Prawosławny monaster Św. Cyryla i Metodego

http://monasterujkowice.pl/books.php?b=4&c=4
Monaster w Ujkowicach » Wydawnictwa » Historia Watopedzkiej Ikony
okładka książkiHistoria Watopedzkiej Ikony

Historia Watopedzkiej Ikony

w Ujkowickim monasterze

Format: A5
Ilość stron: 40

IV. Kopia Watopedzkiej ikony zawędrowała do Ujkowickiego Monasteru 21 stycznia 1998 roku

Dnia 21 stycznia według starego kalendarza, a 3 lutego według nowego stylu Cerkiew Prawosławna, a w szczególności mnisi na świętej Górze Atos w Watopedzkim Monasterze oddają cześć Bogurodzicy w Jej ikonie „Pocieszenia i Dobrej Rady”.

Z niepojętych Bożych wyroków i macierzyńskich planów Bogurodzicy, które przed nami są do końca ukryte i niepojęte, Watopedzka Bogurodzica przywędrowała w swej cudownej ikonie „Pocieszenia i Dobrej Rady” do naszego Cyrylo-Metodiańskiego Monasteru.

W styczniu 1998 roku do Monasteru w Ujkowicach przyjechało prawosławne małżeństwo z chłopcem i dziewczynką i oznajmili, że przybyli aż z Białegostoku. Akurat skończyliśmy Wieczernię w naszej monasterskiej cerkwi. Przybysze powiedzieli, że jest z nimi jeszcze ktoś, kto pozostał w samochodzie. Byliśmy ciekawi, kto pozostał na zewnątrz i nie wszedł z nimi do świątyni. W odpowiedzi goście z Białegostoku wnieśli do świątyni ikonę Bogurodzicy Watopedzkiej, a wraz z nią dziwną atmosferę nieopisanego pokoju i radości. Jeden rzut oka i już wiedzieliśmy, co to jest za ikona, choć dokładnej historii jej oryginału na Atosie nie znaliśmy.

Ikona została ustawiona pośrodku cerkwi na podwyższeniu, zapalono przed nią świece, ozdobiono wyszywanym ręcznikiem i odsłużono przed nią Akatyst. Atmosfera radości zapanowała w naszym Monasterze. Odczytaliśmy na ikonie napisy w starocerkiewno-słowiańskim języku umieszczone w górnej części ikony: „Obraz Preswiatyja Bogorodycy Otrady ili Utiszenija”.

Na pierwszy rzut oka widać, że ikona jest stara, od połowy w dół dosyć zniszczona przez całowanie ją przez wiernych, co świadczy o oddawaniu jej żywej czci przed przybyciem do Ujkowic. Ikona napisana jest na ciężkiej cyprysowej tablicy o wymiarach 87,5 cm wysokości, 61,5 cm szerokości oraz grubej na 3,5 cm. Sklejona jest z czterech desek złączonych dwoma poprzecznymi szpongami wpuszczonymi w deski „na jaskółczy ogon”. Szpongi wystają z tablicy na wysokość kilku centymetrów. Poszczególne deski złączone są ze sobą jeszcze małymi kawałkami drewna w kształcie dwóch trójkątów zwróconych do siebie wierzchołkami, ukrytymi w deskach na linii ich łączenia. Jest ich razem dziesięć: trzy nad górną szpongą, po jednym na każdym łączeniu, trzy pod dolną i też po jednym na każdym łączeniu, a między szpongami dwa kawałki na środkowym łączeniu i po jednym na łączeniach bocznych. Mają one za cel razem ze szpongami zapobiegać tworzeniu się szpar przy pracy desek w razie nadmiernej wilgotności lub wysuszenia.

Sądząc po stylu ikona nosi cechy szkoły atoskiej z XVII-XVIII stulecia. Prawdopodobnie była napisana w Monasterze Watopedzkim lub św. Pantalejmona dla Rosji. Gdzie się znajdowała, w jakim monasterze czy cerkwi, nie wiadomo. Jedno jest pewne, że wyrwana przez bezbożną rewolucję bolszewicką z miejsca, gdzie odbierała cześć, ukryta przed zniszczeniem, doczekała się czasów pierestrojki. Ta jednak nie była łaskawa dla wielu ikon uratowanych przed bezbożnym bolszewizmem. W końcu XX wieku wystawiono na sprzedaż i licytację tysiące ikon, wywożono i przemycano je na Zachód w przeróżny sposób jako łatwy sposób zdobycia fortuny. Setki ikon przechwyciły straże graniczne, a przygraniczne muzea zapełniły się świętymi wizerunkami najczęściej upychanymi w składach i piwnicach, bez najmniejszych oznak czci. Na Zachodzie nastała moda na ikony. Nowobogaccy idąc za głosem mody chcieliby mieć „ruskie obrazy”, aby zdobiły ich salony, by móc nimi pochwalić się przed gośćmi.

Podobny los miał być zgotowany i naszej świętej ikonie Watopedzkiej. Jak dotarła ona do Ujkowic, opowiedzieli nam prawosławni białostoczanie, którzy cudem wykupili ikonę i przekazali Ujkowickiemu Monasterowi. Oto historia przybycia kopii cudownej Watopedzkiej ikony z Rosji. Pewien młody człowiek pojechał do Moskwy i chodził po bazarze, gdy jego wzrok przykuła pewna ikona wystawiona na sprzedaż. Bardzo mu się spodobała, poczuł w sobie pragnienie, by ją kupić. Ale zaraz przyszło opamiętanie, rozsądek podpowiadał mu, że nie będzie w stanie jej przewieźć do Polski. Takiej dużej i ciężkiej ikony nie można przecież nigdzie ukryć. Z żalem, że jej nie kupi, mężczyzna pojechał na inny bazar i cóż tam zobaczył? Znów ta sama ikona, z której smutne oczy Bogurodzicy błagają: „Zabierz mnie stąd, pojadę z tobą!” Znów ów człowiek pomyślał: „O nie! Nie dam się nabrać na kupno takiej wielkiej ikony. Odbiorą mi ją na granicy. To prawda, że jest piękna i szkoda jej tu, na tym targowisku. Chciałoby się zaoszczędzić jej tej tułaczki i poniewierki, ale nie..., i tak przecież jej nie można przewieźć...”

Mężczyzna pojechał na trzeci bazar i tu zawalił się jego świat. Znowu patrzy na niego Matczyne Oblicze i wlewa w niego spokój, błagając jednocześnie: „Zabierz mnie stąd ze sobą!” Teraz już nie rozważał swych możliwości, lecz pokornie uznał siłę wyższą i przekonał się, że przeznaczone mu jest wracać z tą ikoną.

Do Białegostoku przywiózł ikonę bez problemu. Pokazał ją swojej znajomej, która zauroczona wdziękiem Bogurodzicy patrzącej z tej ikony zapragnęła mieć ją u siebie. Wykupiła ikonę i postawiła w swym pokoju. Jak opowiada, po pewnym czasie miała sen w którym Bogurodzica z tej ikony powiedziała do niej: „Masz mnie oddać!” Ale gdzie, tego kobieta nie zapamiętała. Z czasem zapomniała o tym rozkazie Bogurodzicy, ale sen znów się powtórzył i był ten sam głos: „Masz mnie oddać!” Teraz kobieta na serio potraktowała prośbę Bogurodzicy i szukała sposobności jak i komu oddać ikonę. Proponowano do Monasteru Supraskiego lub do którejś z nowo budujących się cerkwi w Białymstoku. W końcu właściciele ikony postanowili udać się do Warszawy i zapytać o radę Metropolitę Bazylego. Przybyli do Warszawy w czasie, gdy Jego Błażeństwo Bazyli przebywał w szpitalu. Poproszony o wskazanie najlepszego miejsca dla ikony, metropolita odpowiedział bez namysłu: „Jak to gdzie? Do Ujkowic!” Teraz nie było już wątpliwości. Jeszcze tego samego dnia wprost z Warszawy przyjechali do Ujkowic z ikoną i przekazali ją Monasterowi św. Cyryla i Metodego. Metropolita Bazyli po kilku dniach przeszedł do wieczności i zakończył czas służenia Cerkwi Prawosławnej w Polsce.

Zakończył się też czas tułaczki i poniewierki, trzymania za szafą, w piwnicach czy na strychach świętej ikony Watopedzkiej. „Nie zapala się światła i chowa pod łóżko...” Nie można było dłużej takiej świętości ukrywać przed światem. Przyszedł czas zajaśnienia na ujkowickiej górze i objawienia się chwały Bogurodzicy, zgodnie z przepowiednią Mikołaja Kani, który w Ujkowicach na piętnaście lat przed osiedleniem się mnichów przepowiadał, że „Zajaśnieje tu na górze Matka Boża i będzie tu monaster, chyba, że Jej nie ma!”

Aby każdy miał dostęp do tej świętej ikony Pocieszenia i Dobrej Rady, umieszczono ją na ścianie po prawej stronie ikonostasu i zapalono oliwną lampę na znak wdzięczności za przybycie do monasteru. Lampa ta płonie dzień i noc. A od przybycia pielgrzymki z Moskwy w listopadzie tego roku, lampa płonie zapalona świętym ogniem paschalnym z Jerozolimy. Pielgrzymi jadąc do Polski zabrali ze sobą święty ogień i przekazali go Monasterowi w Ujkowicach w czasie modlitw przed Watopedzką ikoną. Mnisi każdego dnia schodzą się do monasterskiej cerkwi na modlitwy poranne i czynią najpierw pokłony i całują ikonę swej Ihumenii z Atosu. Podobnie postępują wieczorem, gdy kończą wszystkie modlitwy w cerkwi i mają się udać na spoczynek, ostatnie pokłony, ostatni pocałunek i błogosławieństwo na spoczynek przyjmują od swej Ihumenii. Świadomość obecności Bogurodzicy w Ujkowickim Monasterze w Jej ikonie Watopedzkiej napełnia serca mnichów bezgraniczną miłością do Bożej Matki. Ufają w Jej Opiekę nad Cyrylo-Metodiańskim Monasterem tak, jak od wielu, wielu lat czynią to mnisi na świętej Górze Atos i w Watopedzkim Monasterze. Bogurodzica obiecała świętemu Piotrowi Atoskiemu: „Jeśli z całej swej duszy będą z bojaźnią Bożą spełniać Boże przykazania, ja sama wyjednam im, by stali się godni najwyższej łaski...” Dlatego mnisi w Ujkowicach wierzą, że w dzisiejszych czasach Bogurodzica wychodzi z Atosu przez Swoje święte ikony między lud chrześcijański na całej ziemi, by ratować dusze ludzi Jej wiernych i wzywać do pokuty. Wiele ikon z Atosu w ostatnich czasach zajaśniało w różnych częściach świata, na przykład Iwierska Ikona w Montrealu, czy kopie Watopedzkiej Ikony „Pantanassa” w Rosji i w Polsce. Przybycie starej, cudownej kopii Watopedzkiej ikony do Ujkowic nie jest przypadkiem, lecz ściśle określonym zamierzeniem w planach Przeczystej Bogurodzicy, tak jak ściśle określony był przez Nią plan budowy Monasteru w Ujkowicach. Ona sama wybiera tylko odpowiedni na to czas, ludzi i miejsce, aby okazać Swoją wszechmoc i macierzyńską do nas miłość.

11/24 maja Monaster uroczyście świętuje pamięć świętych Równych Apostołom Cyryla i Metodego, którzy przeszło 1100 lat temu przynieśli światło wiary Chrystusowej na Wielkie Morawy, w których skład wchodziła ziemia przemyska wraz z Przemyślem. W 1998 roku na uroczystości monasterskie przybyła autokarem grupa pielgrzymów między innymi z Białegostoku i Hajnówki. Wszyscy dzień wcześniej uczestniczyli w całonocnym nabożeństwie, spowiadali się i przystąpili do świętej Eucharystii. Wszyscy składali zapiski za żywych i zmarłych z prośbą, aby mnisi modlili się w Monasterze nie tylko raz w czasie święta, ale dłużej, przed ikoną „Pocieszenia i Dobrej Rady”. Jedna z pątniczek białostockich prosiła o molebień przed ikoną Watopedzkiej Bogurodzicy za umierającego na raka męża, któremu lekarze w szpitalu białostockim dawali dwa tygodnie życia. Ojciec Atanazy podał kobiecie oliwę z lampy, która nieustannie płonie przed Watopedzką ikoną, by namaścić nią ciało chorego mężczyzny. Za dwa tygodnie mnisi otrzymali list z Białegostoku pełen radości i wdzięczności dla Bogurodzicy za uzdrowienie męża z raka. Wdzięczna żona prosi o molebień dziękczynny i informuje, że mąż cały i zdrowy wrócił do domu. W czasie pobytu na świętej Górze Grabarce w tym samym roku, kobieta w obecności mnichów z Ujkowic i innych duchownych opowiedziała tę historię. Byli również obecni przy tym ofiarodawcy ikony z Białegostoku. W ich oczach w czasie słuchania tej historii były łzy...

Przed cudowną ikoną Watopedzką w Ujkowickim Monasterze modliło się już wiele osób z Polski, Ukrainy, Ameryki, Słowacji i Czech. Tylko w 1999 roku odwiedziło Monaster około tysiąca osób indywidualnie i grupowo, nie licząc pielgrzymów przybyłych na doroczne święto Cyryla i Metodego 11/24 maja. Kilka osób otrzymało całkowite uleczenie z raka, gdy sami przybyli z pielgrzymką przed świętą ikonę, lub listownie prosili mnichów o modlitwę wstawienniczą za nich przed ikoną „Pocieszenia i Dobrej Rady”. Codziennie mnisi czytają przed ikoną długą listę imion ludzi z całego świata chorych na raka i na różne inne choroby. Lista ta wciąż się wydłuża.

© Monaster Św. Cyryla i Metodego w Ujkowicach - monasterujkowice.pl - Wszystkie prawa zastrzeżone.