Prawosławny monaster Św. Cyryla i Metodego

http://monasterujkowice.pl/books.php?b=18&c=3
Monaster w Ujkowicach » Wydawnictwa » Stworzenie czy ewolucja?
okładka książkiStworzenie czy ewolucja?

Stworzenie czy ewolucja?

Autor: O. Seraphim Rose
Język: polski
Format: A5

3. Rozwój, a nie ewolucja

Pragnę, aby było dla Pana jasne: wcale nie zaprzeczam faktom o zmianach czy rozwoju w przyrodzie. Temu, że dorosły człowiek powstaje z embrionu; temu, że wielkie drzewo rośnie z małego żołędzia; temu, że rozwijają się nowe warianty organizmów, czy to „rasy” ludzi czy też różne rodzaje psów i kotów, czy drzew owocowych – ale to wszystko to nie jest ewolucja: to są tylko zmiany w określonym rodzaju czy gatunku. Nie dowodzą one czy nawet nie sugerują (jeżeli jeszcze Pan w to nie uwierzył z powodów nienaukowych), że jeden rodzaj albo gatunek rozwija się w inny i że wszystkie współczesne istoty żywe są wynikiem takiego rozwoju z jednego lub kilku prymitywnych organizmów. Wierzę, że takie właśnie jest nauczanie św. Bazylego Wielkiego w Hexaemeronie, co zamierzam właśnie wykazać.

W homilii 5:7 Hexaemeronu św. Bazyli pisze:

Zatem niechaj każdy kto żyje w uścisku rozpaczy o siebie wie, że tak jak w rolnictwie zmieniają się właściwości roślin, tak pilność duszy w pościgu za cnotami może zatriumfować nad wszelkimi rodzajami niedołęstwa.

Nikt, „ewolucjonista” czy „antyewolucjonista”, nie może zaprzeczyć, że „właściwości” istot żywych mogą się zmieniać; ale to nie jest dowód na ewolucję, o ile nie będzie wykazane, że jeden rodzaj lub gatunek może zmienić się w inny, a co więcej, że każdy gatunek zmienia się w inny w nieprzerwanym łańcuchu wstecz, aż do najprymitywniejszych organizmów. Pokażę niżej co św. Bazyli mówi na ten temat.

Św. Bazyli pisze znowu:

Jak w takim razie ziemia wydaje nasiona według każdego rodzaju, skoro siejąc zboże, czasami zbieramy czarną pszenicę? To nie jest zmiana w inny rodzaj, ale stało się tak ponieważ kilka nasion było chorych i wadliwych. Zboże nie przestało być pszenicą ale stało się takie poprzez spalenie.1

Ten fragment wydaje się wskazywać, że św. Bazyli nie wierzy w „zmianę w inny rodzaj” – ale nie przyjmę tego jako ostatecznego dowodu, dopóki nie dowiem się co św. Bazyli naprawdę nauczał, nie będę też arbitralnie interpretował jego słów. To, co jedynie można stwierdzić z tego ustępu to to, że św. Bazyli rozpoznaje jakiś rodzaj „zmiany” w pszenicy, który nie jest „zmianą w inny rodzaj”. Ten rodzaj zmian to nie ewolucja.

Św. Bazyli pisze znowu:

Pewni ludzie zauważyli, że jeśli sosny będą ścięte albo spalone, to zamieniają się w lasy dębowe.2

Ten ustęp niczego też nie udowadnia, przytoczyłem go tylko dlatego, że był używany przez innych by wykazać, że św. Bazyli wierzył, (1) że jeden rodzaj stworzenia rzeczywiście zmienia się w inny (ale wykażę poniżej co św. Bazyli w rzeczywistości nauczał na ten temat); oraz, (2) że św. Bazyli popełniał naukowe błędy ponieważ to zdanie jest fałszywe. Tutaj chcę stwierdzić rzecz elementarną: współczesna nauka gdy opisuje naukowe fakty zazwyczaj wie więcej niż święci Ojcowie, a święci Ojcowie mogą łatwo popełniać błędy dotyczące faktów naukowych, ale to nie naukowych faktów szukamy u świętych Ojców ale prawdziwej teologii i prawdziwej filozofii, która oparta jest na teologii. Ale mimo to w tym akurat przypadku św. Bazyli jest naukowo poprawny, bo rzeczywiście często zdarza się, że w lesie sosnowym jest silne podszycie dębowe (las w którym mieszkamy faktycznie jest właśnie takim mieszanym lasem sosnowo-dębowym), i kiedy sosny są usunięte na przykład przez pożar, dęby rosną szybko i zmieniają rodzaj lasu z sosnowego na dębowy w dziesięć albo piętnaście lat. To nie jest ewolucja ale inny rodzaj zmiany, a teraz wykażę że św. Bazyli nie mógł wierzyć w rzeczywistą zamianę lub ewolucję sosny w dąb.

Zobaczmy teraz czy św. Bazyli wierzył w „ewolucję” czy raczej w „ustalenie” gatunków. Pisał:

Nie ma nic prawdziwszego od tego, że każda roślina albo ma nasienie albo jakąś płodną moc. To właśnie zawiera się w stwierdzeniu „według swego gatunku”. Dlatego z pędu trzciny nie wyrośnie drzewko oliwne, ale z trzciny wyrasta inna trzcina; z nasion wyrastają rośliny pokrewne zasianym nasionom. W ten sposób co było położone w ziemi w jego pierwszym pokoleniu, zostało zachowane do czasów obecnych, od tego czasu rodzaje przedłużają swoje trwanie poprzez ciągłą reprodukcję.3

Św. Bazyli pisze znowu:

Natura istniejących rzeczy, wprawiona w ruch przez jedno polecenie, przenika całe stworzenie bez zmiany, poprzez wytwarzanie i destrukcję, zachowując dziedzictwo każdego rodzaju przez podobieństwo, aż osiągnie ostateczny koniec. Rodzi się koń jako potomstwo konia, lew z lwa, orzeł z orła, poprzez nieprzerwane dziedzictwo aż do końca świata. Długość czasu nie wpływa na określone cechy zwierząt, na ich zepsucie czy wygaśnięcie, ale, tak jakby były ustalone zupełnie niedawno, natura, zawsze świeża, przemieszcza się przez wieki.4

Wydaje się całkiem jasne, że św. Bazyli nie wierzy by jeden rodzaj stworzenia mógł być przemieniony w inny, tym bardziej, że każde stworzenie teraz istniejące było kiedyś przemienione z innego stworzenia, i tak dalej aż do najbardziej prymitywnych organizmów. Jest to współczesna myśl filozoficzna.

Powinienem Panu wyznać, że nie uważam, że ta kwestia ma wielkie znaczenie sama w sobie. Niżej omówię dużo bardziej istotne pytania. Jeżeli byłby to rzeczywiście naukowy fakt, że jedne rodzaje organizmów mogą przemieniać się w inne, nie miałbym żadnych trudności by w to uwierzyć, ponieważ Bóg może uczynić co zechce, a przemiany jak i rozwój, które obserwujemy w przyrodzie, (embrion staje się człowiekiem, żołądź wyrasta w dąb, gąsienica przemienia się w motyla) są na tyle zdumiewające, że można bez trudności uwierzyć, że jedne gatunki ewoluują z innych. Ale nie ma rozstrzygających naukowych dowodów na to, czy takie rzeczy kiedykolwiek się wydarzały, a już całkiem brak dowodów na to, że jest to prawo uniwersalne i że całe stworzenie pochodzi ostatecznie od jakichś prymitywnych organizmów. Święci Ojcowie z całą pewnością nie wierzyli w taką teorię – ponieważ teoria ewolucji była wymyślona w czasach nowożytnych. Jest to produkt współczesnej zachodniej mentalności i jeśli Pan sobie życzy mogę później wykazać Panu jak ta teoria rozwijała się wspólnie ze współczesną filozofią począwszy od Kartezjusza, znacznie wcześniej niż powstały jakiekolwiek „naukowe dowody” na nią. Idea ewolucji jest całkowicie obca tekstom Księgi Rodzaju, zgodnie z którą każde stworzenie zostało stworzone według swojego gatunku a nie jedno zmieniało się w inne. I święci Ojcowie, jak wykażemy szczegółowo poniżej, rozumieli tekst Księgi Rodzaju całkiem prosto, bez wczytywania się w jakieś „naukowe teorie” czy alegorie.

Teraz zrozumie Pan dlaczego nie przyjmuję pańskiego cytatu św. Grzegorza z Nyssy o „podniesieniu natury z niższego poziomu na doskonały” jako dowodu na ewolucję. Wierzę, jak podaje nam natchniona Księga Rodzaju, że rzeczywiście stworzenie powstawało w pewnym określonym porządku, w kolejnych etapach; ale nigdzie w Księdze Rodzaju czy w pismach św. Grzegorza z Nyssy nie ma stwierdzenia, że jeden rodzaj stworzenia był przemieniony w jakiś inny, albo że całe stworzenie powstało w ten sposób! Całkowicie nie zgadzam się z Panem kiedy Pan stwierdza: „Stworzenie zostało opisane w pierwszym rozdziale Księgi Rodzaju dokładnie tak, jak je opisuje współczesna nauka.” Jeżeli za współczesną naukę uważa Pan naukę o ewolucji, wierzę że jest Pan w błędzie, jak wspomniałem. Zrobił Pan błąd zakładając, że rodzaj rozwoju opisany w księdze Rodzaju, u św. Grzegorza z Nyssy i u innych Ojców jest ten sam, jak ten opisany w teorii ewolucji; taka rzecz nie może być założeniem lub pewnikiem, musi Pan to udowodnić, a później z przyjemnością przedyskutuję z Panem „naukowe dowody” za i przeciw ewolucji, jeśli takie będzie Pana życzenie. Rozwój stworzenia zgodnie z Bożym planem to jedna rzecz, a współczesna naukowa (a w rzeczywistości filozoficzna) teoria, która wyjaśnia ten rozwój poprzez przemiany jednego rodzaju stworzenia w inne, począwszy od jednego lub kilku prymitywnych organizmów, jest całkiem odmienną sprawą. Święci Ojcowie nie głosili tej współczesnej teorii; jeśli wykaże mi Pan, że ją głosili, wysłucham Pana z wdzięcznością.

Jeśli natomiast przez „współczesną naukę” rozumie Pan naukę która nie jest oparta na filozoficznej teorii ewolucji, to mimo to wciąż nie zgadzam się z Panem; i wykażę niżej dlaczego wierzę, stosownie do świętych Ojców, że współczesna nauka nie może dojść do żadnej wiedzy na temat sześciu dni stworzenia. W każdym razie bardzo arbitralnie identyfikuje warstwy geologiczne jako „okresy stworzenia”. Ta naiwna analogia pomiędzy Księgą Rodzaju a nauką nasuwa wiele trudności. Czy „współczesna nauka” naprawdę wierzy, że ziemska trawa i drzewa istniały o cały okres geologiczny wcześniej przed pojawieniem się słońca, które zostało stworzone dopiero czwartego dnia? Myślę, że robi Pan poważny błąd angażując się w interpretowanie Pisma Świętego według specyficznej teorii naukowej (która nie jest wcale „faktem”). Wierzę, że nasza interpretacja Pisma Świętego nie powinna być powiązana z żadną naukową teorią, czy to ewolucji czy jakąkolwiek inną. Raczej przyjmujmy Pismo Święte tak, jak nauczali święci Ojcowie i nie spekulujmy na temat sposobu stworzenia. Teoria ewolucji jest współczesną spekulacją na temat jak powstał świat i pod wieloma względami zaprzecza nauce świętych Ojców, jak wykażę poniżej.

Oczywiście przyjmuję pańskie cytaty ze św. Grzegorza z Nyssy; znalazłem kilka podobnych u innych świętych Ojców. Naturalnie nie przeczę też, że nasza natura jest częściowo zwierzęca albo temu, że jesteśmy powiązani z całością stworzenia, co jest rzeczywiście cudowną jednością. Ale to wszystko nie ma nic wspólnego z teorią ewolucji, tą, która definiowana jest we wszystkich podręcznikach jako pochodzenie wszystkich obecnie istniejących stworzeń od jednego lub więcej prymitywnych organizmów poprzez proces przemian jednych gatunków w inne.

Potem zobaczy Pan (a teraz zaczynam już zbliżać się do ważnych nauk świętych Ojców na ten temat), że św. Grzegorz z Nyssy sam najwyraźniej nie wierzy w nic takiego jak współczesna teoria ewolucji, bo naucza, że pierwszy człowiek, Adam, naprawdę był stworzony bezpośrednio przez Boga i nie był zrodzony, tak jak wszyscy inni ludzie. W swojej książce „przeciwko Eunomiuszowi” pisze:

Pierwszy człowiek i człowiek z niego zrodzony otrzymali swoje istnienie w różny sposób; podczas gdy ten drugi poprzez akt płciowy, ten pierwszy został uformowany przez samego Chrystusa; pomimo tego, że uznajemy ich za dwa różne istnienia, w istocie bytu są obaj jednym, nie są uważani za dwie natury... Idea człowieczeństwa w Adamie i Ablu nie zmienia się w zależności od różnego ich początku; metoda ich stworzenia czy sposób przyjścia na świat nie robią żadnej różnicy w ich naturze.5

I znowu:

Tę zdolność rozumnego myślenia i śmiertelność nazywamy „człowiekiem” zarówno w przypadku Adama jak i Abla, i ta określona natura nie zmienia się przez to, że Abel był zrodzony, ani przez to, że Adam pojawił się na świecie bez narodzin.6

Oczywiście zgadzam się z nauką św. Atanazego, którego Pan cytuje, że „pierwszy człowiek stworzony był z prochu ziemi tak jak każdy, a ręka która wtedy ulepiła Adama, kształtuje również i tych, którzy przychodzą po nim.” Nikt nie kwestionuje oczywistej prawdy o stałej i twórczej działalności Bożej. Ale ta ogólna prawda w żaden sposób nie przeciwstawia się tej szczególnej, że pierwszy człowiek uczyniony był w inny sposób niż wszyscy inni ludzie, tak jak wyraźnie nauczają święci Ojcowie. Tak więc św. Cyryl Jerozolimski nazywa Adama „pierwszym człowiekiem uczynionym przez Boga” a Kaina „pierwszym zrodzonym człowiekiem”7 . Potem wyjaśnia, omawiając stworzenie Adama, że Adam nie był poczęty w żadnym ciele: „Ciało bierze początek z innego ciała, nawet jeśli jest to cudowne, niemniej jednak możliwe; ale powstanie człowieka z prochu ziemi jest czymś o wiele bardziej cudownym.”8

I znowu błogosławiony Grzegorz Teolog pisze:

Ci, którzy nazywają naturę Boga „Niezrodzoną” i „Zrodzoną”, uczynią zapewne Adama i Seta rożnymi pod względem natury, gdyż pierwszy nie pochodził z ciała (był stworzony) a drugi był zrodzony z Adama i Ewy.9

I ten sam Ojciec mówi jeszcze wyraźniej:

Cóż można rzec o Adamie? Czyż nie był on jedynym bezpośrednim dziełem Boga? Tak, powiecie. Czyżby był jedyną istotą ludzką? Na pewno nie. A dlaczego? Bo człowieczeństwo nie jest zależne od sposobu stworzenia. Właśnie z tego powodu to, co jest zrodzone, jest również ludzkie.10

A św. Jan Damasceński, którego teologia zwięźle podaje nauczanie wszystkich wczesnych Ojców, pisze:

Najwcześniejsze ukształtowanie (człowieka) nazywane jest „stworzeniem” a nie „zrodzeniem”, ponieważ „stworzenie” oznacza pierwotne ukształtowanie w Bożych dłoniach, podczas gdy „zrodzenie” jest powielaniem człowieczeństwa jeden z drugiego, co jest niezbędne ze względu na wyrok śmierci nałożony na nas z powodu upadku w grzech.11

A co z Ewą? Czy nie wierzy Pan, zgodnie z Pismem i nauką świętych Ojców, że była uczyniona z żebra Adama, a nie zrodzona z jakiegoś innego ciała? Św. Cyryl pisze:

Ewa była utworzona z Adama, a nie zrodzona ze swojej matki, tak jakby pojedynczy człowiek wydał ją na świat.12

A św. Jan z Damasceński porównując Przeczystą Bogurodzicę z Ewą pisze:

Tak jak Ewa uczyniona została z Adama bez związku dwojga ludzi, tak i dawny uczynił nowego Adama, który przyszedł na świat zgodnie z prawem narodzin, ale ponad naturą następowania pokoleń.13

Można by było cytować jeszcze wielu innych świętych Ojców poruszających ten temat, ale nie będę już tego czynił, dopóki nie będzie Pan kwestionował tego poglądu. Ale w moich dotychczasowych rozważaniach nie dotarłem jeszcze do najważniejszych pytań dotyczących teorii ewolucji, dlatego teraz powrócę do kilku z nich.

© Monaster Św. Cyryla i Metodego w Ujkowicach - monasterujkowice.pl - Wszystkie prawa zastrzeżone.