Prawosławny monaster Św. Cyryla i Metodego

http://monasterujkowice.pl/books.php?b=16&c=3
Monaster w Ujkowicach » Wydawnictwa » Nihilizm
okładka książkiNihilizm

Nihilizm

Autor: O. Seraphim Rose
Język: polski
Format: A5

III. Teologia i duch nihilizmu

1. Bunt: wojna przeciwko Bogu

Jak do tej pory nasze badania koncentrowały się wokół definicji i opisu; jeżeli były one trafne, to opisały mentalność nihilistyczną oraz określiły kilka idei nihilizmu wraz z ich źró-dłem i zasięgiem. Jednak to wszystko było tylko niezbędnym tłem do zadania, które podej-miemy teraz: do znalezienia głębszego znaczenia nihilizmu. Nasze wcześniejsze dociekania dotyczyły historii, psychologii, filozofii; ale rewolucja, jak stwierdziliśmy w ostatnim roz-dziale, posiada też teologiczny i duchowy wymiar, nawet jeżeli jej "teologia" jest negacją, a jej "duchowość" satanizmem. Prawosławni chrześcijanie widzą w rewolucji budzącego grozę przeciwnika, który musi być zwalczony, całkowicie i doszczętnie, przy pomocy najlepszej dostępnej broni. Nadeszła więc pora, aby zaatakować doktrynę nihilizmu u podstaw; badając jej teologiczne źródła, jej duchowe korzenie, jej ostateczny program oraz jej rolę w historii chrześcijańskiej teologii.

Doktryna nihilizmu nie jest oczywiście jasno sformułowana u większości nihilistów. Je-żeli nasza analiza prowadziła do tej pory do wniosków, które nie zawsze były oczywiste dla samych nihilistów, które nie były też ich zamierzeniem, to obecna nasza próba, aby wydobyć spójną doktrynę z literatury i całego zjawiska nihilizmu może doprowadzić nas do jeszcze ciekawszych wniosków. W tym zamierzeniu jednak bardzo wspomagają nas filozofowie nihi-listyczni w rodzaju Nietzschego, który wyraził jednoznacznie to, co inni tylko sugerowali albo próbowali ukryć, oraz przenikliwi obserwatorzy mentalności nihilizmu w rodzaju Dosto-jewskiego, których wnikliwość uderza w samo serce nihilizmu oraz zdziera z niego wszelkie maski.

U żadnego innego filozofa "objawienie" nihilizmu nie było wyrażone wyraźniej niż u Nietzschego. Już poznaliśmy te "objawienia" w formie filozoficznej w zdaniu: "prawda nie istnieje". Jej alternatywa, najwyraźniej już teologiczna, jest u Nietzschego stałym tematem, wypowiadanym, co znaczące, przez natchnionego "proroka" Zaratustrę; pojawia się bardzo wcześnie w pismach Nietzschego jako "ekstatyczna" wypowiedź szaleńca: "Bóg umarł". Słowa te wyrażają pewną prawdę: z pewnością nie prawdę natury rzeczy, ale prawdę doty-czącą stanu współczesnego człowieka; są one pomysłową próbą opisania faktu, któremu ża-den chrześcijanin z pewnością nie zaprzeczy.

Bóg umarł w sercu współczesnego człowieka: oto co oznacza "śmierć Boga". Jest to prawda ateistów i satanistów, którzy cieszą się z tego, również jest to prawda w odniesieniu do prostych rzesz, dla których sens duchowej rzeczywistości po prostu zniknął. Człowiek utracił wiarę w Boga oraz Jego Boską Prawdę, która kiedyś go podtrzymywała; od samego początku odstępstwo w stronę tego świata, które charakteryzuje wiek współczesny, było świadomym odwróceniem się od Boga, tak jak u Nietzschego, oraz znajdowało odpowiednie słowa aby to wyrazić. "Bóg umarł" oznacza: utraciliśmy naszą wiarę w Boga; "prawda nie istnieje" oznacza: jesteśmy pełni wątpliwości co do rzeczy Boskich i absolutnych.

Jednak głębiej niż wyraża to sam fakt nihilistycznego "objawienia", sięga wola i zamysł, który idzie dużo dalej, niż to wynika tylko z przyjęcia tego "faktu". Zaratustra jest "proro-kiem", jego słowa wyraźnie mają na celu kontrrewolucję skierowaną przeciwko Objawieniu chrześcijańskiemu. Rzeczywiście dla tych, którzy przyjmą to nowe "objawienie", to znaczy dla tych, którzy uznają je za swoje własne przekonania, albo którzy żyją tak jakby je przyjęli, otwiera się całkowicie nowy duchowy kosmos, w którym nie ma już Boga, w którym, co ważniejsze, ludzie nie życzą sobie żadnego Boga. "Szaleniec" Nietzschego wie, że to ludzie "zamordowali" Boga, że zabili swoją wiarę.

W takim razie wielkim błędem jest uważać współczesny nihilizm, pod jakąkolwiek po-stacią by nie występował, za "agnostycki". "Śmierć Boga" nie przydarzyła się jako jakiś ro-dzaj kosmicznej katastrofy, raczej nihilizm czynnie ją wymusił, oczywiście nie bezpośrednio, ale równie skutecznie przez przedkładanie czegoś innego ponad prawdziwego Boga. Za-uważmy też, że nihilizm nie jest również prawdziwie ateistyczny. W rzeczywistości można powątpiewać czy w ogóle istnieje takie coś jak "ateizm", gdyż nikt nie zaprzecza, że praw-dziwy Bóg wyklucza poświęcanie siebie na służbę fałszywym bogom; ateizm możliwy jest dla filozofa (mimo, że jest on oczywiście złą filozofią), ale jest niemożliwy dla całego czło-wieka. Anarchista Proudhon (którego doktrynę zbadamy dokładniej w następnym rozdziale) widział to na tyle wyraźnie, że nazywał siebie nie ateistą, ale "antyteistą": "Rewolucja nie jest ateistyczna w dosłownym rozumieniu tego słowa... ona nie zaprzecza absolutowi, ona go eliminuje..." "Głównym obowiązkiem człowieka w stawaniu się inteligentnym i wolnym jest nieustanna walka z ideą Boga znajdującego się poza jego własnym umysłem i sumieniem. Gdyż Bóg, jeżeli istnieje, zasadniczo wrogi jest wobec naszej natury... Każdy krok w tym kierunku jest zwycięstwem, którym miażdżymy Boskość". Trzeba zmusić ludzkość, aby zo-baczyła, że "Bóg, jeżeli jest jakiś Bóg, jest jej wrogiem". Albert Camus w rezultacie uczy tej samej doktryny, gdy wynosi "bunt" (a nie "bezbożność") do rangi najważniejszej zasady. Również Bakunin nie zadawalał się tylko "obaleniem" istnienia Boga, wierzył on, że "jeżeli Bóg naprawdę istniał, konieczne byłoby Jego obalenie". Jeszcze skuteczniej bolszewicki "ate-izm" naszego wieku prowadził jawną wojnę na śmierć i życie przeciwko Bogu i wszystkim Jego dziełom.

Nihilizm rewolucyjny występuje nieodwołalnie i otwarcie przeciwko Bogu. Jednak nihi-lizm filozoficzny i egzystencjalny, co nie zawsze jest tak jasne, jest równie "antyteistyczny" w swoim założeniu, że współczesne życie musi odtąd toczyć się bez Boga. Armia wrogów Boga rekrutuje się najliczniej z mnóstwa tych, którzy biernie zaakceptowali swoje położenie na tyłach, oraz z kilku entuzjastów stojących w pierwszej linii. Jednak ważne jest abyśmy zauważyli fakt, że szeregi antyteistów zasilane są nie tylko przez aktywnych czy biernych "ateistów", ale również przez wielu, którzy uważają siebie za "religijnych" i czczą jakichś "bogów". Robespierre ustanowił kult "Istoty Najwyższej", Hitler odkrył istnienie "najwyższej siły", "boga ukrytego w człowieku", bogowie wszystkich innych form witalizmu są w zasa-dzie czymś w tym rodzaju. Wojna przeciwko Bogu może przybierać wiele strategii, między innymi może również posługiwać się imieniem Boga lub nawet Chrystusa. Jednak czy nihi-lizm pozostaje wyraźnie "ateistyczny" czy "agnostyczny", lub przybiera formę kultu jakiegoś "nowego boga", jego fundamentem jest wypowiedzenie wojny prawdziwemu Bogu.

Formalny ateizm jest filozofią głupców (jeśli możemy tak sparafrazować słowa psalmu ); jednak antyteizm jest jeszcze większym szaleństwem. Pisma antyteizmu pełne są niekonsekwencji i sprzeczności, podobnie do pism ściśle ateistycznych, jednak podczas gdy te drugie błądzą przez swoją infantylność (człowiek najbardziej starannie wykształcony w jednej dziedzinie, może być naiwny jak dziecko w innej, przede wszystkim w teologii i w życiu duchowym) i przez zwyczajną niewrażliwość na rzeczywistości duchowe, to wypaczenia tych pierwszych posiadają głęboko zakorzenione pragnienie, aby rozpoznając takie rzeczywistości, niszczyć je. Dlatego nieistotne są argumenty Bertranda Russella (mimo że jego ateizm jest oczywiście ostatecznie rodzajem antyteizmu), gdyż można je łatwo wyjaśnić i sprostować, nie przedstawiają żadnego zagrożenia dla wiary; jednak głęboki i zdecydowany atak Proudhona to już zupełnie inna sprawa, gdyż zrodzony jest nie z bezdusznej sofistyki, ale z gwałtownej żarliwości.

Tutaj musimy odważnie stanąć wobec faktu, o którym już wspominaliśmy wcześniej, jednak którego nie zbadaliśmy dokładnie: nihilizm ożywiany jest przez wiarę równie mocną, w swój własny sposób, tak samo duchową w swoim źródle, jak wiara chrześcijańska, którą stara się zniszczyć i zająć jej miejsce; jego sukces i jego rozrost nie są wytłumaczalne w ża-den inny sposób.

Wiemy, że wiara chrześcijańska jest duchowym kontekstem, w którym pytania o Boga, Prawdę i Autorytet są pełne znaczenia i prowadzą do pełni poznania. Wiara nihilizmu podob-nie jest kontekstem, u podstaw którego leży charakterystyczny duch, który nadaje znaczenie i siłę doktrynie nihilizmu. Sukces nihilizmu w naszych czasach był zależny od ekspansji tego ducha i tym uwarunkowany; jego argumenty wydają się przekonywujące nie jako argumenty prawdziwe, ale tylko w takim stopniu, w jakim ów duch urobił ludzi na ich przyjęcie.

Jaka jest zatem natura wiary nihilizmu? Jest to dokładne przeciwieństwo wiary chrześci-jańskiej, a więc nie powinna być nawet nazywana "wiarą". Podczas gdy wiara chrześcijańska jest radosna, stała, pogodna, miłująca, pokorna, cierpliwa, we wszystkim uległa woli Boga, jej nihilistyczny odpowiednik pełen jest zwątpienia, podejrzliwości, rozgoryczenia, zawiści, za-zdrości, dumy, niecierpliwości, buntu, bluźnierstwa; ta lub inna cecha przeważa w zależności od danej osobowości. Jest to postawa niezadowolenia z siebie, ze świata, ze społeczeństwa, z Boga; tylko jednej rzeczy jest pewna – że nie zaakceptuje rzeczy takimi, jakimi one są, ale musi poświęcić swoje siły albo na ich przemianę, albo na ucieczkę od nich. Zostało to dobrze opisane przez Bakunina jako "uczucie buntu, tej szatańskiej dumy, które z pogardą odrzuca wszelką uległość komukolwiek, wszystko jedno czy pochodzenia boskiego czy ludzkiego".

Bunt nihilizmu, podobnie do wiary chrześcijańskiej, jest ostateczną i nieredukowalną du-chową postawą, której źródło i siła tkwi w samej sobie oraz, oczywiście, w nadprzyrodzonym sprawcy tego buntu. Nie będziemy w stanie zrozumieć natury i sukcesów nihilizmu, czy też pojawienia się konsekwentnych jego przedstawicieli, w rodzaju Lenina i Hitlera, jeżeli bę-dziemy poszukiwać źródeł nihilizmu gdzie indziej, niż w szatańskiej woli negacji i buntu. Oczywiście większość nihilistów pojmuje tę wolę jako coś pozytywnego, jako źródło "nieza-leżności" albo "wolności"; ale sam język, jakiego ludzie pokroju Bakunina używają do wyra-żania swoich poglądów, zdradza głębsze znaczenie ich słów każdemu, kto postanowił potrak-tować je poważnie.

Nihilistyczne odrzucenie chrześcijańskiej wiary i instytucji jest w takim razie wynikiem może nie tyle utraty wiary w nie i w ich Boskie pochodzenie (mimo że w każdym nihilizmie ten sceptycyzm jest również obecny), co raczej wynikiem buntu przeciwko autorytetowi, któ-ry reprezentują oraz przeciwko posłuszeństwu, które nakazują. XIX-wieczna literatura huma-nistyczna, socjalistyczna i anarchistyczna posiada swój stały motyw przewodni non serviam: Bóg Ojciec razem ze wszystkimi Swoimi instytucjami i ministerstwami powinien zostać oba-lony i zniszczony, a triumfujący Człowiek powinien wspiąć się na Jego tron, aby panować według swoich własnych praw. Ta literatura, intelektualnie dość mierna, zawdzięcza swoją niezwykłą siłę oraz potężny wpływ swojemu "sprawiedliwemu" oburzeniu przeciwko "nie-sprawiedliwości" i "tyranii" Ojca oraz Jego ziemskich przedstawicieli, swojej pasji z jaką przemawia, ale nie prawdzie, która miałaby się w niej zawierać.

Ten bunt, ten mesjanistyczny zapał ożywiający największych rewolucjonistów, będący przeciwieństwem wiary, mniej interesował się burzeniem filozoficznych i teologicznych fun-damentów starego porządku (to mogło być zadaniem dusz mniej żarliwych), co niszczeniem samej konkurencyjnej wiary, która dała życie temu porządkowi. Doktryny i instytucje mogą zostać "zreinterpretowane", opróżnione ze swojej chrześcijańskiej treści i wypełnione nową, nihilistyczną zawartością; ale chrześcijańska wiara, serce tych doktryn i instytucji, jako jedy-na zdolna jest rozeznać się w tych "reinterpretacjach" i skutecznie się im przeciwstawić, dla-tego musi być całkowicie zniszczona przed tym, gdy sama zostanie "zreinterpretowana". Jest to praktyczna konieczność, jeżeli nihilizm miałby zatriumfować; co więcej, jest to również konieczność psychologiczna i duchowa, gdyż nihilizm w swoim buncie mgliście przeczuwa, że to w wierze chrześcijańskiej znajduje się Prawda, a jego zazdrość i brudne sumienie nie uspokoją się, aż całkowite zniesienie wiary nie usprawiedliwi ich postawy oraz nie "udowod-ni" ich prawdy. W mniejszej skali jest to psychologia chrześcijańskich odstępców; na skalę większą jest to bolszewizm.

Systematyczna bolszewicka kampania bezwzględnego zwalczania wiary chrześcijańskiej, nawet kiedy nie stanowiła już ona żadnego niebezpieczeństwa dla stabilności ateistycznych rządów, nie ma żadnego racjonalnego wyjaśnienia. Najwyraźniej jest to część bezlitosnej wojny na śmierć i życie przeciwko jedynej sile zdolnej przeciwstawić się bolszewizmowi i wykazać jego fałsz. Nihilizm będzie załamywać się tak długo, jak długo wiara chrześcijańska pozostanie choćby w pojedynczym człowieku, gdyż człowiek ten będzie żywym przykładem Prawdy, która dowodzi daremności wszystkich imponujących światowych osiągnięć i wyczy-nów, do których zdolny jest nihilizm, człowiek ten obali wszystkie argumenty przeciwko Bo-gu i Królestwu Niebieskiemu. Człowieczy umysł jest podatny, można zmusić go do wiary we wszystko, do czego tylko skłania się jego wola. W atmosferze przesyconej nihilistyczną go-rączką, jaka wciąż panuje w Związku Sowieckim, najlepsze argumenty na nic się nie zdadzą, aby przekonać kogoś do wiary w Boga, wiary w nieśmiertelność, do zaufania religii. Ale na-wet w tej atmosferze człowiek wiary może przemówić wprost do ludzkiego serca i przez swój własny przykład pokazać, że to co jest niemożliwe dla świata oraz dla najlepszych ludzkich intencji, wciąż jest możliwe dla Boga i dla wiary.

Bunt nihilizmu jest wojną przeciwko Bogu i przeciwko Prawdzie; ale tylko kilku nihili-stów jest całkowicie tego świadomych. Czysty teologiczny i filozoficzny nihilizm jest udzia-łem niewielu, rzadko spotykanych dusz; dla większości bunt nihilizmu przybiera bardziej postać energicznej wojny przeciwko autorytetom. Wielu tych, których nastawienie do Boga i Prawdy mogło być uważane za dwuznaczne, najdobitniej objawili swój nihilizm poprzez swo-je nastawienie do, według słów Bakunina, "przeklętej i zgubnej podstawy autorytetu".

Tak więc "objawienie" nihilizmu deklaruje natychmiastowe unicestwienie autorytetu. Wielu apologetów z lubością przytacza "korupcje", "nadużycia" i "niesprawiedliwości" sta-rego porządku jako usprawiedliwienie buntu przeciwko niemu. Jednak te rzeczy, obecności których nikt nie zaprzecza, były często pretekstem, a nigdy przyczyną nihilistycznych rozru-chów. Zaatakowany został sam autorytet. W porządku polityki i społeczeństwa nihilizm prze-jawiał się jako rewolucja, której celem nie było jedynie obalenie rządów, czy też przeprowa-dzenie mniej lub bardziej głębokich reform istniejącego porządku, ale ustanowienie całkowi-cie nowej koncepcji celów i sposobu rządzenia. W porządku religii nihilizm nie tylko usiło-wał zreformować Kościół, czy nawet utworzyć nowy "kościół", czy "religię", ale starał się kompletnie przekształcić ideę religii i stanów duchowych człowieka. W literaturze i sztuce nihilizm również nie interesuje się modyfikacją starych kanonów estetyki, ze względu na te-matykę czy styl, ani też rozwijaniem nowych prądów lub tradycji, ale interesuje go całkowicie nowe podejście do kwestii artystycznego "tworzenia" oraz nowa definicja "sztuki".

Nihilizm atakuje najbardziej podstawowe prawa dotyczące tych dziedzin, a nie jedynie odległe lub nieprawidłowe ich stosowanie. Tak widoczny bałagan we współczesnej polityce, sztuce, religii, jak również w innych obszarach, jest wynikiem umyślnego i systematycznego podkopywania fundamentów, niszczenia w nich autorytetów. Pozbawiona wszelkich skrupu-łów polityka i moralność, niezdyscyplinowane poczynania artystów, niewymagające "religij-ne doświadczenia", wszystko to są bezpośrednie konsekwencje zastosowania postawy buntu do dawniej stabilnej nauki i innych dyscyplin.

Bunt nihilistyczny tak głęboko wniknął w tkankę naszych czasów, że opór przeciwko niemu jest coraz słabszy i nieskuteczny. Rozpowszechniona filozofia oraz najbardziej "po-ważne opinie" poświęcają swoje siły na jego obronę. W rzeczywistości Camus widzi w bun-cie tylko oczywistą i jedyną prawdę dla dzisiejszych ludzi, jedyną wiarę, jaka pozostała lu-dziom, którzy przestali już wierzyć w Boga. Jego filozofia buntu jest zręcznym uchwyceniem "ducha czasów", jednak nie może być traktowana poważnie jako coś więcej. Myśliciele rene-sansu i oświecenia równie chętnie jak dzisiaj Camus chcieli obywać się bez teologii, a za pod-stawę swojej wiedzy uczynili "naturę". Ale jeżeli "bunt" jest wszystkim, co współczesny "na-turalny człowiek" może wymyślić, to dlaczego "naturalny człowiek" renesansu albo oświece-nia wydawał się wiedzieć znacznie więcej, i uważał się za istotę dużo bardziej szlachetną. Zazwyczaj słyszymy odpowiedź, że za dużo rzeczy uznawali oni za pewnik, że żyli na gar-nuszku chrześcijaństwa nawet tego nie podejrzewając; a dzisiaj jesteśmy bankrutami i już to wiemy. Jednym słowem współczesny człowiek pozbył się "iluzji". Ale, dokładniej mówiąc, to właśnie teraz musimy uwolnić się od iluzji: jeżeli ludzie zagubili drogę wiodącą nie do iluzji, ale do prawdy, a tak właśnie się stało, w takim razie potrzebne jest głębsze rozumowanie, aby wyjaśnić te dzisiejsze "trudności". To, że Camus zaakceptował akurat "bunt" jako "stan natu-ralny", a wszystko z wyjątkiem tego buntu wydaje mu się "absurdalne", oznacza tylko jedno: przeszedł skuteczny trening w szkole nihilizmu, gdzie nauczył się uważać wojnę przeciwko Bogu jako "naturalny" stan człowieka.

Nihilizm zredukował człowieka właśnie do takiego stanu. Przed czasami współczesnymi życie ludzkie w dużej mierze zależało od cnoty posłuszeństwa, uległości i szacunku: w sto-sunku do Boga, do Kościoła oraz do prawowitej ziemskiej władzy. Dla współczesnych, "oświeconych" nihilizmem ludzi, ten stary porządek jest tylko strasznym wspomnieniem ja-kichś ciemnych czasów, od których zostali "uwolnieni"; a współczesna historia notuje tylko upadek wszelkich autorytetów. Stary porządek został przewrócony do góry nogami, i jeżeli utrzymywana jest jeszcze chwiejna równowaga w tym wieku "przemian", to "nowy porzą-dek" wyraźnie nadchodzi, "buntownik" już puka do naszych drzwi.

Nihilistyczne reżimy obecnego wieku dały dopiero przedsmak tego, a szeroko rozpo-wszechniony duch buntu w naszych czasach jest następną oznaką – tam gdzie nie ma prawdy, będzie panował bunt. Ale Dostojewski, jak zwykle wnikliwie badając nihilistyczną mental-ność, stwierdził, że "wola znajduje się najbliżej nicości, ludzie najbardziej stanowczy najbar-dziej zbliżają się do największego nihilizmu". Ten, kto porzucił prawdę oraz wszelki autorytet wyrosły z tej prawdy, posiada tylko ślepą wolę pchającą go do otchłani; ta wola, pomimo efektownych dokonań podczas krótkiej chwili zwycięstwa i władzy (wyczyny hitlerowców i bolszewików jak do tej pory były najbardziej spektakularne), nieodparcie prowadzi do tej otchłani, jak do jakiegoś ogromnego magnesu, który przyciąga odpowiadające mu natury. W tej otchłani, w tej pustce, w której człowiek żył bez prawdy, widzimy samo serce nihilizmu.

2. Kult nicości

"Nicość" w sensie, w jakim rozumieją ją współcześni nihiliści, jest koncepcją raczej nie występującą w tradycji chrześcijańskiej. "Niebyt" różnych tradycji wschodnich jest czymś zupełnie innym, jest koncepcją pozytywną; najbliżej do idei nihil zbliża się mroczne pojęcie początkowego "chaosu". Bóg do innych ludów przemawia niejasno i nie bezpośrednio, tylko wybrańcom objawia pełnię prawdy dotyczącej początków i końca wszystkich rzeczy.

Rzeczywiście dla innych ludów, oraz dla zwykłego rozumu, jedną z najtrudniejszych rze-czy do zrozumienia w doktrynie chrześcijańskiej jest creatio ex nihilo: Bóg nie stworzył świa-ta z samego siebie, ani z preegzystującej materii lub początkowego chaosu, ale z niczego; w żadnej innej doktrynie wszechmoc Boża nie jest tak mocno wyrażona. Nie przyćmiona ni-czym wspaniałość Bożego stworzenia ma swoje umocowanie dokładnie w tym fakcie, że zo-stało powołane do istnienia z całkowitego nieistnienia.

Ale można zapytać, jaki może być związek nihilizmu z tą doktryną? Jest to związek ne-gacji. "Co oznacza nihilizm? To, że wyższe wartości tracą swoją wartość. Nie ma celu. Nie ma żadnej odpowiedzi na pytanie: Dlaczego?" – cytowaliśmy już tę wypowiedź Nietzschego w innym kontekście. Słowem, nihilizm zawdzięcza całe swoje istnienie negacji prawdy chrześcijańskiej; orzeka, że coś jest "absurdalne" nie w wyniku rzeczowych i chłodnych "badań" doktryny, ale przez niemożność lub niechęć uwierzenia w jej chrześcijańskie znaczenie. Tylko ludzie, którzy kiedyś sądzili, że znają odpowiedź na pytanie "dlaczego?" mogą być teraz tak pozbawieni złudzeń, aby "odkryć", że nie istnieje w ogóle żadna odpowiedź.

Gdyby chrześcijaństwo było jedynie jedną z wielu religii lub filozofii, to jego zaprzecze-nie nie byłoby sprawą o tak wielkim znaczeniu. Józef de Maistre, którego krytyka rewolucji francuskiej odznaczała się wielką przenikliwością, nawet jeżeli jego bardziej pozytywne idee nie były już tak godne zaufania, widział to bardzo dokładnie, i to w czasach, gdy skutki nihili-zmu były dużo mniej widoczne i oczywiste, niż są one dzisiaj.

Zawsze istniały w świecie różne formy religii oraz nikczemnicy, którzy się im przeciwstawiali, w których bezbożność również była uważana za zbrodnię... Ale tylko w łonie prawdziwej religii mogła zapanować prawdziwa bezbożność... Bezbożność nigdy w historii nie zrodziła tyle zła, niż to, które stało się udziałem naszych dni, gdyż wina jest zawsze wprost proporcjonalna do światła, które otacza to zło... Mimo że bezbożnicy zawsze istnieli, nigdy wcześniej, przed wiekiem XVIII, w sercu chrześci-jańskiego królestwa nie doszło do zbrojnego powstania przeciwko Bogu.

Żadna inna religia nie głosi swojej nauki tak stanowczo i mocno jak chrześcijaństwo, gdyż jego głos jest głosem Boga, a jego prawda jest absolutna; również żadna inna religia nie ma tak radykalnego i bezkompromisowego wroga jak nihilizm, gdyż nikt nie może zaprze-czyć chrześcijaństwu bez wypowiedzenia wojny samemu Bogu.

Ten, kto podejmuje walkę z samym Bogiem, który go stworzył z niczego, oprócz oczy-wistej ślepoty, musi z pewnością również posiadać jakąś iluzję własnej siły; jednak żaden nihilistów nie jest na tyle ślepy, aby nie mógł odczuwać, chociażby niewyraźnie, ostatecznych konsekwencji swoich działań. Trudny do nazwania "niepokój", który jest udziałem tak wielu współczesnych ludzi, wskazuje na ich bierne uczestnictwo w programie antyteizmu; bardziej wymowni mówią o "otchłani", która, jak się wydaje, otwiera się w sercach ludzkich. Ten "niepokój" i ta "otchłań" są dokładnie tą nicością, z której Bóg powołał do istnienia każdego człowieka, i do której człowiek wpada zaprzeczając Bogu, a w konsekwencji, zaprzeczając własnemu stworzeniu i własnemu istnieniu.

Ten lęk przed "wpadnięciem w nicość" jest najbardziej rozpowszechnionym obecnie ro-dzajem nihilizmu. To stały temat sztuki oraz powszechnie uznawany znak filozofii "absurdu". Ale to bardziej świadomy nihilizm, nihilizm jawnego antyteizmu, jest w większej mierze od-powiedzialny za nieszczęścia naszego wieku. Dla ludzi dotkniętych takim nihilizmem upadek do otchłani nie oznacza tylko biernego lęku czy rozpaczy, ale przekształca się w szał szatań-skiej furii, która zmusza ich do uderzenia w całe stworzenie, i jeżeli to tylko możliwe, do wciągnięcia go ze sobą do otchłani. Dlatego w końcu Proudhon, Bakunin, Lenin, Hitler, jak-kolwiek wielki byłby ich wpływ i sukces, zawsze muszą upaść; muszą oni nawet, wbrew wła-snej woli, dać świadectwo prawdzie, którą chcieli zniszczyć. Gdyż ich dążenie do unicestwie-nia świata i zniweczenia Bożego aktu stworzenia przez przywrócenie stanu tej pustki, z której świat powstał, jest jedynie wypaczoną parodią Bożego stworzenia. Tak jak ich ojciec, diabeł, starają się małpować Boga, ale tym samym "dowodzą" istnienia Boga, któremu zaprzeczają, a przez swoje niepowodzenia dają świadectwo Jego wielkiej potędze i chwale.

Nikt, co stwierdziliśmy już wystarczająco wiele razy, nie może żyć bez boga; w takim ra-zie kim, lub czym, jest bóg nihilizmu? Jest nim nicość sama w sobie, nie nicość jako brak czegoś albo nieistnienie, ale nicość odstępstwa i negacji; jest to "ciało umarłego Boga", które tak ciąży nihilistom. Bóg dotychczas tak realny i obecny dla chrześcijan, nie może być usu-nięty w ciągu jednej nocy; tak absolutny władca nie może nie posiadać bezpośredniego na-stępcy. Tak więc to jest ta chwila w historii duchowej człowieka, chwila niewątpliwego kry-zysu i przełomu, kiedy umarły Bóg, wielka pustka, staje w centrum ludzkiej wiary. Nihiliści chcą aby świat, który kiedyś obracał się wokół Boga, teraz obracał się wokół... nicości.

Czy to możliwe, aby jakiś porządek mógł być oparty na nicości? Oczywiście nie, jest to sprzeczność, jest to samobójstwo. Ale nie oczekujmy konsekwencji i spójności od współcze-snych myślicieli. Właściwie teraz mamy właśnie taki punkt, który współczesna myśl i jej re-wolucja osiągnęła w naszych czasach. Jeśli będzie on aktualny tylko przez krótki czas, jeśli został osiągnięty tylko po to, aby szybko zostać wyrugowany przez coś innego, przecież jego rzeczywistości nie można z tego powodu zaprzeczyć. Istnieje wiele znaków, które postaramy się zbadać we właściwym czasie, że świat pod koniec ostatniej wielkiej wojny z wolna zaczął migrować z "wieku nihilizmu" w stronę jakiegoś "nowego wieku" ("new age"); w każdym razie ten "nowy wiek", jeśli nadejdzie, nie będzie świadkiem przezwyciężenia nihilizmu, ale jego pełnego rozwoju. Rewolucja pokazuje swoje najprawdziwsze oblicze w nihilizmie; bez jakiejś pokuty, a niczego takiego nie było, oczywiste jest, że to co nadchodzi, może być tylko kolejną maską ukrywającą tę samą twarz. Czy to w sposób otwarty w jawnym antyteizmie bolszewizmu, faszyzmu, nazizmu, czy też biernie w kulcie obojętności i rozpaczy, "absurdy-zmu" i egzystencjalizmu, człowiek współczesny wyraźnie pokazał swoje postanowienie, aby od tej pory żyć bez Boga, to znaczy w pustce, w nicości. Przed nastaniem naszego stulecia ludzie o dobrych intencjach mogli jeszcze się łudzić, że "liberalizm" i "humanizm", "nauka" i "postęp", sama rewolucja i cała droga ówczesnej myśli były czymś "pozytywnym", a nawet w jakimś niesprecyzowanym sensie, miały "Boga" po swojej stronie. Teraz jest całkiem jasne, że rewolucja i Bóg nie mają ze sobą nic wspólnego; współczesna filozofia zgodnie stwierdza, że nie ma miejsca na Boga. Cała myśl współczesna, nieważne jakie stwarza pozory, musi to zakładać, musi budować na pustce jaka została po "śmierci Boga". W rzeczywistości rewolu-cja nie może się dopełnić, aż ostatni ślad wiary w prawdziwego Boga nie będzie wyrwany z korzeniami z ludzkich serc, a wszyscy nie nauczą się żyć w tej pustce.

Wiara daje spójny i logiczny obraz świata. Świat wiary, który kiedyś był światem nor-malnym, jest ze wszech miar światem spójnym, gdyż wszystko w nim jest ukierunkowane ku Bogu, jako ku swojemu początkowi i ostatecznemu celowi, i przez to zyskiwał swoje znacze-nie i sens. Bunt nihilizmu zniszczył ten świat i wytworzył całkiem nowy – świat "absurdu". Słowo to, ostatnio bardzo modne, opisujące stan współczesnego człowieka, jeżeli jest odpo-wiednio zrozumiane, posiada bardzo głębokie znaczenie. Gdyż jeżeli nicość jest centrum świata, w takim razie świat, zarówno w swej istocie jak i w każdym szczególe, jest niespójny, rozpada się w kawałki, jest absurdalny. Nikt jaśniej i zwięźlej nie opisał tego świata niż jego "prorok" Nietzsche, który już w pierwszych zdaniach po raz pierwszy ogłosił jego podstawo-wą regułę – "śmierć Boga".

Zabiliśmy go (Boga), ty i ja! Wszyscy jesteśmy jego mordercami! Ale jak tego dokonaliśmy? Jak mogliśmy wypić całe morze? Kto dał nam gąbkę do wytarcia całe-go horyzontu? Co zrobimy, gdy uwolnimy tę ziemię od słońca? Dokąd ona teraz pole-ci? Dokąd my wszyscy polecimy? Czy daleko od wszystkich słońc? Czy będziemy się zderzać nieustannie? Z tyłu, z boku, z przodu, ze wszystkich kierunków? Czy wciąż będzie góra i dół? Czy nie będziemy błądzić w nieskończonej nicości? Czy pusta przestrzeń nie będzie szeptać nam czegoś? Czy nie będzie zimna? Czy nie nadejdzie noc bez końca, coraz czarniejsza?

Taki jest świat nihilizmu, w którym nie ma już tego, co na górze, i tego co na dole, nie ma prawej ani lewej strony, prawdy i fałszu, ponieważ nie ma już dłużej żadnego punktu orientacyjnego. Tam gdzie kiedyś był Bóg, teraz nie ma nic; tam gdzie był autorytet, porzą-dek, pewność, wiara, teraz jest anarchia, nieład, samowola, niepewność i rozpacz. Jest to świat tak żywo opisany przez szwajcarskiego katolika, Maxa Picarda, jako świat "ucieczki od Boga", i ewentualnie, jako świat "nieciągłości" i "chaosu".

Nicość, niespójność, antyteizm, nienawiść prawdy; to, co omawiamy na tych stronach jest czymś więcej niż tylko filozofią, nawet czymś więcej niż tylko buntem człowieka przeciw Bogu, któremu nie chce już dłużej służyć. Pewna subtelna inteligencja ukrywa się w tych zjawiskach i w tym pogmatwanym systemie, któremu filozofowie razem z rewolucjonistami jedynie usługują, a nim nie władają; mamy tu do czynienia z dziełem szatana.

Rzeczywiście, wielu nihilistów dalekich jest od spierania się o to, oni wprost chlubią się tym. Bakunin przyznał, ze znajduje się po stronie "szatana, wiecznego buntownika, pierwsze-go wolnomyśliciela i wyzwoliciela światów". Nietzsche ogłosił się "antychrystem". Poeci, dekadenci, ogólnie awangarda, od czasów romantyzmu bardzo fascynowali się satanizmem, a kilku próbowało uczynić z tego religię. Proudhon w wielu słowach faktycznie przyzywał sza-tana:

Przyjdź do mnie, Lucyferze, szatanie, kimkolwiek jesteś! Diable, którego wiara moich przodków przeciwstawiła Bogu i Kościołowi. Będę działał jako twój rzecznik, a niczego nie będę od ciebie oczekiwał.

Co prawosławni chrześcijanie mają myśleć o takich słowach? Apologeci i naukowcy zajmujący się nihilizmem, jeżeli w ogóle uważają takie teksty za warte jakiegoś komentarza, zazwyczaj zbywają je jako fantastyczną prowokację, jako śmiałą metaforę wyrażającą jakiś dziecinny "bunt". Musimy tu przyznać, że młodzieńczy ton jest cechą charakterystyczną większości współczesnych "satanizmów"; kto z taką łatwością przywołuje szatana i ogłasza panowanie antychrysta, może mieć tylko niewielką świadomość całego znaczenia swoich słów, a niewielu zamierza traktować je całkowicie poważnie. Niemniej jednak ta naiwna brawura pokazuje głębszą prawdę. Rewolucja nihilizmu sprzeciwia się autorytetom i porządkowi, sprzeciwia się Prawdzie i Bogu; aby to osiągnąć najwyraźniej sprzymierza się z szata-nem. Ponieważ nihiliści zazwyczaj porzucili wiarę zarówno w Boga jak i szatana, traktują to jedynie jako sprytne posunięcie, aby w swojej walce przeciwko Bogu wykorzystać starożyt-nego Jego przeciwnika; jednak gdy sądzą, że nie czynią nic poza zabawą w słowa, w rzeczy-wistości dotykają prawdy.

De Maistre, a później Donoso Cortes, pisząc w czasach, gdy Kościół Rzymu był dużo bardziej świadomy znaczenia rewolucji niż obecnie, i gdy jeszcze był zdolny do stanowczej reakcji, nazywali rewolucję dziełem szatana, co wywoływało uśmiech historyków. Dzisiaj już niewielu się uśmiecha, gdy słyszy podobne stwierdzenie w odniesieniu do narodowego socja-lizmu czy bolszewizmu, jednak nawet obecnie rzadko który traktuje je z pełną powagą, a wie-lu nawet zaczyna podejrzewać, że istnieją jakieś inne siły i przyczyny, które jakoś uszły uwadze ich światłego spojrzenia.

© Monaster Św. Cyryla i Metodego w Ujkowicach - monasterujkowice.pl - Wszystkie prawa zastrzeżone.