Prawosławny monaster Św. Cyryla i Metodego

http://monasterujkowice.pl/books.php?b=18&c=4
Monaster w Ujkowicach » Wydawnictwa » Stworzenie czy ewolucja?
okładka książkiStworzenie czy ewolucja?

Stworzenie czy ewolucja?

Autor: O. Seraphim Rose
Język: polski
Format: A5

4. Jak święci Ojcowie interpretują Księgę Rodzaju?

W tym co napisałem do tej pory o Adamie i Ewie zauważy Pan, że cytowani święci Ojcowie interpretowali tekst Księgi Rodzaju w sposób, który mógłby uchodzić za raczej „dosłowny”. Czy nie mam racji przypuszczając, że wolałby Pan interpretować te teksty bardziej „alegorycznie”, skoro stwierdza Pan, że wiara w natychmiastowe stworzenie Adama przez Boga jest „bardzo płytką interpretacją Pisma Świętego”? Jest to niesłychanie ważny punkt, i jestem naprawdę zdumiony okryciem, że „prawosławni ewolucjoniści” całkowicie nie wiedzą, jak święci Ojcowie interpretują Księgę Rodzaju. Jestem pewny, że zgodzi się Pan ze mną, że nie możemy interpretować Pisma Świętego według własnych upodobań, ale koniecznie musimy stosować się do nauki świętych Ojców. Obawiam się, że nie wszyscy, którzy mówią o Księdze Rodzaju, przestrzegają tej zasady. Pewni ludzie tak są pochłonięci zwalczaniem protestanckiego fundamentalizmu, że dochodzą do skrajności w obalaniu każdego, kto chciałby interpretować Księgę Rodzaju „dosłownie”; ale czyniąc tak nigdy nie powołują się na św. Bazylego czy innych komentatorów Księgi Rodzaju, którzy zupełnie jasno wyłożyli zasady jakich należy przestrzegać w interpretacji natchnionych tekstów. Obawiam się, że wielu z nas utrzymujących, że podąża za tradycją patrystyczną, często bez zastanowienia i gładko popada w głoszenie własnej „mądrości” w miejsce nauki świętych Ojców. Osobiście mocno wierzę, że cały światopogląd i filozofia życia dla prawosławnych chrześcijan jest zawarta w pismach świętych Ojców; jeśli tylko będziemy wsłuchiwać się w ich nauki zamiast twierdzić, że jesteśmy na tyle mądrzy, by innych uczyć naszej własnej „mądrości”, nie zejdziemy na manowce.

A teraz poproszę Pana żebyśmy zbadali bardzo istotną i fundamentalną kwestię: jak święci Ojcowie uczyli interpretować Księgę Rodzaju? Odłóżmy nasze poglądy dotyczące „dosłownego” czy „alegorycznego” interpretowania i zobaczmy czego święci Ojcowie nauczają na temat czytania Księgi Rodzaju.

Nie możemy uczynić nic lepszego niż zacząć od słów samego św. Bazylego, który pisał tak inspirująco o sześciu dniach stworzenia. W Hexaemeronie pisał:

Ci którzy nie podzielają powszechnego rozumienia Pism Świętych mówią, że woda nie jest wodą, ale jakąś inną naturą, i opisują roślinę i rybę zgodnie ze swoimi własnymi poglądami. Opisują też zachowanie gadów czy dzikich zwierząt dostosowując ten opis do swoich poglądów, podobnie jak objaśniacze snów, którzy wydarzenia widziane w snach wyjaśniają według własnych chęci i celów. Kiedy słyszę „trawa”, wtedy myślę o trawie i w taki sam sposób rozumiem wszystko tak, jak to jest powiedziane, roślina, ryba, dzikie zwierzę czy wół. „Rzeczywiście, nie wstydzę się Ewangelii.” ... Ponieważ Mojżesz przemilczał pewne rzeczy, jako dla nas bezużyteczne i nie odnoszące się w żaden sposób do nas, czy z tego powodu mamy wierzyć, że słowa Pisma Świętego są przez to mniej ważne niż fałszywa mądrość (tych, którzy pisali na temat świata)? Czy raczej powinniśmy oddać mu chwałę, że nie zaprzątał naszego umysłu próżnymi rzeczami ale tak zarządził, żeby wszystkie słowa były pisane dla zbudowania i kierowania dusz? To jest rzecz, z której widocznie niektórzy nie zdają sobie sprawy, próbując przez fałszywe argumenty i alegoryczne interpretacje nadać Pismu Świętemu sens według własnych wymysłów. Ale są to poglądy tych, którzy uważają siebie samych za mądrzejszych od objawienia Ducha Świętego i którzy pod pretekstem swoich komentarzy przedstawiają tylko własne wyobrażenia. A zatem starajmy się rozumieć tekst tak, jak jest napisany.14

Najwyraźniej św. Bazyli ostrzega nas, żebyśmy wystrzegali się „wyjaśnień” ustępów Księgi Rodzaju, których nasz zdrowy rozsądek nie może pojąć; jest to wielka pokusa dla „oświeconego” współczesnego człowieka, nawet jeżeli jest prawosławny. Mimo wszystko spróbujmy te trudne miejsca Pisma Świętego rozumieć tak, jak je rozumieli święci Ojcowie, a nie z pomocą naszej współczesnej „mądrości”. I nie poprzestawajmy na poglądach tylko jednego świętego Ojca, ale badajmy też i innych.

Jednym z czołowych patrystycznych komentatorów Księgi Rodzaju jest św. Efrem Syryjczyk. Jego poglądy w całości są bardzo ważne dla nas tym bardziej, że pochodził ze wschodu i znał dobrze język hebrajski. Współcześni naukowcy twierdzą, że mieszkańcy wschodu skłonni byli raczej do interpretacji „alegorycznych” i że Księga Rodzaju musi być interpretowana w ten sposób. Ale zobaczmy co mówi św. Efrem w swoim komentarzu do Księgi Rodzaju:

Nikt nie powinien myśleć, że stworzenie w ciągu sześciu dni jest alegorią; tak samo niedopuszczalne jest twierdzenie, że to, co było, zgodnie z opisem, stworzone w ciągu sześciu dni, było stworzone w jednym momencie, i podobnie, że pewne nazwy przytoczone w tym miejscu nie mają żadnego znaczenia albo znaczą coś innego. Przeciwnie, trzeba nam wiedzieć, że tak jak niebo i ziemia, które były stworzone na początku, są w rzeczywistości niebem i ziemią, a nie czymś innym ukrytym pod nazwą nieba i ziemi, i że wszystko inne wymienione jako stworzone i uporządkowane po stworzeniu nieba i ziemi to nie są tylko puste nazwy.15

To są wciąż, oczywiście, ogólne zasady; zobaczmy kilka charakterystycznych przykładów ich stosowania przez św. Efrema:

Mimo, że światło i chmury były stworzone w mgnieniu oka, to jednak i noc i dzień tego pierwszego dnia stworzenia miały po dwanaście godzin.16

I znowu:

Kiedy w mgnieniu oka żebro (Adama) zostało wyjęte i podobnie jak szybko ciało wypełniło ubytek, nagie żebro przyjęło skończoną formę i całe piękno kobiety, i wtedy Bóg przyprowadził ją i przedstawił Adamowi.17

Zupełnie jasno widzimy, że św. Efrem czytał Księgę Rodzaju „tak, jak jest napisana”; kiedy słyszał „żebro Adama” rozumiał „żebro Adama” i zupełnie nie przyjmował żadnych alegorycznych sposobów wydobywania dodatkowych znaczeń. Podobnie bardzo wyraźnie rozumie sześć dni stworzenia jako właśnie sześć dni, po 24 godziny każdy, z których każdy podzielony jest na dwunastogodzinny „wieczór” i „poranek”.

Umyślnie przytoczyłem „proste” komentarze do Księgi Rodzaju św. Efrema Syryjczyka przed bardziej „mistycznymi” komentarzami, bo to „proste” rozumienie Księgi Rodzaju jest najbardziej uwłaczające dla „oświeconych” umysłów naszej epoki. Podejrzewam, że większość prawosławnych chrześcijan słabo oczytanych w dziełach świętych Ojców natychmiast powie: „To jest za proste! Teraz wiemy dużo więcej niż wtedy. Proszę przytoczyć jakichś bardziej wykształconych Ojców”. Pechowo dla naszych współczesnych „mędrców”, nie ma bardziej „wykształconych” Ojców, bo nawet ci najbardziej „mistyczni” rozumieli tekst Księgi Rodzaju właśnie w ten sam „prosty” sposób co św. Efrem. Ci którzy chcieliby więcej „wykształcenia” u świętych Ojców znajdują się pod wpływem współczesnych zachodnich wyobrażeń, które są kompletnie obce świętym Ojcom Cerkwi Prawosławnej. Wykażę to cytując jeszcze wielu świętych Ojców.

Spróbujmy teraz przebadać dokładnie kwestię „długości” sześciu dni stworzenia. Wierzę, że jest to mimo wszystko kwestia drugorzędna wśród wywołanych przez teorię ewolucji, ale z pewnością nie zaszkodzi wiedzieć, co święci Ojcowie myśleli o tym, tym bardziej, że pozwoli to dostrzec wielką różnicę pomiędzy współczesnymi poglądami na temat stworzenia a nauką patrystyczną. Nieważne jak je sobie ktoś wyobraża, owe „dni” są ponad naszymi zdolnościami rozumienia, bo my znamy tylko „dni” naszego upadłego świata; nie jesteśmy w stanie nawet wyobrazić sobie tych dni, w których Boża stwórcza moc potężnie zabrała się do pracy.

Sami święci Ojcowie raczej niewiele mówili o tym, bez wątpienia dlatego, że nie był to dla nich istotny problem. Jest to problem dla współczesnych ludzi przede wszystkim dlatego, że próbują zrozumieć Boże stworzenie poprzez prawa natury naszego upadłego świata. Wydaje się, że Ojcowie zakładali, że te dni w czasie stwarzania świata nie przypominały obecnych dni, ale kilku z nich rzeczywiście twierdziło, że miały po 24 godziny, tak jak święty Efrem. Ale pozostaje jeszcze jedna rzecz dotycząca dni stworzenia, odnosząca się do pytania z pańskiego listu, czy Bóg mógł stworzyć wszystko natychmiast.

Pisze Pan: „Ponieważ Bóg stworzył czas, stworzyć coś natychmiast byłoby aktem przeciwstawnym do Jego własnej decyzji i woli ... Kiedy mówimy o stworzeniu gwiazd, roślin, zwierząt i człowieka nie mówimy o cudach, nie mówimy o nadzwyczajnych działaniach Bożego Stwórcy ale o ‘naturalnym’ procesie stworzenia.” Czy to nie dziwne, że zamienia Pan nauki świętych Ojców na „współczesną mądrość”? Czy początek całego świata to nie jest cud? Już wykazałem, że św. Grzegorz z Nyssy, św. Cyryl Jerozolimski, św. Grzegorz Teolog, św. Jan Damasceński (w rzeczywistości wszyscy Ojcowie) nauczali, że pierwszy człowiek powstał w sposób inny niż przez naturalne zrodzenie, nie tak jak wszyscy inni ludzie; podobnie pierwsze stworzenia, tak jak czytamy w świętym tekście Księgi Rodzaju, powstały w inny sposób niż wszelkie ich potomstwo: nie pojawiły się z naturalnego procesu rozmnażania ale za przyczyną Słowa Bożego. Współczesna teoria ewolucji zaprzecza temu, ponieważ została wymyślona przez niewierzących, którzy postanowili zaprzeczyć Bożej działalności sprawczej i wyjaśnić stworzenie wyłącznie za pomocą „naturalnych” procesów. Czy nie widzi Pan tej filozofii, która ukrywa się za teorią ewolucji?

Co o tym mówią święci Ojcowie? Cytowałem już św. Efrema Syryjczyka, który komentując Księgę Rodzaju opisuje, jak cały Boży akt stwórczy dopełniał się w jednej chwili, natychmiast, nawet jeżeli dni stworzenia miały po 24 godziny każdy. Zobaczmy teraz co św. Bazyli Wielki mówi o Bożym akcie stwórczym w czasie sześciu dni.

W mowie na trzeci dzień stworzenia św. Bazyli pisze:

Podczas tego jednego stwierdzenia powstał cały gęsty las; wszystkie drzewa wystrzeliły w górę ... Podobnie wszystkie krzewy były natychmiast gęste z liśćmi i gałęziami; i tak zwane kwiaty girlandowe ... wszystko zaistniało w jednym momencie, mimo, że ich wcześniej nie było na ziemi.18

I znowu:

„Niech ziemia wyda owoc.” To krótkie polecenie stało się w jednej chwili potężną naturą i złożonym systemem, które szybciej niż nasza myśl doprowadziło do doskonałości niezliczone właściwości roślin.19

I znowu na temat piątego dnia stworzenia:

Rozkaz został wydany. Natychmiast rzeki i bagniste jeziora zaroiły się i pełne były różnych gatunków właściwych dla swojego rodzaju.20

Podobnie św. Jan Chryzostom w swoim komentarzu do Księgi Rodzaju pisze:

Dzisiaj Bóg przeszedł ponad wodami i pokazuje nam, jak przez Jego Słowo i rozkaz wody zaroiły się od stworzeń. Powiedzcie mi, czyj umysł jest w stanie pojąć ten cud? Jaki język mógłby wysłowić wspaniałość Stwórcy? On tylko rzekł: „Niech ziemia wyda owoc” – i natychmiast przebudził ją by wydała owoce ... Co do ziemi, powiedział tylko: „Niech wyda owoc” – i pojawiła się wielka rozmaitość kwiatów, traw, nasion, a wszystko to powstało poprzez jedno Jego słowo; tutaj więc rzekł On: „Niech zaroją się wody...” i nagle pojawiło się wielkie mnóstwo pełzających zwierząt, takie mnóstwo ptaków, że nawet nie jest możliwe ich wyliczenie.21

Powtarzam: wierzę, że współczesna nauka w większości wie więcej niż św. Bazyli, św. Jan Chryzostom, św. Efrem i inni Ojcowie o własnościach ryb i różnych konkretnych naukowych zagadnieniach; nikt temu nie zaprzecza. Ale któż może więcej wiedzieć o tym, w jaki sposób działa Bóg: współczesna nauka, która nawet nie jest pewna czy Bóg istnieje i zawsze stara się wszystko wyjaśniać nie wspominając o Nim, czy ci Bogonośni święci Ojcowie? Gdy twierdzi Pan, że Bóg nie stwarzał w jednej chwili, myślę, że prezentuje Pan poglądy współczesnej „mądrości”, a nie naukę świętych Ojców.

Można oczywiście i tak rozumieć akt stwórczy, że Boże stworzenie mogło nie być pracą jednej chwili; ale i w tym nauczaniu Ojcowie również są bardzo precyzyjni. Cytowałem już św. Efrema, który powiedział: „Również niedozwolony jest pogląd, że to, co zgodnie z relacją Pisma było stworzone w ciągu sześciu dni, było stworzone w pojedynczej chwili.” Pamiętając o tym rozważmy cytat ze św. Grzegorza z Nyssy, który Pan przytoczył: „Człowiek stworzony był ostatni, po roślinach i zwierzętach, bo natura podąża ścieżką wiodącą stopniowo do doskonałości”. „To jest tak, jakby natura wspinała się poprzez kolejne stworzenia, wstępując coraz wyżej, od form najlichszych do doskonałych”. Cytowane powyżej fragmenty stara się Pan zrozumieć według współczesnej teorii ewolucji. Ale z całą pewnością błędem jest doszukiwać się w tych starożytnych tekstach współczesnej myśli filozoficznej! Św. Grzegorz z Nyssy nie naucza tutaj niczego innego, co wielu innych świętych Ojców, opierając się na „dosłownym” rozumieniu Księgi Rodzaju.

I tak św. Grzegorz Teolog pisze podobnie do św. Efrema, kiedy stwierdza, że stworzenie nie jest „natychmiastowe”:

W dniach stworzenia zawarta jest pewna kolejność rzeczy, są rzeczy pierwsze, drugie, trzecie i tak dalej aż do siódmego dnia odpoczynku od pracy, i z powodu tych kolejnych dni całe stworzenie jest podzielone, wezwane do istnienia niewypowiedzianym prawem, ale nie stworzone w jednej, tej samej chwili przez Wszechmogące Słowo, dla którego pomyśleć lub wypowiedzieć oznacza to samo, co wykonać dzieło. To, że człowiek pojawił się na świecie ostatni, uhonorowany przez ukształtowanie przez Boże dłonie i umieszczony w nim obraz Boga, nie jest w najmniejszym stopniu zaskakujące, bo dla niego, jak dla króla, królewskie mieszkanie musiało być najpierw przygotowane i tylko wtedy król mógł być doń wprowadzony, w towarzystwie całego stworzenia.22

I znowu św. Jan Chryzostom pisze:

Wszechmogąca prawica Boża i Jego nieskończona mądrość nie miałaby żadnych trudności w stworzeniu wszystkiego w jeden dzień. Co też mówię, w jeden dzień? – w jednej chwili. Ale ponieważ uczynił wszystko co istnieje nie dla własnej korzyści, bo On nie potrzebuje niczego będąc Sam w Sobie samowystarczalnym, przeciwnie, uczynił wszystko w Swojej miłości do ludzi i dobroci, dlatego właśnie stwarzał stopniowo i ofiarował nam przez usta błogosławionego Proroka jasny wykład tego, co zostało stworzone żebyśmy, dowiedziawszy się tego wszystkiego szczegółowo, nie popadli pod zgubny wpływ tych, którzy zniewoleni zostali przez ludzki sposób myślenia... A dlaczego, zapytacie, człowiek uczyniony został na końcu, jeśli przewyższał wszystkie stworzenia? Dla ważnego powodu. Kiedy król zamierza wkroczyć do miasta, jego giermkowie i inni muszą iść przodem po to, by król mógł wejść do uprzednio przygotowanych dla niego komnat. Właśnie dlatego Bóg tak zarządził, zamierzając umieścić króla i władcę ponad wszystkim ziemskim, z początku więc zadbał o dekoracje, a dopiero potem uczynił władcę.23

A zatem patrystyczna nauka jasno stwierdza, że mimo iż Bóg mógł stworzyć wszystko w jednym momencie, wybrał stwarzanie stopniowe, w porządku wzrastającej doskonałości, w którym każdy stopień jest pracą wykonaną w określonym momencie lub bardzo krótkim czasie, zakończone stworzeniem człowieka, króla stworzenia; i cała praca jest ukończona, ani nie w jednym momencie, ani nie w długim okresie czasu ale tak jakby pomiędzy tymi skrajnościami, dokładnie w sześć dni.

Św. Efrem i św. Jan Chryzostom w swoich komentarzach do Księgi Rodzaju wyraźnie uważają Boże stworzenie za pracę sześciodniową, podczas której każdego dnia Bóg stwarzał rzeczy „natychmiast”, w jednym momencie. Św. Bazyli Wielki, w przeciwieństwie do szeroko rozpowszechnionej wiary „chrześcijańskich ewolucjonistów”, także zapatruje się na Boże stworzenie jako dzieło „natychmiastowe” i „nagłe”, uważając sześć dni stworzenia za dwudziestoczterogodzinne. Oto co napisał o pierwszym dniu:

„Upłynął wieczór i poranek.” Oznacza to, że było miejsce na dzień i noc. „I tak upłynął wieczór i poranek - dzień jeden.”24 Dlaczego powiedział ‘jeden’ a nie ‘pierwszy’?... Powiedział ‘jeden’ bo wtedy Bóg wyznaczył miarę dnia i nocy, łącząc czas nocny i dzienny, ponieważ dwadzieścia cztery godziny wypełniały czas jednego dnia, jeśli, oczywiście, noc jest łączona z dniem.25

Nawet św. Grzegorz Teolog, ten najbardziej „kontemplacyjny” z Ojców, uważał dokładnie tak samo, gdyż napisał:

Dokładnie tak, jak pierwsze stworzenie zaczyna się w niedzielę (a to jasno wynika z faktu, że siódmym dniem była sobota, która była dniem odpoczynku po pracy), więc także drugie stworzenie zaczyna się znowu tego samego dnia [chodzi o dzień Zmartwychwstania Chrystusa].26

I dalej Teolog pisze, dając patrystyczny pogląd na rodzaj świata w którym Bóg umieścił Adama:

Słowo Boże, wziąwszy cząstkę nowostworzonej ziemi, Swoimi nieśmiertelnymi rękami ukształtowało moją postać...27

Tak jak powiedziałem, nie uważam tej kwestii za najważniejszą w omawianiu teorii ewolucji, ale jest ona jednak pewnym przejawem wpływu współczesnej filozofii na „chrześcijańskich ewolucjonistów”, którzy bardzo nerwowo starają się powtórnie zinterpretować te sześć dni stworzenia, by nie wypaść na głupców przed „mędrcami” tego świata, którzy „naukowo udowodnili” że jakakolwiek „kreacja” mogła mieć miejsce przed niezliczonymi milionami lat. Co bardziej istotne, powód dla którego „chrześcijańscy ewolucjoniści” mają takie trudności z wiarą w sześć dni stworzenia, co nie było żadnym problemem dla świętych Ojców, jest taki, że zupełnie nie rozumieją co się wydarzyło podczas tych sześciu dni: wierzą, że miał miejsce długi, naturalny proces rozwoju według praw naszego upadłego świata; ale w rzeczywistości, zgodnie z nauką świętych Ojców, natura nowostworzonego świata była całkiem inna od tego, w którym teraz żyjemy, co pokażę niżej.

Przyjrzyjmy się teraz bliżej innemu komentarzowi do Księgi Rodzaju, napisanemu przez św. Jana Chryzostoma. Niech Pan zauważy, że nie cytuję mało znanych czy wątpliwych Ojców, ale prawdziwe filary Ortodoksji, których prawosławna nauka jest najbardziej jasna i natchniona. Nie znajdziemy u niego żadnych „alegorii”, ale ścisłą interpretację tekstu takiego, jaki jest napisany. Podobnie jak inni Ojcowie mówi nam, że Adam uformowany był dosłownie z pyłu ziemi, a Ewa dosłownie z żebra Adama. Pisze:

Jeśli nieprzyjaciele prawdy upierają się, że niemożliwe jest uczynić coś z czegoś co nie istnieje, zapytajmy ich: Czy pierwszy człowiek był utworzony z ziemi, czy nie? Bez wątpliwości zgodzą się z nami i powiedzą: Tak, z ziemi. Dobrze, w takim razie niech nam powiedzą, w jaki sposób ciało utworzone było z ziemi? Z ziemi może być brud, cegły, glina, dachówka: jak może być utworzone ciało? Jak utworzono kości, nerwy, ścięgna, tłuszcz, skórę, paznokcie, włosy? Jak z jakiegoś jednego materiału w ręce powstało tak wiele rzeczy o różnych własnościach. Teraz nie mogą już nawet otworzyć swoich ust (do odpowiedzi).28

Znowu św. Jan Chryzostom pisze:

Bóg wziął pojedyncze żebro, tak jest powiedziane: ale jak z tego pojedynczego żebra uczynił kobietę? Powiedz mi, jak się to wyjęcie żebra wydarzyło? Jakim sposobem Adam nie poczuł tego wyjęcia? Nic nie możesz o tym powiedzieć, to jest znane tylko Jemu, który uczynił to wszystko... Bóg nie czyni całkiem nowego stworzenia, ale wziąwszy pewną małą cząstkę z już istniejącego stworzenia, z tej cząstki czyni nowe stworzenie. Jaką moc posiada Najwyższy Artysta Bóg, żeby z tak małej cząstki (żebra) uczynić konglomerat tak wielu członków, wielu organów, zmysłów i formę całej, kompletnej istoty.29

Jeśli Pan sobie życzy, mogę cytować wiele innych fragmentów z tego dzieła, wykazując, że św. Jan Chryzostom – a czyż nie jest on najważniejszym prawosławnym komentatorem Pisma Świętego – wszędzie interpretuje święty tekst Księgi Rodzaju tak, jak jest napisany, wierząc, że nic innego ale właśnie wąż (przez którego przemawiał diabeł) kusił naszych prarodziców w Raju, że Bóg rzeczywiście przyprowadził wszystkie zwierzęta przed Adama, żeby nadał im nazwy, i że „te nazwy nadane przez Adama pozostały nawet do tej pory.”30 (Ale zgodnie z teorią ewolucji wiele zwierząt wymarło przed czasami Adama – czy możemy więc wierzyć, że Adam nadał nazwy wszystkim zwierzętom, [Rdz 2:19] a nie tylko tym, które pozostały?) Św. Jan pisze, wspominając rzeki wypływające z Raju:

Może ktoś, kto uwielbia przemawiać podług swojej własnej mądrości, tutaj także zaprzeczy, że te rzeki nie były naprawdę rzekami, ani że wody nie są prawdziwie wodami, ale będzie wmawiał tym, którzy niebacznie pozwalają sobie na słuchanie tego, że te rzeczy (rzeki, wody) znaczą coś innego. Ale błagam was, nie zwracajmy żadnej uwagi na takich ludzi, przestańmy ich słuchać, uwierzmy Pismu Świętemu i podążajmy za tym, co tam jest napisane, przygotujmy nasze dusze na czysty dźwięk dogmatów naszej wiary.31

Czy jest potrzebne dalsze cytowanie tego świętego Ojca? Tak jak św. Bazyli i św. Efrem ostrzega nas:

Nie wierzyć w to, co jest zawarte w Piśmie Świętym, ale wywodzić coś innego, ze swojego własnego umysłu – to jest, jak sądzę, ich zamysł, przez co popadają w wielkie niebezpieczeństwo.32

Zanim pójdziemy dalej krótko odpowiem na jeden zarzut, jaki kiedyś usłyszałem od obrońców ewolucji: utrzymywali oni, że jeżeli ktoś przeczyta całe Pismo Święte dosłownie, „tak, jak jest napisane”, to tylko się ośmieszy. Twierdzili, że jeżeli mamy uwierzyć, że Adam był rzeczywiście uczyniony z pyłu ziemi, a Ewa z jego żebra, to również musimy uwierzyć, że Bóg ma dłonie i że spacerował sobie po Raju i w tym podobne absurdy. Takiego zarzutu nie mógłby podnieść nikt, kto przeczytałby najmniejszy fragment komentarzy świętych Ojców do Księgi Rodzaju. Wszyscy święci Ojcowie odróżniali to, co powiedziane jest na temat stworzenia i co musimy odczytywać „tak, jak jest napisane” (dopóki nie jest to oczywista metafora albo inna figura retoryczna np. „słońce poznało swój zachód” w psalmie 104:19; ale jest to z pewnością zrozumiałe dla wszystkich z wyjątkiem dzieci) od tego, co jest powiedziane na temat Boga i co z kolei musi być rozumiane, jak napisał św. Jan Chryzostom, „w sposób przynależny samemu Bogu”. Na przykład św. Jan Chryzostom napisał:

Kochani, kiedy słyszycie, że „Bóg zasadził ogród w Eden na wschodzie” słowo „zasadził” zrozumcie w sposób odpowiadający Bogu: to jest, że On rozkazał; ale rozważając dalsze słowa, uwierzcie w całej rozciągłości, że Raj istotnie był stworzony i dokładnie w miejscu, które wskazuje Pismo.33

Św. Jan Damasceński w swoim dziele Przeciw herezjom opisuje alegoryczne interpretacje Raju jako ewidentną część herezji orygenistów:

Opisują oni Raj, niebo i wszystko inne w alegorycznym znaczeniu.34

Ale w takim razie, jak mamy rozumieć tych świętych, głęboko uduchowionych Ojców, którzy interpretowali Księgę Rodzaju i inne święte teksty według duchowego i mistycznego znaczenia? Jeżeli sami nie odeszliśmy zbyt daleko od patrystycznego rozumienia Pisma Świętego, nie będzie w tym dla nas żadnego problemu. Ten sam fragment Pisma Świętego jest prawdziwy „tak, jak jest napisany” ale także posiada duchowe znaczenie. Posłuchajmy wielkiego Ojca pustyni, św. Makarego Wielkiego, świętego proroka, który wskrzeszał zmarłych:

Raj został zamknięty i rozkazano Cherubinowi bronić dostępu do niego przy pomocy ognistego miecza: wierzymy w to, że na sposób widzialny rzeczywiście jest właśnie tak, jak zostało napisane, ale jednocześnie odkrywamy, że to wydarza się mistycznie w duszy każdego człowieka.35

Nasi współcześni „patrologowie”, którzy podchodzą do świętych Ojców nie jak do niewyczerpanego źródła Tradycji, ale jak do martwych „akademickich materiałów źródłowych” niezmiennie pomijają ten bardzo istotny fakt. Każdy prawosławny chrześcijanin żyjący w Tradycji świętych Ojców wie, że kiedy Ojcowie interpretują duchowo albo alegorycznie fragment Pisma Świętego, nigdy nie zaprzeczają dosłownemu znaczeniu tekstu, zakładając, że znaczenie to jest wystarczająco przyswojone przez czytelnika. Podam tego oczywisty przykład.

Błogosławiony Grzegorz Teolog w swojej homilii na święto Objawienia napisał o Drzewie Poznania:

Drzewo, to według mnie Kontemplacja, która jest bezpieczna tylko dla tych, których natura jest dojrzała do jej przyjęcia.36

Jest to głęboka, duchowa interpretacja, ale nie znam żadnego innego fragmentu z pism tego Ojca w którym twierdziłby, że to drzewo nie oznacza również dosłownie drzewa, „tak, jak jest napisane”. Czy jest to zatem „otwarty problem”, jak nasi akademicy chcieliby utrzymywać, że historia Adama w Raju to wyłącznie „alegoria”?

Naturalnie, wiemy z innych tekstów św. Grzegorza, że nie alegoryzował on ani Adama ani Raju. Ale co ważniejsze, mamy bezpośrednie świadectwo innego wielkiego Ojca dotyczące tego konkretnego zagadnienia, to znaczy interpretacji Drzewa Poznania przez św. Grzegorza.

Ale przed podaniem tego świadectwa muszę upewnić się, że podziela Pan moją generalną zasadę w komentowaniu pism świętych Ojców. Otóż kiedy święci Ojcowie dają wykład nauki Cerkwi, (jeżeli tylko są prawdziwymi świętymi Ojcami a nie tylko cerkiewnymi pisarzami o niepewnym autorytecie) nie przeczą sobie wzajemnie, nawet jeżeli naszej niedoskonałej zdolności pojmowania wydaje się inaczej. To akademicki racjonalizm przeciwstawia sobie Ojców, śledzi jaki „wpływ” miał jeden na drugiego, dzieli ich na „szkoły” i „frakcje” i znajduje „sprzeczności” pomiędzy nimi. To wszystko jest obce prawosławnym chrześcijanom w ich pojmowaniu świętych Ojców. Dla nas nauczanie świętych Ojców jest pewną całością, i ponieważ nauka Prawosławia oczywiście nie jest zawarta w żadnym pojedynczym Ojcu, (Ojcowie byli tylko niedoskonałymi ludźmi) znajdujemy pewne fragmenty tej nauki u jednego Ojca, inne fragmenty u innego, jeden z Ojców wyjaśnia to, co jest niejasne u innego; nie jest nawet najbardziej istotne dla nas, co kto powiedział, o ile jest to nauczanie prawosławne i pozostaje w harmonii z całością patrystycznej nauki. Jestem pewny, że zgodzi się Pan ze mną co do tej zasady i że nie będzie Pan zdziwiony moim zamiarem przedstawienia interpretacji słów św. Grzegorza Teologa przez innego wielkiego świętego Ojca, który żył tysiąc lat później: św. Grzegorza Palamasa, arcybiskupa Tesaloniki.

Przeciwko św. Grzegorzowi Palamasowi i innym hezychastom, nauczycielom prawdziwej prawosławnej doktryny o „Niestworzonym Świetle” z góry Tabor, powstał na zachodzie racjonalista Warłaam z Kalabrii. Wykorzystując fakt, że św. Maksym Wyznawca w pewnym fragmencie nazwał Światło Przemienienia „symbolem teologii”, Warłaam nauczał, że Światło to nie było manifestacją Bóstwa, ale tylko czymś cielesnym, materialnym, nie Bożą Światłością, ale tylko jej symbolem. To sprowokowało św. Grzegorza Palamasa do ułożenia odpowiedzi, w której rzuca światło na związki pomiędzy „symboliczną” i „dosłowną” interpretacją Pisma Świętego, ze szczególnym odniesieniem do fragmentu ze św. Grzegorza Teologa, który cytowałem wyżej. Pisał on, że Warłaam i inni

... nie widzą, że Maksym, mądry w Boskich sprawach, nazwał Światłość Przemienienia „symbolem teologii” tylko przez analogię i w duchowym znaczeniu. Rzeczywiście, taka jest teologia, która jest podobna do światła i jej celem jest podnoszenie wzwyż naszych dusz, które mają własne istnienie, byśmy sami, faktycznie i w słowach, stali się jej symbolami przez podobieństwo; to właśnie jest znaczenie, w którym Maksym nazywa Światłość „symbolem”... Podobnie Grzegorz Teolog nazwał drzewo poznania dobra i zła „kontemplacją” rozważywszy je w swojej kontemplacji jako symbol tej „kontemplacji”, która ma nas unosić wzwyż; ale to nie znaczy, że przedmiot rozważań jest iluzją albo symbolem, bez swojej własnej egzystencji. Boski Maksym czyni też Mojżesza symbolem prawodawstwa, a Eliasza symbolem profetyzmu! Czyżbyśmy przez to twierdzili, że realnie ich nie było, że byli wymyśleni tylko jako „symbole”? A czyż Piotr dla kogoś, kto chciałby wznieść się wysoko w kontemplacji, nie mógłby zostać symbolem wiary, Jakub symbolem nadziei a Jan symbolem miłości?37

Możliwe byłoby mnożenie takich cytatów pokazujących to, czego naprawdę nauczali święci Ojcowie na temat interpretowania Pisma Świętego, w szczególności Księgi Rodzaju; ale do tej pory przytoczyłem ich już wystarczająco dużo, żeby zaprezentować prawdziwą naukę patrystyczną na ten temat, wskazując jak bardzo poważne trudności napotka każdy, kto chciałby interpretować Księgę Rodzaju według współczesnych idei i „mądrości”. W rzeczywistości patrystyczna interpretacja całkowicie uniemożliwia pogodzenie relacji z Księgi Rodzaju z teorią ewolucji, która wymaga całkowicie „alegorycznej” interpretacji tego tekstu w wielu punktach, podczas gdy patrystyczna interpretacja na to nie zezwala. Doktryna, że Adam nie był utworzony z pyłu ziemi, ale powstał wskutek rozwoju z jakiegoś innego stworzenia, jest nauką nową, całkowicie obcą Prawosławiu.

W tym miejscu „prawosławni ewolucjoniści” mogliby próbować ocalić swoje pozycje (a więc łącznie wiarę we współczesną teorię ewolucji i wiarę w naukę świętych Ojców) na dwa sposoby.

a. Mogliby twierdzić, że teraz wiemy o wiele więcej niż święci Ojcowie o świecie i dlatego możemy lepiej zinterpretować Księgę Rodzaju niż oni. Ale nawet „prawosławni ewolucjoniści” wiedzą, że Księga Rodzaju nie jest traktatem naukowym, ale natchnionym przez Boga dziełem o powstaniu świata i teologii. Interpretacja natchnionego Pisma może być dokonana tylko przez Bogonośnych teologów a nie przez naukowców, którzy zwyczajnie nie mają pojęcia o podstawowych zasadach takiej interpretacji. Jest prawdą, że w Księdze Rodzaju znajduje się wiele „faktów” o naturze rzeczy materialnych. Ale musimy rzetelnie zaznaczyć, że nie są to fakty takie, jakie możemy obserwować współcześnie, ale jest to kompletnie odmienny, specyficzny rodzaj faktów: stworzenie nieba i ziemi, wszystkich zwierząt i roślin, pierwszego człowieka. Już wykazałem, że święci Ojcowie nauczali całkiem jasno, że na przykład stworzenie pierwszego człowieka Adama było całkowicie odmienne niż obecne zrodzenie ludzi z kolejnych pokoleń; nauka może obserwować tylko rzeczy współczesne, a na temat stworzenia Adama oferuje wyłącznie filozoficzne spekulacje, a nie naukową wiedzę.

Według świętych Ojców możliwe jest poznanie przez nas historii stworzenia świata, ale ta wiedza nie jest przyswajalna przez współczesną naukę. Więcej na ten temat powiem trochę dalej.

b. Albo też „prawosławni ewolucjoniści” w celu zachowania niekwestionowanej patrystycznej interpretacji, a przynajmniej niektórych faktów opisanych w Księdze Rodzaju, mogą próbować arbitralnie modyfikować teorię ewolucji na własną rękę, żeby uczynić ją bardziej „pasującą” do tekstu Pisma Świętego. A zatem „prawosławni ewolucjoniści” mogą zdecydować, że stworzenie pierwszego człowieka mogło być „wyjątkowe”, nie pasujące do ogólnego wzoru, dotyczącego pozostałego stworzenia, w ten sposób mogliby uwierzyć w duchowy opis stworzenia Adama, mniej lub bardziej „tak, jak jest napisany”, podczas gdy pozostałe z sześciu dni stworzenia mogłyby pozostać w zgodzie z teorią ewolucji; natomiast jeszcze inni „prawosławni ewolucjoniści” mogą zaakceptować „ewolucję” człowieka od niższych stworzeń, podkreślając, że Adam, „pierwszy wyewoluowany człowiek” pojawił się zupełnie niedawno (w ewolucyjnej skali czasu „milionów lat”), zachowując tym samym przynajmniej historyczność Adama i innych Patriarchów zgodnie z powszechnie obowiązującą opinią patrystyczną, że Adam stworzony był około 7500 lat temu. Jestem pewien, że zgodzi się Pan ze mną, że ten racjonalny sposób myślenia jest całkiem głupi i bezowocny. Jeżeli świat „ewoluuje” tak jak twierdzi współczesna filozofia, to człowiek „ewoluuje” razem z nim, musimy przyjąć cokolwiek wszystkowiedząca „nauka” mówi nam o wieku ludzkości; a jeśli patrystyczne nauczanie jest prawdziwe, to jest prawdziwe zarówno w stosunku do człowieka jak i do reszty stworzenia.

Jeśli może mi Pan wyjaśnić jak można przyjąć patrystyczną interpretację księgi Rodzaju i jednocześnie nadal wierzyć w ewolucję, chętnie Pana wysłucham, ale będzie Pan musiał dać mi dużo lepsze naukowe dowody na poparcie teorii ewolucji niż te, które do tej pory istnieją, bo dla obiektywnych i beznamiętnych obserwatorów te „dowody naukowe” za ewolucją są wyjątkowo słabiutkie.

© Monaster Św. Cyryla i Metodego w Ujkowicach - monasterujkowice.pl - Wszystkie prawa zastrzeżone.