Prawosławny monaster Św. Cyryla i Metodego

http://monasterujkowice.pl/books.php?b=16&c=0
Monaster w Ujkowicach » Wydawnictwa » Nihilizm
okładka książkiNihilizm

Nihilizm

Autor: O. Seraphim Rose
Język: polski
Format: A5

Przedmowa wydawcy

We wczesnych latach 60. w mieszkaniu w piwnicy niedaleko centrum San Francisco Eugene Rose, przyszły ojciec Seraphim, usiadł przy swoim biurku pokrytym stosem książek i papierów. W pokoju panował wieczny półmrok, jedyne światło padało przez niewielkie okno. Kilka lat przed przeprowadzką Eugene’a do tego mieszkania dokonano w tym pokoju morderstwa i niektórzy twierdzili, że wciąż przebywa tam złowrogi duch. Jednak Eugene, jakby rzucając wyzwanie temu duchowi oraz najczarniejszym duchom otaczającego go miasta, zawiesił w tym pokoju ikony, przed którymi zawsze paliła się lampadka.

W pokoju tym Eugene podjął się spisać monumentalną kronikę z wojny toczonej przeciwko Bogu przez współczesnego człowieka, o jego wysiłkach zniszczenia starego porządku i uczynienia nowego, bez Chrystusa, aby zaprzeczyć istnieniu Królestwa Bożego i na jego miejsce stworzyć własną ziemską utopię. Praca ta miała nosić tytuł Królestwo człowieka a Królestwo Boga.

Zaledwie parę lat wcześniej Eugene sam wpadł w sidła królestwa człowieka i znosił w nim wielkie udręki; uczestniczył także w wojnie przeciwko Bogu. W swoich młodych, twórczych latach odrzucił protestantyzm jako nie przekonywujący i bezowocny, brał udział w ruchach kontrkultury lat 50., zagłębiał się w religie i filozofie Wschodu, dla których Bóg jest całkiem bezosobowy. Podobnie do współczesnych mu artystów i pisarzy pure nonsensu doświadczał pomieszania zmysłów, odrzucał proces logicznego myślenia, aby móc "przebić się na drugą stronę". Czytał teksty szalonego "proroka" nihilizmu Friedricha Nietzschego, aż w końcu jego słowa zadźwięczały w jego duszy elektryczną, piekielną mocą. Wszelkimi sposobami poszukiwał prawdy, czy też rzeczywistości, przy pomocy umysłu; jednak wszystkie te próby okazały się porażką. Został doprowadzony do takiego stanu rozpaczy, że kiedy później ktoś prosił go, aby to opisał, mógł tylko powiedzieć: "Byłem w piekle". Popadł w pijaństwo, mocował się z Bogiem, o którym głosił, że umarł, walił rękami w podłogę i krzyczał, aby zostawił go w spokoju. Pewnego razu po pijanemu napisał: "Jestem chory, tak jak wszyscy ludzie, których nie ogarnia Boża miłość".

"Ateizm, – pisał Eugene w późniejszych latach – prawdziwy ‘egzystencjalny’ ateizm, płonie nienawiścią do pozornie niesprawiedliwego i niemiłosiernego Boga, którego drogi są niewytłumaczalne nawet dla najbardziej wierzącego człowieka. Niejeden raz zostało to do końca objawione w oślepiających wizjach Boga, którego prawdziwi ateiści desperacko szukają. To Chrystus działa w ich duszach. Antychrysta nie znajdziecie w pierwszym rzędzie u wielkich buntowników, ale raczej u małych potakiwaczy, u których Chrystus jest tylko na ustach. Nietzsche obwołując sam siebie antychrystem, udowodnił tym samym swój wielki głód Chrystusa..."

W takim właśnie stanie wielkiego głodu znalazł się Eugene pod koniec lat 50. Wtedy, jakby nagły powiew wiatru, w jego życiu pojawiła się rzeczywistość, której nigdy nie mógłby przewidzieć. W oczekiwaniu na bliski koniec swojego życia tak wspominał ten moment:

"Przez lata moich studiów zadowolony byłem z tego, że mogłem być ‘ponad wszystkimi tradycjami’ ale jakoś pozostawać im wierny... Do cerkwi prawosławnej poszedłem tylko po to, aby popatrzeć na inną ‘tradycję’. Kiedy jednak wszedłem do cerkwi po raz pierwszy (była to rosyjska cerkiew w San Francisco) wydarzyło się ze mną coś, czego nie doświadczyłem ani w buddyjskich, ani w też żadnych innych wschodnich świątyniach; coś w moim sercu powiedziało, że to jest ‘dom’, że wszystkie moje poszukiwania skończyły się. Nie wiedziałem wcale, co to ma znaczyć, ponieważ nabożeństwo było mi raczej obce, odprawiane w nieznanym języku. Coraz bardziej regularnie zacząłem uczęszczać na nabożeństwa cerkiewne, stopniowo ucząc się języka i zwyczajów... Podczas mojego obcowania z Prawosławiem i z ludźmi prawosławnymi w mojej świadomości pojawiła się całkiem nowa myśl: Prawda to nie jest jakaś abstrakcyjna idea, poszukiwana i zrozumiana przez umysł, ale jest ona czymś osobowym – a nawet Osobą – poszukiwaną i umiłowaną sercem. W taki oto sposób spotkałem Chrystusa."

W swoim piwnicznym pokoiku podczas pracy nad Królestwem człowieka a królestwem Boga, Eugene wciąż zmagał się z tym, co odnalazł. Natknął się na Prawdę w nienaruszonym obrazie Chrystusa zachowanym w Cerkwi Prawosławnej, ale pragnął wejść do tego, co nazywał "sercem serc" Cerkwi, do jej wymiaru mistycznego. Pragnął Boga, pragnął Go rozpaczliwie. Jego pisarstwo od tego momentu stało się dla niego rodzajem katharsis, środkiem do wydobycia się z fałszu, z podziemnych ciemności na światło dnia. Mimo że te pierwsze prace są w tonie dużo bardziej filozoficzne od jego późniejszych książek, zrodziły się one z wielkiego cierpienia, które wciąż było bardzo świeże w jego duszy. Po prostu naturalne było, że wtedy więcej chciał pisać o królestwie człowieka, w którym trudził się i męczył przez całe życie, niż o Królestwie Boga, do którego zdążył zaledwie przelotnie zajrzeć. Królestwo Boga wciąż oglądał jakby przez pryzmat królestwa człowieka.

Ze wszystkich zaplanowanych czternastu rozdziałów swojego magnum opus, Eugene przepisał na maszynie w kompletnej formie tylko siódmy; reszta pozostała w postaci ręcznych notatek. Ten siódmy rozdział prezentujemy poniżej, dotyczy on filozofii nihilizmu.

Nihilizm – przekonanie, że nie ma absolutnej prawdy, że wszystkie prawdy są relatywne – jak twierdził Eugene jest podstawową filozofią XX wieku: "Stał się obecnie tak rozpowszechniony i wszechobecny, przeniknął tak bardzo głęboko do umysłów i serc wszystkich ludzi dzisiaj żyjących, że nie ma już nawet jakiegoś ‘frontu’ na którym można by go zwalczać". Mówił, że duch tej filozofii "wyrażone zostało najpełniej przez Nietzschego i przez postacie Dostojewskiego w zdaniu: ‘Bóg umarł, przeto człowiek stał się Bogiem i wszystko stało się możliwe".

Ze swojego własnego doświadczenia Eugene wiedział, że współczesny człowiek nie może w pełni przyjść do Chrystusa, jeżeli najpierw nie uświadomi sobie, jak daleko on sam i całe społeczeństwo odpadło od Niego, to znaczy jeżeli po raz pierwszy nie stawi czoła samemu nihilizmowi. "Współczesny nihilizm przebywa w każdym – napisał – a tych, którzy nie podejmują z Bożą pomocą z nim walki w imię Absolutnego, Istniejącego Boga, już dawno nihilizm pochłonął. Zostaliśmy doprowadzeni na skraj otchłani nicości i, czy poznajemy jej naturę czy nie, poprzez pokrewieństwo do obecnej w nas nicości, będziemy przez nią pochłonięci bez żadnej nadziei odkupienia – jeżeli tylko nie przylgniemy pełni mocnej wiary do Chrystusa, bez którego naprawdę jesteśmy niczym".

Jako pisarz Eugene czuł, że musi wzywać swoich współczesnych do wyjścia z otchłani. Pisał nie tylko z powodu własnego pragnienia Boga, ale z powodu swojej troski o innych, którzy również Go pragnęli – nawet tych którzy, tak jak wcześniej on sam, odrzucili Boga lub z powodu wielkiej tęsknoty podjęli z Nim wojnę.

Z powodu tego bólu serca, z powodu mroku swojego wcześniejszego życia Eugene przemawia do współczesnej ludzkości, która sama znajduje się w tym samym mroku i bólu. Teraz, czterdzieści lat po napisaniu tej książki, kiedy siły nihilizmu oraz ofensywa antychrześcijańska jeszcze głębiej przeniknęły tkankę społeczeństw, jego słowa są potrzebne jak nigdy. On, który rozpoznał i zwalczył nihilizm w sobie samym, jest w stanie uchronić nas od porwania przez tego duszo-zgubnego ducha, oraz pomóc przylgnąć do Chrystusa, Wiecznej Prawdy, która przybrała ludzkie ciało.

Hieromnich Damascene (Christensen)

Bractwo św. Hermana z Alaski

© Monaster Św. Cyryla i Metodego w Ujkowicach - monasterujkowice.pl - Wszystkie prawa zastrzeżone.