Prawosławny monaster Św. Cyryla i Metodego

http://monasterujkowice.pl/books.php?b=4&c=17
Monaster w Ujkowicach » Wydawnictwa » Historia Watopedzkiej Ikony
okładka książkiHistoria Watopedzkiej Ikony

Historia Watopedzkiej Ikony

w Ujkowickim monasterze

Format: A5
Ilość stron: 40

IX. Srebrne serca i Pas Bogurodzicy

Należy wspomnieć jeszcze o innym dobrodziejstwie Przeczystej Bogurodzicy w Jej własności na ujkowickiej górze. Według zasady ewangelicznej: „Nie może ukryć się miasto na górze leżące i nie zapala się światła i nie chowa pod łóżko”, powinno świecić wszystkim. Zatem nie wolno nam ukryć jeszcze jednej łaski Bogurodzicy Watopedzkiej, którą hojnie zlewa w tym miejscu. Zaczęło się to Jej działanie jeszcze zanim przybyła do Monasteru Watopedzka Ikona z Rosji.

Bogurodzica „Krzew Dziecka” zapragnęła w naszym Monasterze obdarować bezdzietne małżeństwa potomstwem. Czyni tak od 1987 roku, a więc już 10 lat przed przybyciem Jej ikony. Wiele bezdzietnych małżeństw, które odwiedziły Monaster, tutaj modliły się i złożyły ofiarę, zostało wysłuchanych. Niektóre z nich czekały na narodziny pierwszego dziecka kilka lat, inne kilkanaście lat. Były i takie pary, które już nie wierzyły w to, że będą miały dziecko, bo lekarze tak orzekli. W Monasterze w Ujkowicach wszystko ulega zmianie. Ojcowie prowadzili przed ikonę Bogurodzicy i powtarzali z wiarą:

„U ludzi to niemożliwe, ale u Boga wszystko jest możliwe. Bóg, gdy zechce, to zmienia i ład natury”. Wiele razy śpiewa się w stichirach liturgicznych tę prawdę, w którą Cerkiew nigdy nie wątpiła, a ojcowie wierząc w te słowa wlewali otuchę w serca tych, którzy pragnęli mieć potomstwo. Ci, którzy uwierzyli, dziś cieszą się swoimi dziećmi.

Basia urodziła się po prawie dziesięciu latach małżeństwa jej rodziców. Ojciec Basi razem z ojcem Archimandrytą Nikodemem uczęszczał do jednej klasy w tej samej szkole podstawowej w Żurawicy. To on skierował mnichów w 1986 roku do Ujkowic, informując ich o gospodarstwie przeznaczonym na sprzedaż. Wiele pomagał mnichom w pierwszych, najtrudniejszych latach budowy Monasteru. W roku 1987, kiedy mnisi poświęcili swoje pierwsze mieszkanie, ojciec Archimandryta dziękując wszystkim obecnym za wspólne modlitwy i za pomoc w budowie, do rodziców Basi zwrócił się takimi słowami: „Wam chcielibyśmy się odwdzięczyć naszą modlitwą. Wiemy, że pragniecie mieć dziecko od wielu lat. Będziemy tu na tym miejscu błagać Bogurodzicę, aby wasz dom napełnił się śmiechem dziecka, które będzie dla was znakiem łaski i błogosławieństwa Bożego”. W rok później urodziła się Basia, która zawsze była zdrowa, chowała się bez problemów i jest rzeczywiście radością całej rodziny i otoczenia.

W lipcu 1987 roku zawaliły się ściany stajni, w której ojcowie mieszkali od 26 sierpnia 1986. Cały dobytek przeniesiono do drugiej stajni, w której prowizorycznie zorganizowano mieszkanie. W tym czasie odwiedziło ojców pewne małżeństwo z Wiednia, które pierwszy raz przyjechało do Polski i trafiło do Ujkowic ze znajomym ojców Nikodema i Atanazego. Dla Wiedeńczyków warunki życia ojców były szokujące. Zapragnęli pomóc ojcom materialnie, w zamian prosili o modlitwę w intencji ich małżeństwa oraz o potomstwo dla nich. Ojcowie obiecali modlić się codziennie w tej intencji. Rok później otrzymali zdjęcie uradowanych rodziców, na którym były dwie dziewczynki – bliźniaczki, Maria i Klara.

Historię Jacka i Niny szerzej opisuje Anna Radziukiewicz w książce „Precz z mnichami” (str. 129). Nina odbyła trzykrotne badanie w klinice wrocławskiej i oświadczono jej, że nie będzie mogła rodzić dzieci. Chcieli pobrać się z Jackiem właśnie w cerkwi monasterskiej w Ujkowicach. Ojciec Archimandryta zwlekał z odpowiedzią. Wezwał wreszcie oboje na rozmowę i przedstawił problem tak, jak widzi go kapłan i spowiednik. Jacek odpowiedział: „Jeśli Bóg zechce, to da nam dzieci”. Ojciec Archimandryta odpowiedział: „Niech wam się stanie tak, jak wierzycie”. W cerkwi monasterskiej pobłogosławił ich związek małżeński. Rok potem urodził się Michał, a jego ojcem chrzestnym jest ojciec Atanazy.

Siostra Niny ze Stanów Zjednoczonych przyjechała na chrzest trzeciego dziecka Jacka i Niny, Marysi. Miała być jej matką chrzestną. Tu, w Ujkowicach poznała tajemnicę Niny i dar Bogurodzicy dla jej rodziny. Zwróciła się wraz z mężem, Józefem, do ojców z prośbą o modlitwę za nich, za ich małżeństwo, które 16 lat oczekuje na potomstwo. „Straciłam już nadzieję i wiarę w amerykańskich lekarzy. Jeżeli moja siostra, Nina, urodziła już trzecie dziecko dzięki łasce Bogurodzicy, to wierzę, że i ja otrzymam tą łaskę i stanę się matką, chociaż nikt po ludzku w to już nie wierzy”. Rok później ojcowie otrzymali wielką paczkę z podziękowaniami od całej rodziny z USA, ponieważ stał się cud. W siedemnastym roku małżeństwa urodził się syn John-Jose.

Tomek i Jola też nie mieli dziecka, choć byli szczęśliwym i kochającym się małżeństwem. Za pełną rodzinę jednak się nie uważali. „Czy macie dzieci?” – zapytał na pierwszym spotkaniu w Monasterze ojciec Archimandryta Nikodem. „Nie” – odpowiedział Tomek i smutnie zwiesił głowę. „To dlaczego nie modlicie się o dziecko? Będziemy od dziś modlić się za was w tej intencji w naszym Monasterze przed ikoną Bogurodzicy.” Rok później urodziła się Symonida i została ochrzczona w Monasterze. Na dowód wdzięczności rodzice zamówili duże srebrne serce z napisem: Za dar życia Symonidy. Takich serc wyrażających wdzięczność rodziców dla Przeczystej Bogurodzicy będzie więcej, gdy wszyscy wykonają swoje serca i powieszą je wokół ikony Tej, która wysłuchuje bezdzietne małżeństwa i chroni narodzone chrześcijańskie dzieci pod Swoim Pokrowem.

Pięć lat temu matuszka Anita wraz z ojcem Konstantynem z Hamburga przebywali w Moskwie i swojej znajomej Marii opowiadali o Watopedzkiej ikonie i o dzieciach otrzymanych przez pośrednictwo tej ikony. Maria nie mogła mieć dzieci. Tak stwierdzili lekarze. Uwierzyła jednak i prosiła matuszkę Anitę o podanie jej zapiski i zdjęcia do naszego Monasteru. Ojciec Marii widząc co robi jego córka, miał powiedzieć: „Jeżeli ty urodzisz dziecko, to ja pieszo z Moskwy pójdę do ujkowickiego Monasteru”. Na Paschę tego roku otrzymaliśmy wiadomość z Moskwy poprzez matuszkę Anitę, że Maria po czterech latach modlitwy urodziła córeczkę. Co zrobi teraz jej ojciec?

Podobnych przypadków jak te wyżej opisane było w Monasterze kilkanaście. Nie wszyscy powiadomili o urodzeniu się dziecka. Wiele informacji dociera z opóźnieniem, często drogą pośrednią. Niektórzy obdarowani dzieckiem małżonkowie zapominali o tym, że wcześniej prosili Bogurodzicę o dziecko. Kiedy się urodziło, zapomnieli przyjść i podziękować, przypisując zasługę sobie lub jakiemuś zbiegowi okoliczności.

Lista zaś imion kobiet proszących o dziecko w Ujkowickim Monasterze wciąż rośnie. Codziennie mnisi przynajmniej raz czytają te imiona i polecają je Watopedzkiej Bogurodzicy.

Chrzest w Ujkowickim Monasterze przyjęło 26 osób. Większość z nich to dzieci uproszone przez wstawiennictwo Watopedzkiej Bogurodzicy, których rodzice byli katolikami rzymskimi i przyjęli Prawosławie i ochrzcili swoje dzieci w monasterskiej cerkwi.

Latem 1999 do Monasteru w Ujkowicach został przekazany dar od Watopedzkiego Monasteru. Jest nim biała wstążka, która była pobłogosławiona i dotknięta do pasa Bogurodzicy. Ta święta relikwia – Pas Bogurodzicy, przechowywana jest ze czcią właśnie w świętym Watopedzkim Monasterze. Okazuje się, jak wynika z treści ulotki dołączonej przez Archimandrytę Efrema, że Bogurodzica pragnie za pomocą Swojego Pasa obdarowywać potomstwem wierzących i ufających Jej małżonków. Oto treść ulotki:

„Niniejsza wstążka jest błogosławiona przez Święty Pas Przenajświętszej Bogurodzicy, który przechowywany jest w Monasterze Watopedi jako dar bizantyjskiego cesarza Jana Kandakuzinosa z XIV wieku. Zgodnie z istniejącą od dawna pewną tradycją takie wstążki rozdawane są bogobojnym pielgrzymom i dzięki łasce Przenajświętszej Bogurodzicy, której poświęcony jest nasz Monaster, miało miejsce wiele cudów. Cierpiący na raka, ale i inni chorzy odzyskali zdrowie i przede wszystkim dużo niepłodnych kobiet wydało potomstwo.

Chory przewiązuje się wstążką na pewien okres czasu, żyje w pokucie, przystępuje do spowiedzi, modli się i uczestniczy w św. Eucharystii. W ten sam sposób żyją i małżonkowie stosując oprócz tego post i wstrzemięźliwość cielesną, według siły, na okres kiedy noszą na sobie wstążkę. Szczere duchowe życie – wraz z nieustanną pokutą i uczestnictwem w sakramentach Cerkwi musi być kontynuowane do końca życia, ponieważ stanowi to jedyny sposób obcowania i naszego zjednoczenia z Bogiem w tym i w przyszłym wieku”.

Czyż nie jest to dowód Jej wszechmocy i Matczynej Opieki nad ujkowickim Monasterem? Tak jak zamieszkała na Atosie, Jej ziemskim dziedzictwie, gdzie szczodrze rozdaje Swoje łaski, tak teraz uczyniła Swoją siedzibę watopedzką na górze ujkowickiej i za pomocą Swojej świętej ikony, która przybyła z Atosu w dwu różnych kopiach, pragnie rozciągnąć swoją opiekę nad dziećmi i chrześcijańskimi małżeństwami. Kobietom wzbroniony jest wstęp na Atos, dlatego Bogurodzica przybyła z Atosu na górę w Ujkowicach, aby wszyscy mieli do Niej dostęp.

Ktoś zapytał: Jak to się działo, że nie było u was ikony Watopedzkiej ani Pasa Bogurodzicy, a bezdzietne małżeństwa były wysłuchane? Rozwiązanie tej zagadki nastąpiło niedawno. Otóż jeden z pielgrzymów słuchając historii o Pasie Bogurodzicy, o srebrnych sercach i dzieciach zauważył nad wejściem z pałamarki (zakrystii) do ołtarza niewielkich rozmiarów ikonę i zapytał: Skąd macie tę Watopedzką ikonę? Wtedy otworzyły się nam oczy, że ikona Watopedzka była z nami od samego początku istnienia Monasteru. Otóż w roku 1983 ojciec Atanazy otrzymał deskę na ikonę i zapragnął napisać na niej ikonę Bogurodzicy do przyszłego monasteru w Polsce, ale taką, jaka byłaby tylko jemu właściwa, niepowtarzalna. Po modlitwie wyobraził sobie ikonę na której Bogurodzica trzyma Dzieciątko za prawą rękę i całuje ją, dosłownie tak samo, jak na ikonie Watopedzkiej. Wcześniej ojciec Atanazy nigdy nie widział ikony Watopedzkiej i nie znał jej historii. Po przybyciu do Ujkowic ikona znajdowała się w drewnianej cekiewce w stodole a po wymurowaniu nowej cerkwi umieszczono ją nad wejściem do ołtarza. Nikt nie zwracał na nią większej uwagi, aż do „odkrycia” jej przez wspomnianego pielgrzyma. Zanim przyszła Watopedzka ikona z Moskwy to już przybyła wraz z ojcami ta własna, właściwa temu Monasterowi, w którym urządziła sobie źródło obficie wylewanych łask. Dopiero w tym świetle rozumiemy, dlaczego musiał powstać monaster w Ujkowicach i musiała przyjść do niego Watopedzka ikona. Po prostu musiało powstać miejsce, do którego wszyscy ludzie będą mieli dostęp, a w szczególności kobiety, którym wstęp na Atos jest zakazany.

Czy można Bogurodzicy w tym dziele przeszkodzić? Czy można stawiać Jej granice w działaniu? Szatan stara się przeszkadzać przez swoje sługi, pragnie okpić, ośmieszyć i ukazać w krzywym zwierciadle każde dzieło Boże, a zwłaszcza to, które poświęcone jest Bogurodzicy. Ludzie kochający Bogurodzicę robią wszystko, aby nie przeszkadzać w realizacji dzieł Bożych, lecz podejmują starania, by przez wiarę, miłość i ofiarę z własnego życia powiększać chwałę Boga i Przeczystej Bogurodzicy. Staramy się i my, wzorem naszych świętych ojców z Atosu, ufać bezgranicznie Bogurodzicy, bo Ona nas nie zawiedzie. Z Nią będziemy bezpieczni, a wtedy ucieknie od nas szatan i ludzie wątpiący i małoduszni przemienią się w wojsko Bogurodzicy na tej ziemi. W okresie „łukawej podmiany Prawosławia”, w czasie demonizacji chrześcijaństwa w wielu wymiarach życia społecznego, kulturalnego, politycznego, w czasie apostazji Tradycji Apostolskiej, Bogurodzica wybiera nowe miejsca, z których pragnie rozlewać światło wśród ciemności końca XX wieku. Czy przyłączymy się do Dziewiczego Orszaku Baranka? Czy znajdziemy się wraz z rzeszą opieczętowanych pieczęcią Boga Żywego w raju? Czy zachowamy wiarę prawosławną na drugie przyjście Chrystusa? Każdy świadomy chrześcijanin musi sam w swoim sercu odpowiedzieć dziś na te pytania. Musi zdecydowanie stanąć w gronie sług Chrystusa. Jeżeli tego nie zrobi, wpadnie w sieci piekielne. Czas letnich chrześcijan skończył się.

© Monaster Św. Cyryla i Metodego w Ujkowicach - monasterujkowice.pl - Wszystkie prawa zastrzeżone.