Prawosławny monaster Św. Cyryla i Metodego

http://monasterujkowice.pl/books.php?b=15&c=6
Monaster w Ujkowicach » Wydawnictwa » Dusza po śmierci
okładka książki

Autor: O. Seraphim Rose
Język: polski
Format: A5

VII. Mytarstwa powietrzne

Specjalne miejsce, w którym zamieszkują demony w tym upadłym świecie i miejsce, gdzie spotykają się z nimi dusze dopiero co umarłych ludzi - to powietrze. Św. biskup Ignacy w dalszym ciągu swej książki opisuje tę sferę, którą trzeba dobrze rozumieć, aby móc w pełni wyjaśnić dzisiejsze doświadczenia "pośmiertne".

"Słowo Boże i współdziałający ze słowem Duch odsłaniają nam, za pośrednictwem wybranych swoich naczyń, że przestrzeń pomiędzy niebem a ziemią, cały widziany przez nas lazurowy bezmiar powietrza, przestworza, stanowi mieszkanie upadłych aniołów, zrzuconych z nieba. (...) Święty Apostoł Paweł nazywa upadłe anioły złymi duchami w przestworzach , a ich przywódcę władcą sfer powietrza . Upadłe anioły rozproszone są w ogromnych ilościach po całym przezroczystym bezkresie, który widzimy nad sobą. Nieustannie podburzają całe ludzkie społeczeństwa i każdego człowieka z osobna; nie ma złego uczynku, nie ma przestępstwa, którego nie byłyby one inspiratorami i uczestnikami; uczą i skłaniają one człowieka do grzechu wszelkimi możliwymi środkami. Przeciwnik wasz, diabeł, powiada Święty Apostoł Piotr, niby lew ryczący krąży, szukając, kogo by pożreć i w czasie ziemskiego naszego życia, i po rozłączeniu duszy z ciałem. Gdy dusza chrześcijanina, zostawiwszy swoje ziemskie mieszkanie, zaczyna się kierować wzwyż przez przestrzeń powietrzną do niebieskiej ojczyzny, demony zatrzymują ją, starają się znaleźć w niej pokrewieństwo ze sobą, swoją grzeszność, swój upadek, i ściągnąć ją w piekło, zgotowane dla diabła i jego aniołów . Tak postępują wedle nabytego przez nie prawa" .

Po upadku Adama, pisze dalej św. biskup Ignacy, gdy raj został dla człowieka zamknięty i cherubin z płomienistym mieczem został wysłany, aby go strzec , wódz upadłych aniołów, szatan, razem z hordami duchów mu podległych "stał na drodze z ziemi do raju i od tego czasu aż do zbawczej męki i życiodajnej śmierci Chrystusa nie przepuścił tą drogą ani jednej duszy ludzkiej, która rozłączyła się z ciałem. Niebieskie wrota zamknęły się dla ludzi na zawsze. I sprawiedliwi, i grzesznicy po śmierci schodzili do piekła. Wieczne wrota i nieprzebyte drogi otwarły się dopiero przed naszym Władcą Jezusem Chrystusem" . Po odkupieniu nas przez Jezusa Chrystusa "wszyscy, którzy jawnie odrzucili Odkupiciela, od tej pory wchodzą w skład dziedzictwa szatana: dusze ich, po rozłączeniu z ciałem schodzą prosto do piekła. Ale i chrześcijanie skłaniający się do grzechu niegodni są natychmiastowego przesiedlenia z ziemskiego życia w błogosławioną wieczność. Sama sprawiedliwość wymaga, aby owe upadki w grzech, owe zdrady Odkupiciela, zostały wyważone i ocenione. Niezbędny jest sąd i rozpatrzenie sprawy, aby określić stopień skłonności duszy chrześcijańskiej do grzechu, aby określić, co w niej przeważa - żywot wieczny, czy śmierć wieczna. I każdą duszę chrześcijańską oczekuje, po jej wyjściu z ciała, bezstronny Sąd Boży, jak powiedział Święty Apostoł Paweł: ludzie muszą raz umrzeć, a potem następuje sąd .

Dla dręczenia dusz, przechodzących powietrzne przestrzenie, ciemne władze w wielkim porządku ustanowiły oddzielne miejsca sądzenia i straże. W warstwach przestworzy, od ziemi do samego nieba, stoją strażnicze pułki upadłych duchów. Każdy oddział zarządza szczególnym rodzajem grzechu i dręczy nim duszę, gdy dusza do niego dojdzie. Powietrzne biesowskie straże i miejsca sądzenia nazywają się w Pismach Ojców mytarstwami , a duchy, służące w nich - celnikami" .

Jak rozumieć mytarstwa

Być może żaden inny aspekt prawosławnej eschatologii nie był tak nieprawidłowo rozumiany, jak zjawisko powietrznych mytarstw. Wielu absolwentów dzisiejszych modernistycznych seminariów prawosławnych jest skłonnych do odrzucenia całego zjawiska jako czegoś w rodzaju "późniejszego dodatku" do prawosławnego nauczania, lub jako "wymyślonej" rzeczywistości nie mającej podstaw w tekstach Pisma Świętego, tekstach patrystycznych, ani w rzeczywistości duchowej. Studenci tacy są ofiarami racjonalistycznej edukacji, której brakuje subtelnej świadomości różnych poziomów tej rzeczywistości, która jest opisywana w prawosławnych tekstach, jak również różnych poziomów znaczeniowych często obecnych w tekstach Pisma i patrystycznych. Współczesny racjonalistyczny przesadny nacisk na "dosłowne" brzmienie tekstów i "realistyczne", czy przyziemne rozumienie wydarzeń opisanych w Piśmie i Żywotach Świętych - zaciemniają lub nawet całkowicie wymazują znaczenia duchowe i doświadczenia duchowe, które w źródłach prawosławnych są często pierwszoplanowe. Dlatego św. biskup Ignacy, który z jednej strony był doświadczonym współczesnym intelektualistą, a z drugiej - prawdziwym i prostym dzieckiem Cerkwi, może z powodzeniem być pośrednikiem, dzięki któremu dzisiejsi prawosławni intelektualiści mają szansę znaleźć powrotną drogę do prawdziwej tradycji Prawosławia.

Zanim przedstawimy dalsze nauczanie św. biskupa Ignacego na temat powietrznych mytarstw, wspomnijmy o przestrogach dwóch myślicieli prawosławnych, jednego współczesnego i jednego starożytnego, dla tych, którzy przystępują do badania rzeczywistości innego świata.

W XIX wieku metropolita moskiewski Makary, rozważając stan dusz po śmierci, pisał: "Trzeba jednak zauważyć, że tak, jak w ogóle w naszym wyobrażeniu przedmiotów świata duchowego, z powodu naszej cielesności, nieuchronne są rysy bardziej lub mniej zmysłowe, antropomorficzne - tak i nieuchronne są one także w szczegółowym nauczaniu o mytarstwach, przez które przechodzi dusza ludzka po rozłączeniu z ciałem. I dlatego trzeba dobrze pamiętać o pouczeniu, które dał anioł świętemu Makaremu Aleksandryjskiemu, gdy tylko zaczął mu opowiadać o mytarstwach: ‘ziemskie rzeczy przyjmuj tutaj za najsłabsze wyobrażenie niebieskich'. Trzeba wyobrażać sobie mytarstwa nie w znaczeniu prymitywnym, zmysłowym, a, na ile to dla nas możliwe, w znaczeniu duchowym, i nie przywiązywać się do szczegółów, które u różnych autorów i w różnych opowieściach samej Cerkwi, przy jedności podstawowej myśli o mytarstwach, przedstawiają się rozmaicie" .

Kilka przykładów takich szczegółów, które nie powinny być interpretowane w sposób "prymitywny i zmysłowy" podaje św. Grzegorz Wielki w Czwartej Księdze swoich Dialogów, która, jak to już widzieliśmy, poświęcona jest specjalnie kwestii życia po śmierci.

I tak, opisując pośmiertną wizję pewnego Reparatusa, który widział grzesznego kapłana płonącego na wierzchu olbrzymiego stosu, św. Grzegorz zauważa: "Stosy, które widział Reparatus, nie oznaczają, że w piekle płonie drzewo. Chodziło raczej o to, żeby dać mu żywy obraz płomieni piekielnych, aby ludzie, słysząc o czymś znanym, nauczyli się bać tego, co im jeszcze nieznane" .

Dalej, opisawszy jak pewien człowiek został po śmierci odesłany z powrotem z powodu "omyłki" - w rzeczywistości z życia wzywano kogo innego o tym samym imieniu (zdarzyło się to także we współczesnych doświadczeniach "pośmiertnych") - św. Grzegorz dodaje: "Gdy się zdarza coś takiego, to uważne zastanowienie pokazuje, iż jest to ostrzeżenie, a nie błąd. W swoim bezgranicznym miłosierdziu dobry Bóg pozwala niektórym duszom powrócić do ciała wkrótce po śmierci, żeby, zobaczywszy piekło, w końcu nauczyć ich strachu przez karą wieczną, w którą nie wierzyli, gdy tylko o niej słyszeli" .

A kiedy pewien człowiek w wizji pośmiertnej widział w raju domy ze złota, św. Grzegorz tak to komentuje: "Któż mający zdrowy umysł będzie uważał, że w tamtym życiu będziemy potrzebować takich metali? O ile jednak szczodra jałmużna wynagradzana jest wieczną chwała, to w pełni jest możliwe zbudowanie sobie wiecznego mieszkania ze złota". Niżej powiemy nieco więcej o różnicy pomiędzy wizją innego świata a rzeczywistymi doświadczeniami "wyjścia z ciała" (doświadczenie mytarstw i wiele współczesnych doświadczeń "pośmiertnych" należy wyraźnie do tej drugiej kategorii). Teraz jednak wystarczy, abyśmy byli świadomi, że musimy ostrożnie i trzeźwo podchodzić do wszystkich doświadczeń innego świata. Nikt, kto zna prawosławne nauczanie, nie powie, że mytarstwa nie są "prawdziwe", że nie są rzeczywiście doświadczane przez duszę po śmierci. Musimy jednak pamiętać, że doświadczenia te mają miejsce nie w naszym ociężałym materialnym świecie; że zarówno czas, jak i przestrzeń, chociaż oczywiście obecne, są zupełnie inne od naszych ziemskich pojęć czasu i przestrzeni i że relacje o tych doświadczeniach w ziemskim języku nie są w stanie w pełni oddać tej rzeczywistości. Każdy, kto zna literaturę prawosławną opisującą rzeczywistość pośmiertną będzie w naturalny sposób wiedział, jak odróżnić opisaną tam rzeczywistość duchową od przygodnych szczegółów, które mogą być czasami wyrażone językiem symbolicznym lub obrazowym. I tak, oczywiście, w powietrzu nie istnieją "domy" czy "budki", w których zbierane jest "myto"; zaś tam, gdzie się wspomina o "zwitkach papieru" czy przyborach do pisania, którymi zapisywane są grzechy, czy o "wagach", którymi waży się cnoty, czy o "złocie", którym płaci się "długi" - we wszystkich przypadkach możemy rozumieć te obrazy jako metaforyczne i interpretacyjne sposoby użyte dla wyrażenia rzeczywistości duchowej, w obliczu której stoi w tym czasie dusza. Czy dusza rzeczywiście widzi te obrazy w owym czasie, w następstwie trwającego przez całe życie nawyku oglądania rzeczywistości duchowej tylko przez formy materialne, czy też może później pamiętać doświadczenie tylko z pomocą takich obrazów, czy też po prostu jest dla niej niemożliwością wyrażenie w żaden inny sposób tego, czego doświadczyła - wszystko to są pytania zupełnie drugoplanowe, które, jak się wydaje, nie miały poważnego znaczenia dla Świętych Ojców i autorów Żywotów Świętych, w których opisywane są tego rodzaju wypadki. Bez wątpienia natomiast istnieje badanie przez demony, które pojawiają się w przerażającej, choć ludzkiej formie, oskarżają niedawno zmarłych o grzechy i wręcz starają się schwytać subtelne ciało duszy, które jest mocno trzymane przez anioły; a wszystko to dokonuje się w powietrzu nad nami i może być oglądane przez tych, których oczy otwarte są na rzeczywistość duchową.

Powróćmy teraz do prawosławnego nauczania o mytarstwach powietrznych opisywanego przez św. biskupa Ignacego.

Patrystyczne świadectwa o mytarstwach

"Nauczanie o mytarstwach jest nauczaniem Cerkwi. Nie ma żadnych wątpliwości, że święty Apostoł Paweł o nich mówi, gdy oznajmia, że na drodze chrześcijan leży walka przeciwko złym duchom w przestworzach . Nauczanie to znajdujemy w najdawniejszej tradycji cerkiewnej i w modlitwach cerkiewnych" .

Św. biskup Ignacy cytuje wielu Ojców Cerkwi, którzy uczą na temat mytarstw. Przytoczymy tutaj tylko niektórych.

Św. Atanazy Wielki, w swoim Żywocie św. Antoniego Wielkiego opisuje, jak onegdaj św. Antoni "przy nadejściu dziewiątej godziny, zacząwszy modlić się przed jedzeniem, był nagle pochwycony przez Ducha i wzniesiony na wysokość przez Aniołów. Powietrzne demony sprzeciwiały się jego przejściu: Anioły, spierając się z nimi, zażądały wyjawienia przyczyn ich przeciwdziałania, albowiem Antoni nie miał żadnych grzechów. Demony starały się wyciągnąć grzechy, które uczynił od samego urodzenia; ale Anioły zamknęły usta oszczerców mówiąc im, że nie powinny one wyliczać jego grzechów od urodzenia, zgładzonych już łaską Chrystusową, ale żeby przedstawiły, jeśli mają, grzechy uczynione przez niego już po tym, gdy przez wstąpienie w stan mniszy poświęcił siebie Bogu. Przy oskarżaniu demony wypowiadały wiele bezczelnych kłamstw; ale wobec tego, że ich oszczerstwa pozbawione były dowodów, to Antoniemu otwarła się wolna droga. Natychmiast wrócił do siebie i ujrzał, że stoi w tym samym miejscu, w którym stał na modlitwie. Zapomniawszy o jedzeniu, przebył całą noc we łzach i jękach, rozmyślając o mnóstwie wrogów człowieka, o walce z taką armią, o trudności drogi przez powietrze do nieba i słowach Apostoła, który powiedział: nie walczymy z ludźmi, ale ze zwierzchnościami i władzami sfer powietrza , który wiedząc, że powietrzne władze tego tylko poszukują, o to troszczą się z całym wysiłkiem, do tego natężają się i dążą, aby pozbawić nas swobodnego przejścia ku niebu, ogłasza: Włóżcie na siebie pełną zbroję Bożą, abyście mogli przeciwstawić się zakusom diabła, aby przeciwnik musiał ustąpić ze wstydem, nie mogąc o nas powiedzieć nic złego" .

Św. Jan Złotousty opisując godzinę śmierci, naucza: "Potrzebnych nam będzie wiele modlitw, wielu pomocników, wiele dobrych uczynków, wielkie wstawiennictwo Aniołów przy przejściu przez przestrzeń powietrzną. Jeżeli podczas podróży przez obcy kraj lub w obcym mieście potrzebujemy przewodnika, to o ileż bardziej potrzebni nam będą przewodnicy i pomocnicy dla przeprowadzenia nas przez niewidzialne stanowiska rządzących światem władz sfer powietrza, które nazywamy prześladowcami, celnikami i poborcami podatkowymi" .

Św. Makary Wielki pisze: "A ty, słysząc, że pod niebami są rzeki żmijowe i paszcze lwów i ciemne siły, palący ogień wprawiający w popłoch wszystkie członki, czyż nie wiesz, że jeśli przy odejściu twoim z ciała nie przyjmiesz zadatku Ducha Świętego , to zatrzymają one twoją duszę, nie pozwalając ci wchodzić na niebiosa?" .

Św. Izajasz Pustelnik, Ojciec z VI wieku, którego pisma znajdują się w Filokalii naucza, że chrześcijanie powinni "mieć codziennie śmierć przed oczyma i troszczyć się o to, jak dopełnić odejścia z ciała i jak przejść obok ciemnych władz, mających nas spotkać w powietrzu" . I dalej - "Gdy dusza opuszcza ciało, towarzyszą jej anioły. Ciemne siły wychodzą jej na spotkanie, chcąc ją zatrzymać; i badają ją aby zobaczyć, czy mogą w niej znaleźć coś swojego" .

Dalej, św. Hezychiusz, Prezbiter Jerozolimski (V wiek), naucza: "Przyjdzie na nas czas śmierci, przyjdzie, i uciec przed nim nie będzie można. O, żeby tylko książę świata i powietrza, który ma nas wtedy spotkać, ujrzał nasze nieprawości znikomymi i nieznacznymi i nie mógł nas słusznie oskarżyć!

Św. Grzegorz Dialog (†604), w swoich mowach na Ewangelie, pisze: "Trzeba głęboko rozmyślać o tym, jak straszny będzie dla nas czas śmierci, jakie wtedy będzie przerażenie duszy, jakie wspominanie wszelkiego zła, jakie zapomnienie przeszłego szczęścia, jaki strach i jaka obawa przed Sędzią. W czasie tym złe duchy znajdą w odchodzącej duszy jej czyny; wyjawią wtedy te grzechy, do których ją skusili, aby, jako swoją wspólniczkę, zaciągnąć na męki. Ale dlaczegóż mówimy tylko o duszy grzesznej, gdy przychodzą one nawet do umierających wybranych i w nich znajdują swoje, jeśli im się w czymś udało (ich skusić)? Pośród ludzi był tylko Jeden, Kto przed Swoją męką nieustraszenie powiedział: Nie będę już z wami wiele mówił, nadchodzi bowiem władca tego świata, nie ma on we mnie nic swego (J 14,30)" .

Św. Efrem Syryjczyk (†373) w ten sposób opisuje godzinę śmierci i sąd na mytarstwach: "Gdy przychodzą straszne wojska, gdy Boży posłańcy rozkazują duszy wysiedlić się z ciała, gdy, odciągając nas siłą, odprowadzają na nieuchronne miejsce sądu - wtedy, widząc ich, biedny człowiek (...) cały popada w roztrzęsienie, jak od trzęsienia ziemi, cały drży (...). Boży wysłannicy, wziąwszy duszę, wstępują w powietrze, gdzie stoją wodzowie, rządzące światem władze sił przeciwnych. Oni są naszymi oskarżycielami, strasznymi celnikami, rejestratorami, poborcami podatkowymi; spotykają duszę na drodze, rejestrują, sprawdzają, i wyliczają grzechy i długi tego człowieka - grzechy młodości i starości, dobrowolne i mimowolne, popełnione uczynkiem, słowem i myślą. Wielki jest tam strach, wielkie drżenie biednej duszy, niewyobrażalna bieda, którą cierpi od niezliczonego mnóstwa otaczających ją chmarami wrogów, rzucających na nią oszczerstwa, aby nie dać jej wstąpić do nieba i osiedlić się w świecie żywych, wstąpić do krainy życia. Ale anioły święte, biorąc duszę, odprowadzają ją" .

Służby Boże Cerkwi Prawosławnej także zawierają wiele odnośników do mytarstw. I tak, w Oktoichu, dziele św. Jana Damasceńskiego (VIII wiek), czytamy: "O Dziewico, w godzinie śmierci mojej z rąk demonów mnie wybaw, od sądu, oskarżenia i strasznego dręczenia, i mytarstw gorzkich, i księcia strasznego, i wiecznego potępienia, o Matko Boża" . I dalej: "Gdy od więzi z ciałem będzie się rozłączać moja dusza, wtedy wstaw się za mną, o Władczyni (...) abym mógł bez zatrzymania przejść mimo stojących w powietrzu książąt ciemności" . Św. biskup Ignacy cytuje siedemnaście innych tego rodzaju przykładów z ksiąg liturgicznych, co oczywiście nie stanowi wyczerpującego spisu.

Pośród wczesnych Ojców Cerkwi najdokładniejsze omówienie doktryny o mytarstwach powietrznych znajduje się w Słowie na odejście duszy św. Cyryla Aleksandryjskiego, które zawsze znajduje się w słowiańskiej Sliedowannej Psałtyri (to znaczy w psałterzu dostosowanym do użytku w służbach Bożych). W swoim Słowie św. Cyryl mówi miedzy innymi: "Jakiż strach i drżenie oczekują cię, duszo, w dniu śmierci! Ujrzysz straszne, dzikie, okrutne, bezlitosne i bezwstydne demony, jak czarnych Etiopów, stojących przed tobą. Sam ich widok jest gorszy niż jakiekolwiek męki. Gdy je ujrzy dusza dozna wstrząsu, zadrży, zadygocze i w trwodze i ze zgrozą będzie szukać ochrony u Aniołów Bożych. Lecz będąc przyjęta przez aniołów, i pod ich opieką przechodząc powietrzną przestrzeń i wznosząc się na wysokość, spotka rozliczne mytarstwa (...), które będą jej przeszkodą w drodze do Królestwa, będą ją zatrzymywać i powstrzymywać od wznoszenia się ku niemu. Na każdym z tych mytarstw będzie żądane zdanie sprawy z osobnych grzechów.(...) Każdy grzech, każda namiętność duszy będą miały swoich celników i dręczycieli".

Wielu innych Ojców Cerkwi, przed i po św. Cyrylu, omawia lub wzmiankuje mytarstwa. Po zacytowaniu wielu z nich, wyżej wspomniany XIX-wieczny historyk dogmatyki cerkiewnej stwierdza: "Owo nieprzerwane, stałe i powszechne odwoływanie się Cerkwi do uczenia o mytarstwach, zwłaszcza pośród nauczycieli IV wieku, niezaprzeczalnie świadczy o tym, że zostało im przekazane przez nauczycieli wieków poprzednich i stoi na osnowie tradycji apostolskiej" .

Mytarstwa w Żywotach Świętych

Prawosławne Żywoty Świętych zawierają liczne opisy - niektóre z nich bardzo żywe - tego, jak dusza przechodzi po śmierci przez mytarstwa. Najbardziej szczegółową relację można znaleźć w Żywocie św. Bazylego Nowego (26 marca), gdzie przytoczona jest opowieść o przejściu przez mytarstwa błogosławionej Teodory, którą usłyszał w wizji inny uczeń Świętego, Grzegorz. W relacji tej mowa jest o dwudziestu osobnych mytarstwach, z wyszczególnieniem rodzajów grzechów sprawdzanych na każdym z nich. Św. biskup Ignacy cytuje fragmenty tej relacji . Jest ona już jednak dostępna w polskim tłumaczeniu i nie zawiera niczego szczególnego, czego nie można byłoby znaleźć w innych prawosławnych źródłach na temat mytarstw. Zdecydowaliśmy się więc ją tutaj pominąć, a przytoczyć kilka tych innych źródeł. Owe inne źródła są mniej szczegółowe, ale podają ten sam podstawowy zarys wydarzeń.

W opowieści o żołnierzu Taksiotesie znajdujemy relację o tym, jak powrócił do życia po sześciu godzinach w grobie i opisywał następujące przeżycia:

"Gdy umierałem, zobaczyłem Etiopów, stojących przede mną. Ich widok był bardzo straszny i dusza moja doznała przerażenia. Wtedy ujrzałem dwóch bardzo pięknych młodzieńców i moja dusza skoczyła w ich ramiona. Powoli zaczęliśmy wznosić się po powietrzu na wysokości, i osiągnęliśmy mytarstwa, które strzegą wejścia i zatrzymują duszę każdego człowieka. Każde mytarstwo badało osobne rodzaje grzechu: jedno - kłamstwo, drugie - zazdrość, trzecie - pychę; każdy grzech ma w powietrzu swoich własnych dręczycieli. I widziałem, że aniołowie trzymali wszystkie moje uczynki w małej skrzynce. Wyciągając je, porównywali ze złymi czynami. Tak przeszliśmy przez całe mytarstwa. I gdy w pobliżu bram niebios przyszliśmy do mytarstwa cudzołóstwa, strzegący tam drogę zatrzymali mnie i przedstawili mi wszystkie zmysłowe uczynki cudzołóstwa, popełnione od mojego dzieciństwa aż do śmierci. Anioły prowadzące mnie powiedziały: ‘Wszystkie cielesne grzechy, które popełniłeś w mieście, Bóg ci wybaczył, ponieważ kajałeś się za nie. Na to przeciwnicy powiedzieli mi: ‘Ale gdy opuściłeś miasto, w wiosce popełniłeś cudzołóstwo z żoną rolnika'. Aniołowie słysząc to i nie znajdując dobrego uczynku, który mógłby być odmierzony za mój grzech, pozostawili mnie i odeszli. Wtedy złe duchy pochwyciły mnie i zasypując ciosami, powiodły mnie na dół. Ziemia otwarła się i zostałem spuszczony przez wąskie i cuchnące zejście w głębiny więzienia piekielnego" .

Św. biskup Ignacy cytuje także inne doświadczenia mytarstw w Żywocie św. Wielkiego Męczennika Eustracjusza (IV wiek, 13 grudnia), św. Nifonta z Konstancji na Cyprze, który widział wiele dusz wznoszących się poprzez mytarstwa (IV wiek, 23 grudnia), Św. Symeona Jurodiwego z Emessy (VI wiek, 21 lipca), św. Jana Miłościwego, Patriarchy Aleksandryjskiego (VII wiek, Prolog na 19 grudnia), św. Symeona z Dziwnej Góry (VII wiek, Prolog na 13 marca) i św. Makarego Wielkiego (19 stycznia).

Św. biskup Ignacy nie znał wielu wczesnych prawosławnych źródeł zachodnich, nigdy nie tłumaczonych na grecki czy rosyjski. Ale również i te źródła obfitują w opisy mytarstw. Wydawałoby się, że nazwa mytarstwa ograniczona jest do źródeł wschodnich, a tymczasem rzeczywistość opisywana w źródłach zachodnich jest identyczna.

Na przykład św. Kolumba, założyciel monasteru na wyspie Iona w Szkocji (†597), wielokrotnie w swym życiu widział w powietrzu bitwę demonów o dusze niedawno zmarłych. Św. Adamnan (†704) opisuje to w Żywocie św. Kolumby. Oto jedno zdarzenie.

Pewnego dnia Św. Kolumba zebrał swoich mnichów, mówiąc im: "Pomóżmy modlitwą mnichom z Abbot Comgell, tonących w tej chwili w Lough of the Calf; gdyż widzę, jak w tej chwili walczą przeciwko wrogim siłom, które starają się wyrwać duszę nieznajomego, tonącego z nimi". Po modlitwie zaś powiedział: "Złóżcie dziękczynienie Chrystusowi, albowiem w tej chwili święci aniołowie spotkali ich święte dusze, wybawili owego nieznajomego i triumfalnie ochronili przed wojującymi demonami" .

Św. Bonifacy, anglosaski "Apostoł Germanów" z VIII wieku, w jednym z listów opisuje relację złożoną mu osobiście przez mnicha klasztoru w Wenlock, który umarł i po kilku godzinach powrócił do życia. "Tak czyste i wspaniałe anioły poniosły go wzwyż, gdy wyszedł z ciała, że nie mógł znieść ich widoku (...). ‘Ponieśli mnie w górę' - powiedział - ‘wysoko w powietrze (...)'. Dalej opisywał, że w czasie, gdy przebywał poza ciałem, tak wielkie mnóstwo dusz opuściło ciała i gromadziło się w miejscu, w którym się znajdował, że wydawało mu się, iż było ich więcej niż wszystkich ludzi na ziemi. Powiedział też, że był tam tłum złych duchów i wspaniały chór wyższych aniołów. I powiedział, że nikczemne duchy i święci aniołowie gwałtownie spierali się o dusze, które wyszły ze swoich ciał. Demony oskarżały je i powiększały ciężar ich grzechów, aniołowie zaś go zmniejszali i usprawiedliwiali je.

Słyszał, jak wykrzykują przeciwko niemu, ciężko go oskarżając, wszystkie jego grzechy, które popełnił od młodości a nie wyspowiadał się z nich, albo zapomniał, albo których nie uważał za grzech, każdy swoim własnym głosem, ciężko go oskarżając. (...) Wszystko, co zrobił przez wszystkie dni swojego życia i zaniedbał wyznać na spowiedzi, wiele z tego, czego nie uważał za grzech, wszystko to było teraz przeciw niemu wykrzykiwane w strasznych słowach. W ten sam sposób złe duchy, wyliczając jego wady, oskarżając i podając świadków, nazywając dokładnie miejsce i czas, przynosiły dowody jego złych uczynków. (...) I w ten sposób nagromadziwszy i wyliczywszy wszystkie jego grzechy, owi odwieczni wrogowie uznali go winnym i bezsprzecznie podległym ich jurysdykcji.

Z drugiej strony' - powiedział - ‘małe biedne cnoty, które pokazałem, były niegodnym i niedoskonałym świadectwem na moją obronę. (...) A owe anielskie duchy w ich bezgranicznej miłości broniły mnie i popierały, gdy same cnoty, ogromnie powiększone, wydawały mi się znacznie większe i wspanialsze od tego, czego kiedykolwiek mógłbym dokonać własnymi siłami'" .

Współczesne doświadczenie mytarstw

Reakcję typowego człowieka "oświeconego" czasów współczesnych na osobiste spotkanie z mytarstwami po "śmierci klinicznej" (trwającej przez 36 godzin) można znaleźć w książce wspominanej już wyżej "Niewiarygodne dla wielu ale w rzeczywistości prawdziwe wydarzenia": "Wziąwszy mnie pod ramiona, aniołowie ponieśli mnie przez ściany sali na ulicę. Zrobiło się już ciemno, powoli, wielkimi płatkami padał śnieg. Widziałem to, ale nie czułem ani zimna, ani w ogóle różnicy temperatur pomiędzy pokojem a ulicą. Najwyraźniej te zjawiska straciły dla mojego zmienionego ciała swoje znaczenie. Zaczęliśmy się szybko wznosić. W miarę tego, jak się wznosiliśmy, rozmiar przestrzeni odkrywający się naszym oczom stawał się znacznie większy i w końcu przybrał tak przeraźliwie ogromne rozmiary, że zawładnął mną strach, gdy uświadomiłem sobie swoją nicość w porównaniu z tą pustynią nieskończoności (...).

W moim umyśle w tamtym momencie nieobecne było pojęcie czasu i nie wiem, jak długo wznosiliśmy się wzwyż, gdy nagle usłyszałem jakiś hałas, z początku niewyraźny; a potem, wyłoniwszy się niewiadomo skąd, zaczął się szybko do nas przybliżać z wrzaskiem i awanturniczym śmiechem, tłum jakichś ohydnych istot.

Złe duchy! - zrozumiałem nagle z niezwykłą szybkością wynikającą ze szczególnego rodzaju zgrozy, której nigdy przedtem nie doświadczyłem. Złe duchy! O, ile ironii, ile najszczerszego śmiechu wzbudziłoby to we mnie zaledwie kilka dni temu. Nawet kilka godzin temu czyjaś relacja, nawet nie o tym, że widział złe duchy na własne oczy, ale że tylko wierzył w ich istnienie jako w coś zasadniczo rzeczywistego, spowodowałaby podobną reakcję! Jak wypadało "wykształconemu" człowiekowi schyłku XIX wieku, rozumiałem, że oznaczają one głupie skłonności, namiętności w istocie ludzkiej, i dlatego samo słowo miało dla mnie nie znaczenie imienia, ale terminu, który określał pewne abstrakcyjne pojęcie. I nagle to pewne ‘abstrakcyjne pojęcie' pojawiło się przede mną jako żywe uosobienie! (...).

Otoczywszy nas ze wszystkich stron, z wrzaskami i awanturniczymi okrzykami, złe duchy zażądały wydania mnie im. Starały się jakoś mnie schwytać i wyrwać od aniołów, ale wyraźnie nie śmiały tego zrobić. Pośród ich awanturniczego wycia łowiłem słowa i całe frazy, niewyobrażalne i tak odrażające dla ucha, jak ich widok dla oczu. ‘On jest nasz: zaparł się Boga' - zakrzyknęli nagle niemalże jednym głosem i naparli na nas z takim zuchwalstwem, że na moment strach zamroził bieg wszystkich moich myśli. ‘To kłamstwo! To nieprawda!' - chciałem krzyknąć, dochodząc do siebie; ale usłużna pamięć związała mi język. W jakiś nieznany mi sposób nagle przypomniałem sobie pewne drobne, nieznaczące zdarzenie, które w dodatku odnosiło się do tak odległego okresu mojej młodości, że, jak się zdaje, w żaden sposób nie mógłbym przywołać go do pamięci".

Tutaj autor wspomina wypadek ze swoich szkolnych lat. Pewnego razu, w studenckiej dyskusji filozoficznej, jeden z jego kolegów wyraził opinię: "Ale dlaczego powinieniem wierzyć, jeśli mogę wierzyć i w to, że Boga nie ma? Nieprawdaż? I, być może, Bóg nie istnieje?". Na to autor odpowiedział: "Może i nie". Teraz, skonfrontowany z demonami-oskarżycielami z mytarstw, autor wspomina:

"Ten zwrot był w pełnym tego słowa znaczeniu ‘jałowym stwierdzeniem': nierozsądna wypowiedź mojego znajomego nie mogła we mnie wzbudzić wątpliwości co do istnienia Boga. Nieszczególnie słuchałem tego, co mówił - a teraz okazało się, że owo moje puste stwierdzenie nie znikło bez śladu w powietrzu, musiałem się usprawiedliwić, bronić się przed oskarżeniem skierowanym przeciwko mnie, i w taki sposób stwierdzenie z Nowego Testamentu sprawdziło się w praktyce: naprawdę zdamy sprawę z wszystkich naszych pustych słów, jeśli nie z woli Boga, Który widzi sekrety ludzkiego serca, to przez złość wrogów zbawienia.

Owo oskarżenie było dla biesów najwyraźniej najsilniejszym argumentem na moją zgubę, zdawały się czerpać z niego nową siłę do podejmowania ataków na mnie i teraz z wściekłym rykiem wirowały wokół nas, powstrzymując przed dalszą drogą.

Przypomniałem sobie modlitwę i zacząłem się modlić, wołając o pomoc do tych, których święte imiona onegdaj znałem i których imiona przyszły do głowy. Ale to nie przestraszało moich wrogów. Żałosny ignorant, chrześcijanin tylko z nazwy, teraz, jak się wydaje, niemal po raz pierwszy w życiu wspomniałem Tę, Która jest nazywana Orędowniczką za Chrześcijan.

I najwyraźniej moje wołanie do Niej było intensywne, najwyraźniej moja dusza tak była wypełniona zgrozą, że gdy tylko wspomniałem, wypowiedziałem Jej imię, wokół nas pojawiła się nagle jakaś biała mgła, która wkrótce zaczęła obejmować obrzydliwy tłum złych duchów. Zakryła ich przed moimi oczyma wcześniej niż zdołali się wycofać. Ich ryk i rechot można było jeszcze słyszeć przez dłuższą chwilę, ale w miarę jak stopniowo tracił na intensywności i stawał się bardziej stępiony, zrozumiałem, że straszny pościg stopniowo zostawał z tyłu" .

Doświadczenie mytarstw przed śmiercią

W ten sposób, na podstawie licznych wyraźnych przykładów można zobaczyć, jak ważnym i żywym doświadczeniem dla duszy jest spotkanie z demonami mytarstw po śmierci. Doświadczenie to jednak niekoniecznie ma miejsce jedynie w czasie bezpośrednio po śmierci. Widzieliśmy wyżej, że św. Antoni Wielki widział mytarstwa podczas modlitwy, po "wyjściu z ciała". Również św. Jan Klimak opisuje przeżycie, które przytrafiło się pewnemu mnichowi przed jego śmiercią:

"W dniu przed śmiercią wpadł w uniesienie, zaczął rozglądać się na prawo i na lewo od swojego łoża i, przesłuchiwany przez niewidzialne istoty, na głos przy wszystkich stojących obok mówił: ‘Tak, dokładnie tak było; ale z tego powodu pościłem przez tyle i tyle lat'. Potem: ‘Nie, łżecie. Tego nie uczyniłem'. I znów: ‘Tak, dokładnie tak. Ale płakałem i oddałem się na służbę braciom'. I znowu: ‘Nie, to oszczerstwo'. Na inne obwinienia odpowiadał: ‘Tak, to prawda. Tak i nie wiem, co na to powiedzieć. Ale Bóg jest miłosierny.' I to był naprawdę straszny i przerażający widok - owo niewidzialne i bezlitosne śledztwo. A co było najgorsze, oskarżano go o takie postępki, których nie uczynił. Straszne! O kilku swoich grzechach ten milczący pustelnik powiedział: ‘Nie wiem, co na to powiedzieć', chociaż był mnichem przez niemal czterdzieści lat i miał dar łez... W trakcie tego badania, dusza jego rozłączyła się z ciałem, pozostawiając nas w niepewności co do jego osądzenia, czy końca, czy wyroku, czy tego, jak przesłuchanie się skończyło" .

Rzeczywiście, spotkanie z mytarstwami po śmierci jest tylko szczególną i ostateczną formą generalnej bitwy, którą każda dusza chrześcijańska prowadzi przez cały czas swojego życia. Św. biskup Ignacy pisze: "Jak zmartwychwstanie duszy chrześcijańskiej ze śmierci grzechu dokonuje się w trakcie jej ziemskiego pielgrzymowania, dokładnie tak samo mistycznie dokonuje się tutaj, na ziemi, dręczenie jej przez powietrzne władze, jej zniewolenie przez nie lub od nich uwolnienie; podczas przejścia przez powietrze jej swoboda i czystość jedynie się ujawniają" . Niektórzy święci, tacy jak Makary Wielki - którego przejście przez mytarstwa było widziane przez kilku jego uczniów - wznoszą się mijając biesowskich "poborców podatkowych" bez ich sprzeciwu, ponieważ już z nimi walczyli i wygrali bitwę w tym życiu. Oto epizod z jego Żywota:

"Gdy nadszedł czas śmierci św. Makarego, cherubin, będący jego Aniołem Stróżem, w towarzystwie mnóstwa niebieskiego wojska, przyszedł po jego duszę. Z zastępami anielskimi zeszły także chóry apostołów, proroków, męczenników, hierarchów, mnichów i sprawiedliwych. Demony rzędami i tłumami rozmieściły się na swoich mytarstwach, aby oglądać przejście bogonośnej duszy. Zaczęła się ona wznosić. Stojąc z dala od niej, ciemne duchy krzyczały ze swoich mytarstw: ‘O Makary, jakiejże chwały stałeś się godny!'. Odpowiedział im pokorny mąż: ‘Nie! Wciąż się boję, bo nie wiem, czy uczyniłem coś dobrego'. W międzyczasie szybko wznosił się do nieba. Z innych, wyższych mytarstw powietrzne władze znowu zakrzyczały: ‘Tak jest! Uciekłeś od nas, Makary!'. ‘Nie' - odpowiedział - ‘jeszcze muszę uciekać!'. Gdy wstąpił już niemalże we wrota niebios, lamentując ze złości i zazdrości, zakrzyczały: ‘Tak jest! Naprawdę od nas uciekłeś, Makary!'. Odpowiedział: ‘Chroniony mocą mojego Chrystusa, umknąłem waszych sieci!'" .

"Z taką ogromną swobodą wielcy święci Boży przechodzą powietrzne straże ciemnych sił dlatego, że w ziemskim życiu podejmują bezkompromisową walkę z nimi i, odniósłszy nad nimi zwycięstwo, w głębi serca nabywają doskonałej wolności od grzechu, stają się świątynią Ducha Świętego, i którzy czynią duchowe swoje mieszkanie niedostępnym dla upadłego anioła" .

Sąd szczegółowy

W prawosławnej teologii dogmatycznej przejście przez mytarstwa powietrzne jest częścią sądu szczegółowego, na którym określa się los duszy aż do Sądu Ostatecznego. Zarówno sąd szczegółowy, jak i Sąd Ostateczny są przeprowadzane przez aniołów, służących jako narzędzia Bożej sprawiedliwości: Tak będzie na końcu świata. Wyjdą Aniołowie i wyłączą złych spośród sprawiedliwych. I wrzucą ich do rozpalonego pieca .

Prawosławni chrześcijanie są w tym szczęśliwym położeniu, że posiadają naukę o powietrznych mytarstwach i sądzie ostatecznym, która jest jasno wyrażona w licznych pismach Ojców i Żywotach Świętych, ale w rzeczywistości każda osoba, która uważnie zastanowi się jedynie nad Pismem Świętym, dojdzie do podobnego nauczania. W ten sposób protestant ewangelik Billy Graham pisze w swej książce o aniołach: "W momencie śmierci duch odchodzi z ciała i porusza się poprzez atmosferę. Pismo jednak uczy, że kryje się tam diabeł. Jest on ‘władcą sfer powietrza' . Gdyby oczy naszego rozumienia były otwarte, można byłoby zapewne ujrzeć powietrze wypełnione demonami, wrogami Chrystusa. Jeżeli szatan mógł powstrzymać anioła posłanego do Daniela na ziemię przez trzy tygodnie, można sobie wyobrazić opozycję, jaką chrześcijanin może napotkać przy śmierci... Moment śmierci jest ostatnią okazją szatana, aby zaatakować prawdziwie wierzącego. Ale Bóg wysyła Swoich aniołów, aby nas w tym czasie ochraniali" .

Mytarstwa: miara autentyczności doświadczeń pośmiertnych

Wszystko to, co zostało opisane w tym rozdziale to zupełnie co innego niż "migawki" z życia, zjawisko tak często opisywane we współczesnych przeżyciach "pośmiertnych". Zjawisko to - często zdarzające się także przed śmiercią - nie ma w sobie nic Bożego, nic z sądu; wydaje się być raczej psychologicznym doświadczeniem, rekapitulacją czyjegoś życia pod kierownictwem jedynie własnej świadomości. Brak sądu, a nawet opisywane przez wielu "poczucie humoru" obecnych podczas "przeglądu" niewidzialnych istot, jest przede wszystkim odbiciem straszliwego braku powagi, wykazywanego obecnie przez większość ludzi w świecie zachodnim odnośnie życia i śmierci. I dlatego nawet Hindusi z "zacofanych" Indii mają bardziej przerażające doświadczenia śmierci niż większość ludzi Zachodu. Nawet bez prawdziwego oświecenia Chrześcijaństwem, zachowali bardziej poważną postawę wobec życia niż większość ludzi na frywolnym "postchrześcijańskim" Zachodzie.

O przejściu przez mytarstwa - co jest rodzajem miary autentyczności doświadczeń pośmiertnych - w ogóle nie wspomina się w doświadczeniach współczesnych, czego przyczyny nie należy daleko szukać. Z wielu znaków - z braku aniołów przychodzących po duszę, braku sądu, frywolności wielu relacji, a nawet z samego faktu krótkotrwałości doświadczenia (zazwyczaj pięć do dziesięciu minut, w porównaniu do kilku godzin lub kilku dni w przypadkach z Żywotów Świętych lub innych źródeł prawosławnych) - wynika jasno, że współczesne doświadczenia, chociaż czasami bardzo uderzające i niewytłumaczalne żadnymi naturalnymi prawami znanymi nauce medycznej, nie są zbyt głębokie. Jeśli są to rzeczywiste doświadczenia śmierci, to pokazują tylko sam początek pośmiertnej podróży duszy; mają miejsce, by tak rzec, w "przedpokoju" śmierci, zanim Boży wyrok dla duszy stanie się ostateczny (co objawia się przyjściem aniołów po duszę), gdy istnieje jeszcze dla duszy możliwość powrotu do ciała w sposób naturalny.

Wciąż jednak stoimy przed koniecznością podania zadowalającego wytłumaczenia zdarzających się współcześnie doświadczeń. Co to za piękne krajobrazy są tak często oglądane? Gdzie jest to widziane "niebiańskie" miasto? Czym jest ta cała sfera po "wyjściu z ciała", z którą bez wątpienia następuje dziś kontakt?

Odpowiedź na te pytania można znaleźć badając literaturę dość odmienną od prawosławnych źródeł wymienionych wyżej - literaturę również opartą na doświadczeniu osobistym, i znacznie bardziej dokładną w swoich obserwacjach i wnioskach niż współczesne doświadczenia "pośmiertne". Jest to literatura, po którą sięgają także dr Moody i inni badacze, i w której znajdują rzeczywiście godne uwagi paralele z przypadkami klinicznymi, które przebudziły współczesne zainteresowanie życiem po śmierci.

Nauczanie św. biskupa Teofana Zatwornika o mytarstwach powietrznych

Św. biskup Ignacy Brianczaninow był czołowym obrońcą prawosławnego nauczania o mytarstwach w XIX wiecznej Rosji, w czasach, gdy niewierzący i moderniści zaczynali już z niego szydzić. Ale św. biskup Teofan Zatwornik był nie mniejszym obrońcą tego nauczania, które uważał za integralną część całego prawosławnego nauczania na temat niewidzialnej wojny lub walki duchowej przeciwko demonom. Podajemy tu jedno z jego stwierdzeń na temat mytarstw, które jest częścią jego komentarza na temat osiemdziesiątego wiersza Psalmu 118: Niech moje serce będzie bez skazy w Twych ustawach, ażebym nie był zawstydzony.

"Prorok nie mówi, jak i gdzie nie będzie zawstydzony. Najbliższe ‘niezawstydzenie' ma miejsce w czasie narastania wewnętrznej walki (...).

Drugi moment ‘niezawstydzenia' to czas śmierci i przechodzenia mytarstw. Niezależnie od tego, jak bardzo dziwaczną nie wydawałaby się naszym mądralom myśl o mytarstwach, przejście przez nie jest nie do uniknięcia. Czego szukają ci celnicy w przechodzących? Tego, czy nie mają oni ich towaru. A co to za towar? Namiętności. To znaczy, że jeśli ktoś ma serce niepokalane i obce namiętnościom, nie mogą znaleźć niczego takiego, do czego mogliby się przyczepić; przeciwnie, obca im dobroć będzie porażać ich samych, jak strzały błyskawicy. Na to pewien człowiek bardzo uczony taką oto jeszcze wyraził myśl: mytarstwa wyobrażamy sobie jako coś strasznego; a przecież bardzo możliwe, że biesy, zamiast czegoś strasznego, przedstawiają coś czarującego. Wedle wszelkich rodzajów namiętności, pokazują przechodzącej duszy oszukańczo-czarujące kolejne widzenia. Gdy w czasie ziemskiego życia wygnane zostały z serca namiętności a zaszczepione przeciwne im cnoty, dusza nie ma żadnej przychylności do żadnych zwodniczych czarujących widzeń, minie je odwracając się z obrzydzeniem. A gdy serce nie jest oczyszczone, to dusza rzuca się na tę namiętność, do której żywi największą przychylność. Toteż biesy biorą ją jak gdyby byli przyjaciółmi, a potem już wiedzą, gdzie ją podziać. To znaczy, bardzo wątpliwe jest, żeby dusza, póki w niej pozostają uczucia ku przedmiotom jakichkolwiek namiętności, nie zawstydziła się na mytarstwach. Zawstydzenie tutaj polega na tym, że dusza sama rzuca się w piekło.

Ale ostateczne zawstydzenie - ma miejsce na Sądzie Ostatecznym, przed twarzą Wszechwiedzącego Sędziego (...)" .

© Monaster Św. Cyryla i Metodego w Ujkowicach - monasterujkowice.pl - Wszystkie prawa zastrzeżone.