ze zymi zamiarami. Nie raz robili to Cyganie, starajc si wej do domu chytroci, podstpem i przemoc. O tym wszystkim uprzedzaa swoje „gosposie”. One jednak za kadym razem byy winne zaniedbania ale nie tylko nie prosiy Matuszki o przebaczenie za swoje niedbalstwo, brak troski, nie upilnowania tego, co si pniej si dziao, mimo uprzedzenia, ale to one jeszcze wyadowyway pniej swj gniew na Matuszce. Wida zatem, e Bg dopuszcza to wszystko dlatego, by jeszcze raz sprawdzi si wiary i gbi pokory Matuszki, ktra mwia: – To po prostu takie dowiadczenia. Niech Bg sam wyprbuje serce moje.

W poowie czerwca 1988 roku schymonachinia Makaria po dugiej i cikiej chorobie znw otrzymaa uzdrowienie i w peny, sobie waciwy sposb, moga znw stan do walki z duchami ciemnoci. W widzialny sposb, odpowiedni w tym czasie, ukawy (przewrotny, zy duch) wiele zastawia swych sieci na Bo podwinic, aby rozwali i zniszczy jej duchowy spokj i osabi si jej modlitwy.

W czasie dnia z powodu przychodzcych do Matuszki ludzi, a take z powodu jej „gosposi” nie byo spokoju, a w nocy nieustannie stawiaa czoo zym mocom. – Zechcesz gorco pomodli si do Boga, a ten ukawy, zy duch wszystko niszczy – mwia Matuszka. Nie raz syszaem, jak Matuszka odganiaa od siebie zego ducha. Pewnego razu przystpi on do Matuszki, gdy bya ciko chora, ale silna duchowo i kusi j:

– Cyganko czarna, nie umyta i zabocona, zemszcz si na tobie.

– Uciekaj – odganiaa go Matuszka od siebie – po co tu przyszed, ja si ciebie nie boj. Jak ci zaraz czotkami (racem) przyo, to si kopytami nakryjesz.

Innym razem ona sama, zawsze agodna i serdeczna, srogo komu niewidzialnemu przykazywaa: – Wyno si, wyno si, uciekaj niegodziwcze!

Najwicej diabelskich side zastawiali Matuszce koduni (wspczeni zaklinacze, znachorzy, posugujcy si si diabelsk). Przychodzili zemci si fizycznie na bezbronnej podwinicy, ktra niejednokrotnie wybawiaa ich ofiary z cikich niebezpieczestw i niszczya sida przygotowanie im przez nich za pomoc wspczesnych rodkw deprawowania modych lub naiwnych dusz, nie utwierdzonych w wierze. – Niszczy chc tego – mwia – kto im przeszkadza w ich subie demoskiej. Oto ja przeszkadzam kodunom, a oni chc mnie zniszczy.

– Ja tak do mierci cierpie bd – mwia o sobie Matuszka – ja ju jestem przybita do Krzya, a u Boga takiego Krzya nikt nie niesie. I rzeczywicie przybita do ka Matuszka Makaria, bdc sama jak mae i bezbronne dziecko, ofiarnie wypeniaa swoje zbawcze dzieo za wiat i za Rosj poprzez uczestnictwo w cierpieniu Chrystusa, w Jego mce i Krzyu.

64. Dziwny sen

Jedna z duchowych crek Matuszki Makarii opowiadaa mi swj sen. Widziaa cudowne drzewo, ktre miao trzy potne konary, wyrastajce z jednego pnia. Byy na nim pikne owoce, podobne jednoczenie do gruszek i jabek. Byy dojrzae i rumiane. Kto trzs tym drzewem tak mocno, i jego owoce obficie sypay si na ziemi, a nawet samo drzewo przyginao si do ziemi. Nagle zjawia si gospodyni tego drzewa, caa ubrana na biao. Wraz z jej pojawieniem si drzewo uroczycie wyprostowao si, przyjo dostojn postaw, nawet skonio si w stron gospodyni. Ta wzia je w swoje rce i znikna wraz z nim z pola widzenia. Syszaem te komentarz do tego snu i wedug mnie jego obrazy zawieraj w sobie nastpujce przesanie: Gospodyni drzewa to Bogurodzica, a cudowne i pene rnorodnych owocw drzewo, to pokorna schymonachinia Makaria.

65. Ostatnie miesice ycia Matuszki

Pewnego razu schyarchimandryta Makary (mnich podniesiony do godnoci archimandryty, opat, ktry przyj wielk schym) mia taki sen: Na dom Matuszki Makarii schodzi z gry ogromny krzy. Zdawao mi si, e on cakowicie zdruzgoce dom, schyarchimandryta chcia krzycze. W tym momencie usysza w odpowiedzi: – My tutaj bdziemy budowa wityni.

– Oj, ebycie wiedziay dzieci moje, jak mi ciko na sercu – mwia Matuszka – ono tak mnie boli, nie mog oddycha. Niedugo zajd w tym domu jakie zmiany.

W tym samym czasie yjcy na stae w domu Matuszki mody gospodarz prowadzcy dom i gospodarstwo, postanowi wybudowa na tym miejscu ogromny, nowy dom dla swojej rodziny i dla Matuszki. W tym celu zacz nawet zwozi materiay budowlane.

– Za nic bym nie rozpoczynaa budowy nowego domu, ale on si upar – z pokor i rezygnacj mwia Matuszka – obieca zaj si mn a do mierci, potem moe sprzeda dom, a sobie wzi pienidze.

Zapytano w tej sprawie starca Serafina, co myli o rozpocztej budowie. On odpowiedzia krtko: – Nim kieruje bies. Budow rozpoczto po to, by pogrzeba schymonachini Makari.

Budowa domu w caoci pochona jego rozum i serce. Im wyej rosy ciany budynku, tym bardziej odbijao si to na yciu Matuszki.

Wok Matuszki krciy si dwie mode „straniczki”, nie odstpujc jej na moment. Byy one potrzebne modemu gospodarzowi, aby sysze i widzie wszystko, co bdzie mwi i robi podwinica Matuszka z przychodzcymi do niej duchowymi dziemi.

– Niczego teraz nie wiecie – dzielia si ze mn Matuszka ktrego dnia w obecnoci modych „straniczek” – mam teraz pode ycie. Cigle mnie teraz obraaj.

Teraz rozpoczto izolowanie Matuszki i odgradzanie jej od ludzi. Nie mog ju przychodzi do Matuszki ssiedzi, nie przyjedaj ju z daleka jej duchowe dzieci. Jeli za kto nagle przyjecha z daleka, to wizyta musiaa by krtka i zawsze obowizkowo w obecnoci „straniczek”.

W kocu Matuszka zostaa cakowicie odizolowana od bliskich jej ludzi, zostaa sam na sam z nowym gospodarzem. Czsto siedziaa na ku zamknita na klucz w swym pokoiku, oczekujc na askawe podanie kubka wody.

66. mier

18 czerwca 1993 roku tu przed pnoc, o godzinie 23:30, schymonachini Makarii zabrako wrd yjcych. Odesza do Boga pena wiata i pokoju Boego, przy peni wadz umysowych. Ostatnie jej sowa byy zwrcone do nas wszystkich: – Pocie i mdlcie si... W tym jest zbawienie.

Pogrzebano Matuszk na wiejskim cmentarzu we wsi Temkino, w powiecie Wjazemskim, Guberni Smoleskiej, gdzie przeya pidziesit lat. Jej mogika, pierwsza z brzegu, przy wejciu, bdzie teraz przyjmowa potrzebujcych duchowego wsparcia ludzi i pomaga kademu, kto odwiedzi to miejsce spoczynku suebnicy Boej. Na mogice umieszczono skromny krzy i granitow pyt, na ktrej wyryto napis: Schymonachinia Makaria +18.06.1993.

Wysoki stopie ycia duchowego ordowniczki prawosawnego narodu, nieustannie modlcej si za nas schymonachini Makarii, ukazuje nam wszystkim, e zawsze, nawet w najciszych czasach terroru bolszewickiego i stalinowskiego, powszechnego odstpstwa i obojtnoci chrzecijan, byli i s wrd nas ludzie wici, yjcy na ziemi, w ktrych prawda Boa nie umiera.

18 czerwca 2000. W sidm rocznic mierci Matuszki Makarii.

Zakoczenie

Bracia i Siostry!

Monaster witych Cyryla i Metodego w Ujkowicach zanim sta si oficjalnie prawosawny, otrzyma „Russkij Paomnik” od bractwa witego Germana i treci zawart w tym pimie budowa swoj duchowo. Jak nam wiadomo, niewiele osb zna to pismo w naszej Cerkwi w Polsce. Pragniemy zatem systematycznie przygotowywa do druku te pery prawosawnej duchowoci, aby zawieciy swym blaskiem w naszych domach, parafiach i monasterach, aby rozwieciy przymione rodowiska, w ktrych wypado nam y z Boej Opatrznoci. Przekazujemy w Wasze rce to pismo, abymy umacniali si w wierze, nadziei i mioci chrzecijaskiej. Przeczytajcie je uwanie, przekacie Waszym dzieciom i wnukom. Przekacie chorym i cierpicym, tym, ktrym ciko pogodzi si z cierpieniem. Krzy niesiony przez Matuszk Makari by tak wielki, a ona daa nam przykad mstwa, jakiego moemy yczy sobie choby w maej czci.

Prosimy Boga, przez modlitwy Matuszki Makarii, aby, jeli bdzie taka Jego wola, uly naszym cierpieniom, umocni nasz chrzecijask cierpliwo i zapali w nas pragnienie bycia witymi.

© Monaster św. Cyryla i Metodego w Ujkowicach - monasterujkowice.pl - Wszystkie prawa zastrzeżone.