Prawosławny monaster Św. Cyryla i Metodego

http://monasterujkowice.pl/books.php?b=16&c=4
Monaster w Ujkowicach » Wydawnictwa » Nihilizm
okładka książkiNihilizm

Nihilizm

Autor: O. Seraphim Rose
Język: polski
Format: A5

IV. Program nihilizmu

Totalna wojna przeciwko Bogu, wypowiedziana poprzez ogłoszenie panowania nicości, co oznacza zwycięstwo chaosu i absurdu, strategia ukartowana przez szatana: taka pokrótce jest teologia i znaczenie nihilizmu. Człowiek nie może jednak przeżyć tak totalnej negacji, w przeciwieństwie do szatana nie może nawet jej pragnąć dla samej negacji, ale tylko wtedy, gdy weźmie ją za coś pozytywnego i dobrego. W rzeczywistości żaden nihilista, z wyjątkiem kilku momentów szału, entuzjazmu albo może rozpaczy, nigdy nie rozumiał swojej negacji jako czegoś innego, jak tylko środka prowadzącego do wyższego celu: nihilizm wspiera swój satanistyczny cel przy pomocy programów pozytywnych. Najgwałtowniejsi rewolucjoniści, Nieczajew, Bakunin, Lenin, Hitler, a nawet obłąkani praktycy "propagandy czynu", marzyli o "nowym porządku", który możliwy będzie dopiero po całkowitym zniszczeniu porządku sta-rego; Dada oraz "antyliteratura" nie dążyły do całkowitego zniszczenia sztuki, ale do znale-zienia drogi do "nowej" sztuki; bierny nihilista, pogrążony w swojej "egzystencjalnej" apatii i rozpaczy, dźwiga ciężar życia wyłącznie dzięki mglistej nadziei, że może jeszcze znajdzie jakiś sposób na ostateczne spełnienie w świecie, który wydaje się temu zaprzeczać.

Treść marzeń nihilizmu jest w takim razie "pozytywna". Jednak prawda wymaga abyśmy przyjrzeli się temu we właściwej perspektywie, nie przez różowe okulary samego nihilizmu, ale w sposób realistyczny, na jaki pozwala poufała znajomość naszego stulecia z nihilizmem. Uzbrojeni w wiedzę, jaką daje ta znajomość, oraz w Prawdę chrześcijańską, która pozwala nam poprawnie interpretować przejawy nihilizmu, postaramy się spojrzeć głębiej poza frazesy nihilizmu, aby zrozumieć rzeczywistość, którą ukrywają. Postrzegane w tej perspektywie fra-zesy, które dla nihilistów wydają się być całkowicie "pozytywne", ukazują się prawosławnym chrześcijanom w innym świetle, jako punkty programu, który znacznie różni się od prezento-wanego przez apologetów nihilizmu.

1. Zniszczenie starego porządku

Pierwszym i najbardziej oczywistym punktem programu nihilizmu jest zniszczenie stare-go porządku. Stary porządek był glebą odżywianą przez Prawdę chrześcijańską, w której ludzkość zapuściła swoje korzenie. Jego prawa i instytucje, nawet zwyczaje, były oparte na tej Prawdzie i przeznaczone do jej nauczania; jego budowle powstały na chwałę Boga i były widocznym znakiem Jego rządów na ziemi; nawet na ogół "prymitywne" (lecz naturalne) warunki życia przypominały człowiekowi (oczywiście w sposób nie zamierzony) jego niskie położenie, jego zależność od Boga, nawet dla tych kilku ziemskich błogosławieństw, które otrzymał oraz wskazywały na istnienie domu prawdziwego, który znajduje się ponad tym "padołem łez", w Królestwie Niebieskim. Skuteczna wojna przeciw Bogu i Jego Prawdzie wymaga zniszczenia każdego elementu tego starego porządku; właśnie dlatego pojawia się tutaj szczególna nihilistyczna "cnota" przemocy.

Gwałt i przemoc to nie tylko przypadkowe i marginalne aspekty rewolucji nihilistycznej, ale jej istotne części składowe. Zgodnie z "dogmatem" Marksa "przemoc jest akuszerką, gdy każde stare społeczeństwo ma zrodzić nowe" ; literatura rewolucyjna obfituje w odniesienia do przemocy, pojawia się nawet rodzaj ekstazy w perspektywie jej użycia. Bakunin przywołu-je "złe namiętności" i nawołuje do rozpętania "powszechnej anarchii" w celu "światowej za-głady", a jego "Rewolucyjny katechizm" jest elementarzem bezlitosnej przemocy; Marks żar-liwie bronił "rewolucyjnego terroru" jako jedynego środka do przyspieszenia nadejścia ko-munizmu"; Lenin zdefiniował "dyktaturę proletariatu" (stan w którym cały czas znajdował się Związek Sowiecki) jako "panowanie nieskrępowane przez prawo i oparte na przemocy". De-magogiczne podburzanie mas oraz budzenie w nich pierwotnych żądz dla celów rewolucji były standardową praktyką nihilistów.

Duch przemocy najdokładniej ujawnił się w naszym stuleciu w reżimach bolszewizmu i narodowego socjalizmu; właśnie im przypadła w udziale główna rola w nihilistycznym przed-sięwzięciu zniszczenia starego porządku. Jakiekolwiek były psychologiczne różnice między nimi oraz historyczne "wypadki", które doprowadziły te dwa reżimy do konfrontacji, były one wspólnikami w zagorzałym wypełnianiu tego zadania. Bolszewizm jednak miał bardziej "pozytywną" rolę do odegrania, gdyż był w stanie osądzić swoje potworne zbrodnie przez odwołanie się do pseudochrześcijańskiego i mesjańskiego idealizmu, który Hitler zlekcewa-żył; rola Hitlera w programie nihilizmu była bardziej ograniczona i prowincjonalna, mimo to nieodzowna.

Nawet w upadku, w rzeczywistości, dokładnie poprzez upadek swoich rzekomych dążeń, nazizm przysłużył się temu nihilistycznemu programowi. Pomijając korzyści polityczne i ide-ologiczne, których przypadek nazizmu w historii Europy przysporzył władzom komunistycz-nym (komunizm jest teraz szeroko i błędnie uważany, jeśli już w ogóle za zły sam w sobie, to jednak nie tak zły jak nazizm), nazizm miał inną, bardziej oczywistą i bezpośrednią funkcję. Goebbels wyjaśnił tę funkcję w programie radiowym w ostatnich dniach wojny:

Terror bombowy dotyczy domów zarówno bogatych jak i biednych; przed urzę-dami wojny totalnej ostatnie bariery klasowe musiały runąć... Razem z pomnikami kultury rozpadają się również ostatnie przeszkody do wypełnienia naszego rewolucyj-nego zadania. Teraz kiedy wszystko jest w ruinach jesteśmy zmuszeni do odbudowy Europy. W przeszłości prywatne posiadłości krępowały nas w burżuazyjnych zaha-mowaniach. Teraz bomby zamiast zabijania wszystkich Europejczyków rozbiły mury więzień, które trzymały ich w niewoli... W próbie zniszczenie europejskiej przyszło-ści wróg odniósł sukces jedynie w rozwaleniu jej przeszłości; i razem z tym wszystko stare przeminęło.

W ten sposób nazizm i jego wojna zrobiły dla Europy środkowej (w mniejszym stopniu dla Europy zachodniej) to, co bolszewizm uczynił poprzez rewolucję w Rosji: zniszczył stary porządek, w ten sposób przetarł szlak dla zbudowania "nowego". W ten sposób bolszewizm nie napotkał żadnej przeszkody obejmując tereny opuszczone przez nazizm; w ciągu kilku lat cała środkowa Europa przeszła pod "dyktaturę proletariatu", to znaczy pod tyranię bolszewi-ków, którym nazizm skutecznie przygotował drogę.

Nihilizm Hitlera był zbyt czysty, zbyt niezrównoważony, aby mieć więcej niż tylko nega-tywną, wstępną rolę do odegrania w całym programie nihilizmu. Jego rola, podobnie do roli czysto negatywnej pierwszej fazy bolszewizmu, jest już skończona, a następny etap należy do siły posiadającej pełniejszy pogląd na całą rewolucję, do potęgi sowieckiej, której Hitler przekazał w praktyce swoją spuściznę w słowach "przyszłość należy jedynie do silniejszego, wschodniego narodu."

2. Budowanie "Nowej Ziemi"

Jednak jeszcze nie zajęliśmy się ostateczną przyszłością, celem rewolucji; pomiędzy niszczącą rewolucją a rajem na ziemi znajduje się etap przejściowy, znany w doktrynie mark-sizmu jako "dyktatura proletariatu". Na tym etapie uwidacznia się druga, "konstruktywna" funkcja przemocy. Nihilistyczna władza sowiecka najbardziej bezwzględnie i systematycznie rozwijała ten etap, ale dokładnie tę samą pracę wykonywali realiści wolnego świata, którzy z powodzeniem przekształcali i "upraszczali" tradycję chrześcijańską w system promujący światowy "postęp". Ideał sowietów i zachodnich realistów jest identyczny, realizowany przez tych pierwszych w tępym zapamiętaniu, przez tych drugich bardziej spontanicznie, nie bezpo-średnio przez rządy, ale przy ich pomocy, bardziej poprzez działalność poszczególnych dzia-łaczy i ich ambicje. Realiści wszędzie przewidują totalny "nowy porządek" zbudowany wy-łącznie przez ludzi "wyzwolonych" z niewoli Boga i na ruinach starego porządku, którego fundamenty założone były przez Boga. Rewolucja nihilizmu, świadomie lub nieświadomie, została zaakceptowana; dzięki trudowi działaczy we wszystkich państwach, po obu stronach "żelaznej kurtyny" powstaje nowe, czysto ludzkie królestwo, w którym jego budowniczy wi-dzą "nową ziemię", która nie mogła zaistnieć w poprzednich wiekach, ziemię całkowicie wy-zyskiwaną, kontrolowaną i zorganizowaną przez wzgląd na człowieka, a przeciwko prawdzi-wemu Bogu.

Nie ma bezpiecznego miejsca, wolnego od wdzierającego się imperium nihilizmu; wszę-dzie ludzie gorączkowo podążają za dziełem "postępu" i nawet nie zdają sobie z tego sprawy, lub tylko mgliście. W wolnym świecie jest to może horror vacui, w głównej mierze popycha-jący ludzi do gorączkowej aktywności dającej zapomnienie o duchowej pustce, która jest udziałem całego świata; w świecie komunizmu wielką rolę wciąż odgrywa nienawiść do prawdziwych lub wyimaginowanych wrogów, ale zasadniczo jest ona skierowana przeciwko Bogu, którego ich rewolucja zdetronizowała, która pobudza ich do przerabiania całego świata przeciwko Niemu. W każdym przypadku jest to zimny, nieludzki świat, który kształtowany jest bez udziału Boga, świat gdzie wszędzie panuje organizacja i sprawność, a nigdzie nie ma miłości lub szacunku. Sterylna "czystość" i "funkcjonalizm" współczesnej architektury to modelowy obraz takiego świata; ten sam duch obecny jest w chorobie powszechnego plano-wania, na przykład w "kontroli urodzin", w doświadczeniach, które starają się zawładnąć pra-wami genetyki i psychiki, w stanie "powszechnej szczęśliwości". Wielu obrońców tego typu planów zbliża się niebezpiecznie blisko osobliwego rodzaju czystego obłędu, w którym precyzja szczegółów i technika są połączone z przerażającą nieczułością na nieludzkie cele, którym służą.

Nihilistyczna "organizacja" – totalne przekształcenie ziemi i społeczeństwa przez maszy-ny, współczesna architektura i wzornictwo, nieludzka filozofia "inżynierii człowieka", która im towarzyszy – jest konsekwencją przyjęcia bez zastrzeżeń industrializmu i technologii, któ-re opisywaliśmy w poprzednim rozdziale, pochodzących z tego świata, które, jeśli niepo-wstrzymane, muszą prowadzić do tyranii. Możemy tu zauważyć praktyczne przełożenie roz-woju filozofii, o którym wspomnieliśmy powyżej w części I, to znaczy przekształcenie praw-dy w siłę i władzę. To, co może wydawać się "niewinne" w pragmatyzmie i sceptycyzmie filozofów, teraz staje się czymś innym w "planach" luminarzy czasów współczesnych. Gdyż jeżeli prawda nie istnieje, władza i siła nie napotyka na żadne bariery z wyjątkiem tych narzu-conych przez otoczenie w którym działa, albo przez jeszcze większą władzę i siłę im prze-ciwną. Władza współczesnych "planistów", jeżeli nie napotka na opór, dotrze do swoich natu-ralnych granic tylko w reżimie totalnej organizacji.

Takie właściwie było marzenie Lenina, który pisał, że zanim "dyktatura proletariatu" dojdzie do końca, "całe społeczeństwo stanie się jednym urzędem i jedną fabryką, z jednako-wą pracą i jednakowym wynagrodzeniem". W "nowym świecie" nihilistów cała ludzka ener-gia ma być poświęcona sprawom światowym; całe ludzkie środowisko i każda rzecz w nim zawarta mają służyć celowi "produkcji" i przypomnieniu ludziom, że jedyna szczęśliwość może istnieć tylko na tym świecie; oznacza to faktyczne ustanowienie absolutnej władzy ma-terialnego świata. Fikcyjny i sztuczny świat ustanowiony przez ludzi, którzy zapragnęli usu-nąć ostatni ślad boskiego działania w świecie oraz ostatni ślad wiary w ludziach, zapowiada się tak bardzo wszystko obejmujący i tak wszechobecny, że ludzie nie będą mogli zobaczyć, wyobrazić sobie, a nawet mieć nadzieji na cokolwiek innego ponad nim. Z punktu widzenia nihilistów ten świat będzie doskonałym "realizmem" i totalnym "wyzwoleniem"; a w rzeczy-wistości będzie największym i najbardziej sprawnie działającym więzieniem, jakie ludzie kiedykolwiek wymyślili, gdyż, według ścisłych słów Lenina, "nie będzie z niego żadnej moż-liwości ucieczki, nie będzie miejsca dokąd można pójść".

Władza tego świata, której nihiliści ufają tak, jak chrześcijanie ufali władzy Boga, nigdy nie może uwalniać, może wyłącznie zniewalać; tylko w Chrystusie, który "zwyciężył świat" jest wybawienie od tej władzy, nawet gdy stanie się ona absolutna.

3. Kształtowanie "Nowego Człowieka"

Zniszczenie starego porządku i zorganizowanie "nowego świata" nie są jednak jedynymi punktami w historycznym programie nihilizmu; może nie są one nawet najbardziej istotne. Są one jedynie przygotowaniem dla dzieła bardziej doniosłego i bardziej złowrogiego od tam-tych: do "przemiany człowieka".

Pseudonaśladowcy Nietzschego, Hitler i Mussolini, marzyli o "wyższym człowieczeń-stwie", które wykute miało być poprzez "kreatywną" przemoc; "taka jest misja naszych cza-sów" twierdził hitlerowski demagog Resenberg, "z mitu o nowym życiu wyprowadzić nowy rodzaj człowieka". Wiemy z praktyki nazizmu jaki był ten nowy rodzaj człowieka; wydaje się, że świat odrzucił go jako zbyt brutalny i nieludzki. Ale "ogromna przemiana ludzkiej na-tury" do której dążył marksizm być może była dokładnie tym samym rodzajem "nowego człowieka". Marks i Engels wypowiadali się na ten temat jednoznacznie:

Zarówno dla wytworzenia na masową skalę komunistycznej świadomości, jak i dla powodzenia samego celu, przemiana człowieka na skalę masową jest niezbędna, przemiana która może mieć miejsce tylko w ruchu praktycznym, w rewolucji: dlatego też rewolucja jest potrzebna nie tylko dlatego, że klasa panująca nie może być obalona żadnym innym sposobem, ale również dlatego, że klasa obalająca może tylko w rewo-lucji odnieść sukces w uwolnieniu samej siebie od całego wiekowego skrępowania i stać się zdolna do utworzenia nowego społeczeństwa.

Na chwilę odłóżmy na bok pytanie o rodzaj ludzi, którzy mają powstać dzięki rewolucji, a starannie przyjrzyjmy się zastosowanym środkom: znowu jest to przemoc, która jest nie-zbędna do ukształtowania "nowego człowieka", tak samo jak do utworzenia "nowego świata". Te dwie rzeczy są mocno związane ze sobą w deterministycznej filozofii Marksa, gdyż "w działaniu rewolucyjnym zmiana osobowości pokrywa się ze zmianą okoliczności". Zmiana okoliczności, a co więcej, proces ich przemiany poprzez rewolucyjną przemoc, zmienia rów-nież samych rewolucjonistów. Tutaj Marks i Engels, podobnie do współczesnego im Nie-tzschego, i jak również Lenin i Hitler po nich, wyznają mistyczny kult przemocy, obserwując magiczną przemianę dokonującą się w ludzkiej naturze poprzez pobłażliwość na pożądliwości i złe pragnienia, poprzez przyzwolenie na złość, nienawiść, chowanie urazy oraz wolę domi-nacji i panowania. Mając to na uwadze musimy również odnotować dwie wojny światowe, które gwałtownie zniszczyły na zawsze stary porządek i starego człowieka zakorzenionego w stabilnym i tradycyjnym społeczeństwie, które odegrały wielką rolę w wytworzeniu nowego społeczeństwa wyrwanego ze swoich korzeni, zgodnie z ideami Marksa. 30 lat nihilistycznej wojny i rewolucji między rokiem 1914 a 1945 był idealnym sezonem na powstanie "nowego rodzaju człowieka".

Oczywiście nie jest żadną tajemnicą dla współczesnych filozofów i psychologów, że człowiek się zmienia w naszym pełnym przemocy stuleciu, oczywiście nie tylko pod wpły-wem wojny i rewolucji, ale praktycznie pod wpływem wszystkiego, co nosi miano "nowocze-sności" i "postępu". Cytowaliśmy już najbardziej uderzające formy nihilistycznego witalizmu, którego łącznym rezultatem było wyrwanie korzeni, dezintegracja i "mobilizowanie" jednost-ki, usunięcie normalnej stabilności, zaszczepienie bezsensownych poszukiwań mocy i ruchu, zastąpienie normalnych ludzkich uczuć przez nerwową pobudliwość. Dzieło nihilistycznego realizmu, w praktyce jak i w teorii, było równoległe i komplementarne do takiego witalizmu: było to dzieło standaryzacji, specjalizacji, uproszczeń, mechanizacji, dehumanizacji; ich skut-kiem było "redukowanie" osobowości do najbardziej prymitywnego i podstawowego pozio-mu, uczynienie z człowieka faktycznego niewolnika swojego środowiska, doskonałego robot-nika w leninowskiej światowej "fabryce".

Te spostrzeżenia nie są już dziś zbyt odkrywcze; ogromna ilość książek została napisana na ten temat. Wielu myślicieli wyraźnie widziało powiązanie między filozofią nihilizmu, któ-ra redukuje rzeczywistość i naturę ludzką do najprostszych możliwych elementów, a nihili-styczną praktyką, która podobnie redukuje konkretnego człowieka; wielu też uświadomiło sobie powagę i radykalizm tego typu "redukcji", nawet do skonstatowania poważnej jako-ściowej zmiany w naturze ludzkiej, jak to robił Erich Kahler:

Silny trend do zakłócania i unieważniania jednostki... otwarcie obecny w najbar-dziej rozmaitych prądach współczesnego życia – ekonomicznego, technicznego, poli-tycznego, naukowego, edukacyjnego, psychicznego i artystycznego – okazuje się tak zniewalający, że jesteśmy skłonni widzieć w nim prawdziwą mutację, przemianę ludzkiej natury.

Jednak niewielu z tych, którzy widzą te zmiany, posiada rzeczywistą świadomość głębo-kiego ich znaczenia i ich implikacji (gdyż są one teologicznej natury i całkowicie leżą poza zakresem każdej wyłącznie empirycznej analizy), lub możliwego lekarstwa (gdyż musi być ono duchowe). Na przykład przed chwilą cytowany autor pokłada swoje nadzieje w oczeki-waniu na przemianę w "jakąś ponadindywidualną formę istnienia" pokazując w ten sposób, że jego mądrość raczej nie przewyższa tej pochodzącej od "ducha naszych czasów", która rze-czywiście, jak to zobaczymy, odrzuciła ideał społecznego "Supermana".

Jak w sposób bardziej realistyczny można opisać tę "mutację" nowego człowieka? Jest on człowiekiem bez korzeni, oderwanym od przeszłości, którą nihilizm zniszczył, wdzięcz-nym surowcem dla każdego nawiedzonego demagoga; jest to "wolnomyśliciel" i sceptyk, zamknięty tylko na prawdę, ale "otwarty" na każdą nową intelektualną nowinkę, gdyż sam nie posiada żadnego intelektualnego fundamentu; "poszukujący" wciąż jakichś "nowych obja-wień", gotowy do wiary we wszystkie nowości, ponieważ prawdziwa wiara została w nim unicestwiona; planista i eksperymentator, który kultywuje "fakt" ponieważ zdradził prawdę, traktuje świat jako duże laboratorium, w którym wolno mu określać, co jest "możliwe", a co nie; człowiek niezależny, roszczący pretensje do pokory pytając tylko o "prawa", jednak pełny pychy, gdyż oczekuje, że wszystko ma być mu dane w świecie, gdzie nic nie jest autoryta-tywnie zabronione; jest to człowiek chwili, bez sumienia czy wyższych wartości, a zatem po-zostający na łasce najsilniejszego "bodźca"; "buntownik" nienawidzący wszelkich ograniczeń i autorytetów, ponieważ sam jest dla siebie własnym i jedynym bogiem; człowiek z "tłumu", nowy rodzaj barbarzyńcy, starannie "zredukowany" i "uproszczony", przyswajający tylko najbardziej elementarne idee, mimo to pogardliwie odnoszący się do każdego, kto ośmiela się wskazywać rzeczy wyższe albo rzeczywistą złożoność życia.

Ci wszyscy ludzie to jeden człowiek, człowiek którego kształt jest dokładnym celem nihi-lizmu. Jednak na podstawie samego opisu nie można osądzić tego człowieka, trzeba jeszcze zobaczyć jego obraz. Faktycznie taki obraz niedawno został utrwalony, jest to obraz współ-czesnego malarstwa i rzeźby, który ukształtował się w głównej mierze po zakończeniu II wojny światowej, aby dać formę dla rzeczywistości powstałej w epoce o największym stęże-niu nihilizmu w historii ludzkości.

Mogłoby się wydawać, że człowiek został w tej sztuce "ponownie odkryty"; wyprowa-dzony z chaosu totalnej abstrakcji, jako wyłaniający się możliwy do zidentyfikowania kształt. Podobno rezultatem tego jest "nowy humanizm" i "powrót do człowieka", i, co znaczące, w przeciwieństwie do wielu szkół artystycznych XX wieku, nie jest to czczy wymysł, którego sens ukryty jest za zasłoną irracjonalnego żargonu, ale spontaniczny wzrost, który wydaje się mieć głębokie korzenie w duszy człowieka współczesnego. Na przykład w pracach Alberto Giacomettiego, Jeana Dubuffeta, Francisa Bacona, Leona Goluba, Jose Cuevasa, sięgając do przykładów z wielu narodów, widać prawdziwą sztukę "współczesną", która nie rezygnując z nieporządku i "wolności" abstrakcji, odchodzi od zwykłej ucieczki od rzeczywistości a swoją uwagę kieruje w stronę poważnego "ludzkiego zaangażowania".

Jednak jaki jest ten rodzaj "człowieka", do którego ta sztuka "powróciła"? Z pewnością nie jest to chrześcijanin, człowiek stworzony na podobieństwo Boże, gdyż żaden "nowocze-sny" człowiek nie wierzy w nic takiego; nie jest to też jakiś rozwodniony "człowiek" starego humanizmu, którego wszyscy "zaawansowani" myśliciele uważają za skompromitowanego i przestarzałego. Nawet nie jest to "człowiek" zniekształcony i skażony we wczesnej sztuce kubizmu i ekspresjonizmu naszego wieku; pojawia się raczej tam, gdzie tamta sztuka się koń-czy a pojawia się inny jej rodzaj, starający się wejść w nową rzeczywistość, aby móc odmalować "nowego człowieka".

Dla prawosławnego obserwatora nie interesującego się tym, co awangarda uważa za modne czy wyrafinowane, ale zainteresowanego prawdą, potrzeba chwili refleksji, aby przeniknąć tajemnicę tej sztuki: nie istnieje w niej wcale kwestia "człowieka"; jest to sztuka od początku nieludzka i demoniczna. To nie człowiek jest obiektem tej sztuki, ale jakieś niższe istoty, które wyłażą ("przybywają" według Giacometti’ego) z nieznanych głębin.

Ciała jakie przyjmują te istoty (mimo przeobrażeń wciąż pozostają tym samym) nieko-niecznie są silnie zniekształcone; mimo że są poskręcane i rozczłonkowane, są często bardziej "realistyczne" niż postacie ludzkie we wcześniejszej sztuce współczesnej. Jasne jest, że te istoty nie są ofiarami jakiejś przemocy; raczej urodziły się tak zdeformowane, są prawdziwą "mutacją". Nie można nie zauważyć podobieństwa między wieloma tymi postaciami a zdjęciami zdeformowanych dzieci urodzonych przez tysiące kobiet, które zażywały podczas ciąży tabletki Thalidomide; a z pewnością zobaczymy jeszcze wiele takich potwornych "przypad-ków".

Dużo więcej niż ciała ujawniają twarze tych istot. Byłoby pewną przesadą stwierdzenie, że te twarze wyrażają beznadziejność, albo że nie można przypisać im żadnej cząstki czło-wieczeństwa, którego po prostu w nich nie ma. To są raczej twarze istot mniej lub bardziej "dostosowanych" do świata, który znają, świata nie wrogiego, ale całkowicie obcego, nie nie-ludzkiego, ale raczej obojętnego na człowieka. Udręka, gniew i rozpacz wcześniejszych eks-presjonistów zostały tutaj jakby zamrożone i odcięte od świata, do którego wcześniej miały przynajmniej stosunek negacji, po to, aby uczynić swój własny świat. Człowiek przedstawia-ny w tej sztuce nie jest już nawet własną karykaturą, już nie jest portretowany w gwałtownych bólach duchowej śmierci, niszczony przez ohydny nihilizm naszego wieku, który atakuje nie tylko duszę i ciało, ale samą myśl i naturę ludzką. Nie, to wszystko odeszło w przeszłość, kryzys minął, człowiek umarł. Nowa sztuka świętuje narodziny nowych gatunków, istot z niższych czeluści, podludzi.

Zajęliśmy się sztuką współczesną trochę dłużej, całkiem nieproporcjonalnie do jej we-wnętrznej wartości, ponieważ dostarcza ona konkretny i bezbłędny materiał dowodowy dla tych, którzy mają oczy do patrzenia, o rzeczywistości, która wyrażona w sposób abstrakcyjny wydaje się, szczerze mówiąc, niewiarygodna. Łatwo jest odrzucić jako fantazję "nowy huma-nizm" przewidziany przez Hitlera czy Lenina; nawet plany tych dość przyzwoitych współcze-snych nihilistów pośród nas, którzy spokojnie omawiają naukowe metody wyhodowania "bio-logicznego supermana", czy wymyślają utopie dla "nowego człowieka", aby wykształcić go w ciasnej i ograniczonej "współczesnej edukacji" i w ścisłej kontroli umysłu, wydają się nam dalekie i mało złowieszcze.

Ale stając wobec rzeczywistego obrazu "nowego człowieka", obrazu brutalnego i obrzydliwego ponad wszelkie wyobrażenie, a jednocześnie tak przypadkowego i konsekwentnego zarazem, bardzo rozpowszechnionego w sztuce współczesnej, można szybko to uchwycić, a cała groza współczesnego stanu człowieka zada cios, o którym prawdopodobnie trudno będzie zapomnieć.

© Monaster Św. Cyryla i Metodego w Ujkowicach - monasterujkowice.pl - Wszystkie prawa zastrzeżone.